To nie chodzi o atak, tylko o własną bezradność. Ekspert wyjaśnił bałtycką grę Kremla

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
dzisiaj, 14:41
Władimir Putin i pożar rafinerii w Ust-Łudze na północy Rosji
To nie chodzi o atak, tylko o własną bezradność/Telegram
We wtorek Służba Wywiadu Zagranicznego Federacji Rosyjskiej (SWR) oskarżyła Łotwę, że udostępnia Ukraińcom swoje bazy wojskowe, by stamtąd wysyłali oni drony na cele w północnej Rosji. Zagroziła Rydze "odwetem, przed którym nie uchroni jej członkostwo w NATO". – To nie szukanie pretekstu do wojny, a propagandowy komunikat na użytek wewnętrzny. Po prostu Kremlowi trudno jest dziś wyjaśnić społeczeństwu, dlaczego drony startujące z Ukrainy trafiają w cele położone aż tak daleko na północy Rosji, nad Bałtykiem – wyjaśnia w rozmowie z Forsalem Bartosz Chmielewski, analityk z Ośrodka Studiów Wschodnich (OSW).

Kreml oskarża Rygę i grozi odwetem

We wtorkowym komunikacie SWR napisano, że Kijów miał rzekomo przekonać Rygę, by zezwoliła Ukrainie na takie operacje. Dodano, że ukraińscy operatorzy dronów mieli zostać już rozlokowani na terenie pięciu łotewskich baz wojskowych.

"Można jedynie współczuć naiwności łotewskich władz. Współczesne narzędzia wywiadowcze pozwalają z dużą dokładnością ustalić współrzędne miejsca startu bezzałogowego statku powietrznego. Wiarygodne dane można również uzyskać poprzez analizę szczątków drona (…). Warto jednak zauważyć, że współrzędne centrów decyzyjnych na terytorium Łotwy są dobrze znane, a członkostwo tego kraju w NATO nie ochroni wspólników terrorystów przed zasłużonym odwetem" – czytamy w komunikacie rosyjskich służb.

Kreml szuka usprawiedliwienia własnej nieudolności

Bartosz Chmielewski mówi, że temat nie jest nowy. Kreml oskarża państwa bałtyckie o ułatwianie ukraińskiej armii prowadzenia nalotów dronowych, np. poprzez udostępnianie przestrzeni powietrznej, już od miesiąca. I za każdym razem Łotwa, Litwa, Estonia i Ukraina ostro dementują te rosyjskie insynuacje.

Analityk wskazuje, że komunikat SWR nie jest – wbrew temu, co mówią niektórzy alarmistyczni eksperci – próbą szukania przez Rosję pretekstu do uderzenia na Łotwę. Według niego to kolejny element propagandowej kampanii Kremla na użytek wewnętrzny. Jej celem jest usprawiedliwienie przed opinią publiczną zupełnej bezradności rosyjskiej obrony przeciwlotniczej na obszarach oddalonych o setki kilometrów od frontu i granic Ukrainy.

– Kreml ma po prostu problem, bo Ukraińcy niemal codziennie atakują cele w północnej części Rosji – wczoraj, dziś, praktycznie bez przerwy. A jak widać, rosyjska obrona nie radzi sobie z neutralizowaniem tych dronów – wyjaśnia Chmielewski.

"Rosja nie robi tego celowo i świadomie"

W ostatnich tygodniach ukraińskie drony coraz częściej pojawiają się nad Finlandią czy krajami bałtyckimi. Fiński dziennik "Iltalehti", powołując się na źródło w NATO, pisał, że rosyjska armia dysponuje technologią umożliwiającą przekierowywanie bezzałogowców lecących na rosyjskie cele, takie jak rafinerie czy bazy wojskowe, w stronę Finlandii, Estonii czy Łotwy. Innymi słowy może celowo zmieniać tor lotu drona tak, by uderzał w kraj NATO.

Chmielewski zaznaczył, że wobec tych doniesień należy zachować ostrożność. – Jeśli drony lecą w pobliżu granic państw NATO i są zagłuszane przez rosyjskie systemy walki radioelektronicznej, to naturalne jest, że część z nich może przekraczać granicę albo spadać na terytorium państw bałtyckich czy Finlandii. Dlatego Rosja raczej nie robi tego celowo i świadomie – twierdzi ekspert.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj