Choć 60% z nas deklaruje posiadanie oszczędności, to co czwarty badany twierdzi, że nie ma potrzeby ich pomnażania. Niemal co piąty uważa swój kapitał za zbyt mały, by wejść na rynek.
Czy w tej sytuacji nowa ulga podatkowa wystarczy, by obudzić w Polakach żyłkę inwestora, czy też problemem nie jest system, lecz nasza edukacja finansowa? Rząd przyjął projekt ustawy o Osobistych Kontach Inwestycyjnych. Projekt trafi teraz do Sejmu i jeśli prace parlamentarne zakończą się zgodnie z planem, od 1 stycznia 2027 roku Polacy zyskają nowe narzędzie do inwestowania bez podatku od zysków kapitałowych i z niskim podatkiem od wartości aktywów, przynajmniej do określonego limitu.
Czym jest OKI i jak działa i jakie są limity?
Osobiste Konto Inwestycyjne to dobrowolny rachunek inwestycyjny z preferencją podatkową. Aktywa zgromadzone na OKI nie podlegają 19-procentowemu podatkowi od zysków kapitałowych, czyli podatkowi Belki. Dotyczy to wszystkich instrumentów na koncie (bez wyjątku).
Zamiast podatku Belki pojawia się nowy podatek od wartości aktywów, pobierany raz w roku. Jego stawka wynosi 19% stopy referencyjnej NBP z 31 października roku poprzedniego. Przy obecnym poziomie stóp oznacza to ok. 1% rocznie, choć dokładna wartość na 2027 r. nie jest jeszcze znana. Ustawa nie przewiduje górnego limitu tej stawki, ale gwarantuje minimum na poziomie 0,1% nawet przy bardzo niskich stopach.
Podatek od aktywów nie obowiązuje do kwoty 100 000 zł, ale wyłącznie dla tzw. aktywów kwalifikowanych, czyli akcji, obligacji i instrumentów, których kapitał zakładowy jest denominowany w złotych, oraz funduszy inwestycyjnych lokujących co najmniej 70% środków w takich aktywach.
- Osobno, do 25 000 zł, zwolnione są aktywa oszczędnościowe, takie jak lokaty bankowe i obligacje skarbowe. OKI można otworzyć w banku, domu maklerskim, towarzystwie funduszy inwestycyjnych lub zakładzie ubezpieczeń, a środki wypłacić w dowolnym momencie – podkreśla Tomasz Gessner, główny analityk Tavex.
Który inwestor zyska najbardziej na OKI, a a kto najmniej?
OKI jest wyjątkowo atrakcyjne dla inwestorów skupionych na polskim rynku kapitałowym z portfelem do 100 000 zł. Przy takim portfelu i 10-procentowym rocznym zysku można zaoszczędzić 1900 zł w porównaniu z obecnym podatkiem Belki.
Skorzystają też osoby inwestujące systematycznie, bowiem bez podatku Belki cały zysk pracuje dalej, co w długim terminie wyraźnie przyspiesza procent składany. OKI dobrze sprawdza się jako uzupełnienie IKE i IKZE, choć kolejność wypełniania tych kont warto dopasować do własnej sytuacji podatkowej. Każdy pełnoletni w rodzinie ma własny limit i własne konto, co dla pary inwestorów oznacza łącznie 200 000 zł.
Preferowane inwestycje oszczędności w aktywa krajowe
Inwestorzy z ekspozycją globalną muszą uważać. Akcje spółek, których kapitał zakładowy jest denominowany w walucie obcej, nie są aktywami kwalifikowanymi, nawet jeśli spółka jest notowana na GPW.
Ich wartość nie wchodzi do puli 100 000 zł zwolnienia, więc podatek od aktywów jest pobierany od nich od pierwszej złotówki. Podatku Belki nadal nie ma, ale podatek od aktywów zastępuje go bez kwoty wolnej. Dodatkowo dywidendy z zagranicznych spółek nadal podlegają podatkowi u źródła pobieranemu za granicą i OKI tego nie zmienia.
Przy dużych portfelach, np. 300 000 zł w aktywach kwalifikowanych, podatek od aktywów przy stawce ok. 1% wyniesie ok. 2000 zł rocznie od nadwyżki 200 000 zł. Co ważne, jest pobierany nawet przy stracie. OKI wymaga też wpłaty gotówki i istniejących aktywów nie można przenieść bezpośrednio. Wymagana jest ich wcześniejsza sprzedaż, co przy zysku oznacza rozliczenie podatku Belki po raz ostatni.
Oszczędzamy, ale czemu za tym nie idą inwestycje?
Jednocześnie badanie Tavex pokazuje, że oszczędzanie nie zawsze idzie w parze z inwestowaniem. W 2025 roku oszczędności zgromadziło 60% Polaków, ale tylko 39% zdecydowało się je zainwestować.
Oznacza to, że duża część osób zatrzymuje się na etapie gromadzenia kapitału, nie podejmując kolejnego kroku, jakim jest jego pomnażanie. Czyli nasze oszczędzanie to nadal przysłowiowa ,,skarpeta’’. Badanie wskazuje, że bariera przed inwestowaniem ma nie tylko charakter braku wiedzy o możliwościach i produktach inwestycyjnych, ale też percepcji i realnej sytuacji finansowej
Powody są przy tym bardzo konkretne. Najczęściej wskazywane to inne bieżące wydatki (23%), brak potrzeby inwestowania (23%) oraz niewystarczające oszczędności (19%). Największą aktywność inwestycyjną wykazują osoby w wieku 40–49 lat, co sugeruje, że decyzja o inwestowaniu pojawia się najczęściej dopiero wraz ze stabilizacją zawodową i finansową, gdy podstawowe potrzeby są już zabezpieczone.
