Fatalna demografia. Będzie coraz gorzej
Przez lata w Polsce mieszkało 38 mln osób. Po wybuchu wojny w Ukrainie liczba ta zbliżyła się nawet do 40 mln. Teraz jednak, jak przekonują eksperci, czeka nas dramatyczny spadek liczby ludności.
Powód jest prosty – rodzi się coraz mniej dzieci. W czasie „boomu” z lat 80. było to aż 800 tys. urodzeń rocznie. Obecnie jest to 250 tys., a według prognoz ZUS i Eurostatu w kolejnych latach może być to jedynie 100 tys. (to najbardziej pesymistyczny wariant).
Saldo urodzeń w Polsce od lat jest ujemne. Przez sześć ostatnich lat średnio rocznie ubywało 150 tys. osób. – To tak, jakby w jednym roku zniknęła dzielnica Targówek, w kolejnym Praga-Południe, a potem Wola… – wylicza Robert Chojnacki, wiceprezes Tabelaofert. – W ciągu ostatnich lat zniknęło pół Warszawy – dodaje.
Koniec eldorado deweloperów mieszkaniowych?
Chojnacki podczas branżowej konferencji Tabelaofert TALKS przekonywał, że „górka” dla rynku nieruchomości powoli się kończy. Problem demograficzny do tej pory nie był istotny dla deweloperów, ponieważ sprzedawali coraz więcej mieszkań. Teraz te czasy się kończą.
– Od 2010 roku rynek mieszkaniowy przeżywał okres niebywałego prosperity. Liczba tych, którzy mogą kupić mieszkanie (to przedział wiekowy 25–64 lata – red.), była rekordowa. Teraz będzie spadać. Niestety Polska jest liderem niskiej dzietności w Europie – przekonuje.
Dodatkowo rynek ratował napływ migrantów z Ukrainy. Według oficjalnych danych do Polski przyjechało 961 tys. osób wobec ubytku ludności wynoszącego 893,7 tys. Ten czynnik również się wyczerpuje. - Następuje demograficzny rozbiór Polski. W ostatnich sześciu latach ubyło 893,7 tys. osób. W latach 2030-2040 zniknie 2,5 miliona osób. To tak, jakbyśmy stracili dwa województwa: warmińsko-mazurskie i podlaskie - mówi Chojnacki.
Polacy nie chcą mieć dzieci
Niezwykle negatywne, wręcz dramatyczne, są kolejne prognozy ZUS. Według nich w latach 2030–2040 ubędzie 2,5 mln osób. Wtedy w Polsce mieszkać będzie 34,2 mln osób, a w 2060 roku – w najgorszym wariancie – jedynie 28,4 mln.
– Mamy silny efekt „odkładania życia”. Ludzie są zainteresowani posiadaniem dziecka, ale nie tu i nie teraz. W Polsce w ciągu trzydziestu lat wiek posiadania pierwszego dziecka przesunął się aż o trzy lata (obecnie to 29 lat – red.) – mówi dr Izabela Rudzka ze Szkoły Głównej Handlowej.
W raporcie „Mieszkalnictwo a dzietność”, który opracowała, wielu respondentów (aż 16,1 proc.) wskazało, że w ogóle nie chce mieć dzieci. To nie wróży najlepiej.
– Warunki ekonomiczne i społeczne nie zachęcają naszego społeczeństwa do posiadania potomstwa. Bardzo ważnym czynnikiem jest też stabilizacja mieszkaniowa. Odwołując się do psychologii – mieszkanie jest podstawowym elementem, bez którego nie myślimy o czymś więcej – dodaje dr Rudzka.
Mieszkań w Polsce brakuje? A może jest ich za dużo?
Od lat zarówno branża deweloperska, jak i ministerstwa szacowały, że w Polsce brakuje ok. 2 mln mieszkań. Co ciekawe, mimo budowy ok. 200 tys. lokali rocznie ciągle pojawia się ta sama liczba. Według danych Eurostatu w Polsce jest ok. 16,2 mln mieszkań i 15,6 mln gospodarstw domowych. Teoretycznie jest zatem o 600 tys. mieszkań za dużo. Czy to oznacza, że deweloperzy nie mają już nic do zbudowania?
– Jest ponad 5 mln mieszkań w budynkach, w których nie ma windy. To pewnie będzie praca dla branży deweloperskiej – przyznaje Robert Chojnacki.
Jak dodaje, ważne są także:
- zastępowanie lokali substandardowych (bez łazienki, o złych parametrach technicznych),
- stworzenie nowej gałęzi budownictwa – mieszkań dla seniorów,
- rozbudowa osiedli w metropoliach, gdzie ciągle brakuje mieszkań.
– Powiem przewrotnie: przyszłość należy do seniorów. Wkrótce mediana wieku w Polsce będzie wynosiła 51 lat. To znaczy, że największą grupą będą seniorzy. To pod nich należy układać życie i dla nich budować mieszkania – twierdzi Chojnacki.
Jaki pomysł ma rząd?
Tomasz Lewandowski, wiceminister odpowiedzialny za mieszkalnictwo, jasno zaznaczył, że „państwo nie powinno być obecne na rynku prywatnym”. Jak przyznał, rząd nie pracuje nad kolejnymi programami dopłat do kredytów hipotecznych, bo to zawsze źle się kończy.
– Projekt ustawy, który jest jądrem strategii mieszkaniowej rządu, zakłada w perspektywie dziesięciu lat wybudowanie 250 tys. mieszkań społecznych przez SIM, TBS i spółdzielnie mieszkaniowe, a także remont 128 tys. mieszkań komunalnych – mówił Lewandowski podczas konferencji.
Jak dodał, będą to mieszkania z czynszem „dostępnym dla młodych”, na poziomie 1000–1500 zł. Program będzie kosztował aż 200 mld zł, z czego część środków zostanie pozyskana z rynku (finansowanie zwrotne) oraz programu SAFE.
Czy ciągle brakuje 2 mln mieszkań? – Głód mieszkań z dostępnym czynszem jest i z całą pewnością będzie. Mamy w Polsce mieszkania przeludnione i substandardowe, coraz więcej jest też „więźniów czwartego piętra” – tłumaczył.
Jak dodał, jego resort pracuje również nad rozwiązaniami dla seniorów.
