Tor Poznań znów na zakręcie
Wraca sprawa Toru Poznań, która tak naprawdę nigdy nie została zakończona. Wszystko dlatego, że dla poważnego, systemowego problemu urzędnicy (w tym ministerstwa) próbują znaleźć rozwiązania tymczasowe. Wszystko trzyma się prowizorycznych konstrukcji prawnych i za chwilę znowu może się rozlecieć.
Przypomnijmy, że jedyny w Polsce tor wyścigowy z wysokim certyfikatem FIA, na którym można organizować prestiżowe zawody, został zamknięty 14 kwietnia 2026 roku. Był to efekt decyzji Generalnego Inspektora Ochrony Środowiska (GIOŚ), który zakazał działalności ze względu na nadmierny hałas. Na dwóch ulicach, znajdujących się niedaleko jednego z wiraży, odnotowano przekroczenia norm hałasu o 5 decybeli.
Tor zamknięty – tor otwarty
Problem w tym, że po raz pierwszy zakaz wydano w 2023 roku (decyzja WIOŚ – organu niższej rangi). Od tego momentu niewiele się zmieniło. Decyzja z 14 kwietnia br. była konsekwencją poprzednich działań. Od strony środowiskowej wszystko toczyło się zgodnie z procedurami, a w decyzjach czytamy, że poziomy hałasu się nie zmniejszyły.
Właściciel toru – Automobilklub Wielkopolski – z pomocą Ministerstwa Sportu i Turystyki złożył odwołanie od decyzji GIOŚ. Już kilka godzin później (!) zakaz tymczasowo zdjęto, ale to dalej nie rozwiązuje problemu. Sprawa jest obecnie rozpatrywana przez Wojewódzki Sąd Administracyjny. Bazując jedynie na przepisach prawa, trudno oczekiwać, by organ wydał inną decyzję niż dwa poprzednie.
Problem znów „nagle” się pojawi
Dlaczego znów należy spodziewać się zamknięcia toru? Ponieważ wciąż przekraczane są normy hałasu. Pisze o tym wprost Anita Sowińska, wiceminister klimatu i środowiska. „Przypadki przekraczania standardów akustycznych przez Tor Poznań występowały na przestrzeni wielu lat” – czytamy w jednej z interpelacji.
– Wieloletnie utrzymywanie się przekroczeń poziomów hałasu określonych w decyzji potwierdziło, że dotychczasowe działania podejmowane przez Tor Poznań nie doprowadziły do trwałego zapewnienia dotrzymania obowiązujących norm. Pomimo wielokrotnie nakładanych obowiązków oraz wyznaczania dodatkowych terminów na usunięcie naruszeń, podmiot zarządzający Torem Poznań nie wdrożył skutecznych i trwałych rozwiązań technicznych ograniczających emisję hałasu do poziomów dopuszczalnych – odpisuje wiceminister Sowińska.
Przypomina, że nie pomogły prośby, groźby ani kary pieniężne. Następnie tłumaczy, że ministerstwo nie może przesądzać o tej sprawie, ponieważ toczy się postępowanie sądowe. W piśmie zaznacza jednak kilkukrotnie, że obowiązuje tu zasada „zanieczyszczający płaci”. Oznacza ona – w skrócie – że to właściciel toru powinien zrobić wszystko, by ograniczyć hałas.
Problemem byle jakie planowanie
Pod koniec kwietnia, jak czytamy, odbyło się posiedzenie okrągłego stołu, podczas którego wszystkie strony – włącznie z ministerstwami – debatowały o przyszłości Toru Poznań. Jedną z kontrowersyjnych kwestii jest tzw. klasyfikacja akustyczna terenów w sąsiedztwie toru.
– W szczególności zwraca się uwagę na występowanie rozbieżnych informacji co do charakteru ich zagospodarowania, w tym sygnałów wskazujących na funkcjonowanie na tym obszarze obiektów usługowych, przy jednoczesnym przyjmowaniu dla nich standardów właściwych dla zabudowy mieszkaniowej – tłumaczy Anita Sowińska.
I tu dotykamy sedna sprawy. Obszary mieszkaniowe mają znacznie bardziej rygorystyczne normy hałasu. Ministerstwo sugeruje, że tereny przy torze to de facto zabudowa mieszkaniowo-usługowa. Przekwalifikowanie automatycznie obniżyło dopuszczalne normy hałasu.
Pozostaje pytanie, dlaczego trzeba to robić po fakcie? Jeżeli tereny zagospodarowywano wbrew prawu, powinno się nałożyć karę na dewelopera bądź właściciela. Z drugiej strony to urząd, na etapie wydawania pozwoleń na nową zabudowę, powinien zdawać sobie sprawę, że może tym samym zablokować istnienie toru. To kolejny przypadek, gdy planowanie przestrzenne w praktyce po prostu nie działa.
– Zmiana kwalifikacji przez władze lokalne (w oparciu o faktyczny sposób zagospodarowania), np. z zabudowy mieszkaniowej na zabudowę mieszkaniowo-usługową, będzie mieć przełożenie na obowiązujące poziomy hałasu. Dlatego też kluczową kwestią, mogącą zakończyć spór wokół Toru Poznań, pozostaje kwestia zagospodarowania przestrzennego. Z uwagi na powyższe na obecnym etapie nie są planowane działania legislacyjne mające na celu zmianę powszechnie obowiązujących przepisów w związku z sytuacją Toru Poznań – dodaje Sowińska.
Dodajmy, że tor mieści się na granicy Poznania i miejscowości Przeźmierowo. Oznacza to, że ewentualne zmiany dotyczą dwóch samorządów.
