Putin chce umocnić sojusz z Chinami po sygnałach z USA
„Dwudniowa wizyta państwowa ma na celu pokazanie trwałości »partnerstwa bez granic« zawartego przez przywódców (Rosji i Chin - PAP) w 2022 roku”, które miało być przeciwwagą dla Zachodu - ocenia „Le Figaro”. Zarazem - dodaje - świadczy ona również o „przewadze chińskiego giganta wobec Kremla, zaniepokojonego chińsko-amerykańskim duetem”.
Chińska dyplomacja przypomniała, że jest to 25. wizyta Putina w Chinach, akcentując tym samym, że podróż staje się niemal rutynowa - zwraca uwagę dziennik. Chiny przyjmują Putina jako przyjaciela, by „lepiej skoordynować odpowiedź (obu krajów - PAP) na nagłe amerykańskie szarże” - podkreśla.
Za deklaracją przyjaźni kryje się strach Rosji
Niemniej podróż, odbywająca się krótko po wizycie prezydenta USA Donalda Trumpa w Pekinie, „zdradza niepokój Putina z powodu priorytetu, jaki (przywódca ChRL) Xi Jinping nadał swojemu spotkaniu z Trumpem” - ocenia „Le Figaro”. Zdaniem gazety koniecznością dla Putina jest „zapobieżenie pojawieniu się »G2« , które odsunęłoby go na bok”. Nazwy G2, czyli wielka dwójka, Trump użył na określenie dwóch mocarstw: USA i Chin. „Nowa »konstruktywna stabilność strategiczna« ze Stanami Zjednoczonymi, zadeklarowana przez chińskiego przywódcę podczas szczytu z Trumpem, podsyca podejrzenia Kremla” - ocenia „Le Figaro”.
Zdaniem dziennika, w Moskwie ślady pozostawiło wspomnienie aliansu USA i Chin z 1972 roku (którego celem było zrównoważenie wpływów Związku Sowieckiego - PAP).
„Zbliżenie (rosyjsko-chińskie - PAP) przeprowadzone przez Xi i Putina nie wymazało całkowicie atawistycznej nieufności po obu stronach rzeki Amur” - zauważa „Le Figaro”. Jak dodaje, podtekst ten jest ożywiany przez „rosnącą nierównowagę” między Chinami, pierwszą potęgą handlową świata, a Rosją, która „w coraz większym stopniu jest zależna od swego sąsiada na płaszczyźnie gospodarczej”.
Z Paryża Anna Wróbel
