Nielegalne białoruskie traktory. Rolnicy kupowali je chętnie. Potem kazano im je zezłomować

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
59 minut temu
Farm,Tractors,Loaded,On,A,Freight,Train,And,Delivered,By
Co dalej z nielegalnymi ciągnikami Belarus? W Polsce jest już ok. 7 tys./Shutterstock
Spór o nielegalne białoruskie traktory trwa już dziesięć lat. Urzędnicy masowo rejestrowali maszyny, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu. Chodzi aż o ok. 7 tys. pojazdów. Gdy sądy zaczęły kwestionować rejestracje, podniósł się raban. Ministerstwo pracuje nad ustawą abolicyjną od siedmiu lat. Czy jest szansa na pozytywny finał?

Sytuacja ciągnie się od 2016 roku. Wtedy do Polski cały czas napływały ciągniki marki MTZ Belarus. Nie spełniały już unijnych przepisów, nie miały homologacji, a ostatecznie – po latach sporów – polskie sądy (w tym Naczelny Sąd Administracyjny) uznały, że w ogóle nie powinny zostać zarejestrowane.

7 tys. „nielegalnych” traktorów

Według szacunków w latach 2016–2023 do Polski napłynęło co najmniej 7 tys. traktorów MTZ Belarus wyprodukowanych na Białorusi. Kupowano je, korzystając z usług ok. trzydziestu autoryzowanych polskich dealerów. Belarus był obecny na rynku od lat.

Nowe maszyny były tańsze niż u konkurencji, a rolnicy chętnie po nie sięgali. Nie mieli świadomości, że nie spełniają one wymogów homologacji UE (rozporządzenie nr 167/2013), która zabrania rejestrowania ciągników spoza wspólnoty od 1 stycznia 2016 roku, o ile nie mają dodatkowego świadectwa WE.

To nie koniec problemów. Rolnicy kupowali, a następnie – bez problemu – rejestrowali maszyny w swoich starostwach powiatowych. Mimo że ich używanie nie jest zgodne z polskim prawem, nowe pojazdy nie spełniają m.in. wymogów dotyczących emisji spalin. Urzędy pozwalały na legalizację maszyn, które nie powinny zostać dopuszczone do ruchu. Same jednak nie dostały odpowiednich wytycznych. To doprowadziło do chaosu.

Sądy zabraniają używać

„Problem dotyczy tysięcy rolników z całej Polski, którzy nabyli te ciągniki, nie mając świadomości, że pojazdy te nie spełniają wymagań Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) nr 167/2013 dotyczących homologacji. Teraz ponoszą konsekwencje, ponieważ prawo wymaga ich wycofania z użytkowania, a niektóre sprawy trafiły już do sądów” – pisała na początku 2025 roku Warmińsko-Mazurska Izba Rolnicza.

Sprawę skomplikował wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2025 roku, który uznał, że ciągniki nie powinny być używane. Sprawa z Wałcza toczyła się przez trzy lata między dealerem a starostwem i dotyczyła decyzji o cofnięciu rejestracji dla sześciu pojazdów. Podobne sprawy toczą się obecnie w całej Polsce.

Według danych Centralnego Ośrodka Informatyki (do 2024 roku) białoruskie ciągniki rejestrowało 38 starostw i 10 miast, w tym Warszawa czy Poznań. Właściciele i dealerzy mieli pretensje przede wszystkim do organów zgadzających się na rejestrację. Te jednak przyznawały, że nie otrzymały jednoznacznych wytycznych z ministerstwa.

Sądy – od lokalnych po naczelny – spierały się w kwestii tego, czy było to rażące naruszenie prawa. Przyznały jednak, że pojazdy nie powinny zostać zarejestrowane.

Urzędnicy w klinczu, rolnicy cierpią

Po wyrokach sądów na alarm zaczął bić Związek Powiatów Polskich. Organizacja zrzeszająca starostwa doprowadziła do spotkania z ministerstwem. Tłumaczyła też, że wydziały komunikacji w starostwach w różny sposób podchodziły do rejestracji tego typu pojazdów. Zaznaczała, że orzeczenia negatywnie wpłynęły na sytuację właścicieli, w tym przedsiębiorców.

Ministerstwo, będąc w klinczu, wysłało pismo do Komisji Europejskiej. Sprawa, przerzucana od resortu do resortu, ciągnie się od 2019 roku. Urzędnicy – jeszcze przed wyrokami sądów – zdawali sobie sprawę z wagi problemu. Dopiero w maju 2025 roku projekt nazwany UC95 trafił do wykazu prac legislacyjnych. Ma on wyeliminować lukę prawną, która doprowadziła do różnej interpretacji przepisów, a w konsekwencji do zarejestrowania tysięcy niespełniających wymagań pojazdów z Białorusi.

Będzie ustawa abolicyjna. Ale kiedy?

Ustawa abolicyjna ma pozwolić na dalsze korzystanie z zarejestrowanych maszyn – bez potrzeby ponoszenia dodatkowych kosztów administracyjnych. Co znalazło się w projekcie ustawy UC95?

– Przytoczony projekt ustawy reguluje m.in. kwestię dopuszczenia do ruchu drogowego w Polsce ciągników rolniczych sprowadzonych spoza UE bez wymaganych dokumentów homologacyjnych. Zaproponowano w nim także przepis krajowy umożliwiający dalszą eksploatację na terytorium RP ciągników rolniczych sprowadzonych do Polski spoza UE i zarejestrowanych bez wymaganych dokumentów homologacyjnych, aby zniwelować negatywny wpływ ww. uchybień przy rejestracji na sytuację użytkowników takich ciągników rolniczych, którzy nabyli owe pojazdy w dobrej wierze – wyjaśnia Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury, w odpowiedzi na jedną z interpelacji.

Na zmiany czekają rolnicy. Problem w tym, że konsultacje społeczne i uzgodnienia międzyresortowe trwały aż pół roku (od maja do grudnia). Wpłynęło aż 600 stron uwag (!), które trzeba było zweryfikować. Jednak, jak podaje ministerstwo, kierunek zmian został już zaakceptowany przez Komisję Europejską.

Ministerstwo Infrastruktury zakłada, że ustawa będzie głosowana w Sejmie w czerwcu. Zakładany termin wejścia w życie przepisów, w tym abolicji, to wrzesień 2026 roku. Oznacza to, że lukę w przepisach uda się wyeliminować po… dziesięciu latach.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: forsal.pl
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj