Raport "UBS Global Real Estate Bubble Index" przedstawia wnioski z badania rynków nieruchomości 25 czołowych miast świata, w tym Warszawy.

Według ekspertów UBS, realny wzrost cen domów w analizowanych miastach przyspieszył do 6 proc. od połowy 2020 r. do połowy 2021 r., co stanowi najwyższy wzrost od 2014 roku. Dwucyfrowy wzrost cen zanotowały m.in. Moskwa, Sztokholm oraz miasta wokół Pacyfiku - Sydney, Tokio i Vancouver. Z kolei w Warszawie wzrost ten był prawie dwukrotnie niższy – i wyniósł jedynie 3 proc.

Reklama

Raport UBS ocenia, że europejskie rynki mieszkaniowe są nadal "gorące": sześć z dziewięciu miast w strefie ryzyka wystąpienia bańki znajduje się w Europie. Sztokholm i Moskwa należą do pierwszej trójki miast o największym wzroście nierównowagi w porównaniu z ubiegłym rokiem. Dla kontrastu, żadne z miast amerykańskich nie znajduje się w strefie ryzyka bańki.

Jak zauważają autorzy raportu, gospodarstwa domowe muszą pożyczać coraz większe kwoty, aby nadążyć za wysokimi cenami nieruchomości. W związku z tym wzrost niespłaconych kredytów hipotecznych przyspieszył w ostatnich kwartałach. Wzrost ten był wspierany przez złagodzone standardy kredytowe i spadające oprocentowanie kredytów hipotecznych.

We wnioskach dotyczących cen nieruchomości w Warszawie, autorzy wskazują, że podlegają one silnym wahaniom: ponad dwukrotnie wzrosły między rokiem 2004 a rokiem 2007, spadły o 35 proc. w latach 2008-2013, a od tego czasu wciąż rosną.

W ocenie UBS, popyt na mieszkania został pobudzony przez silny wzrost gospodarczy, który doprowadził do wyższych dochodów gospodarstw domowych. Autorzy raportu zauważają, że w ostatnim czasie realny wzrost cen spowolnił do mniej niż 3 proc. rocznie, co jest poniżej średniej krajowej. Podkreślają, że w sytuacji, gdy praca zdalna staje się standardem, popyt na mieszkania w centralnych lokalizacjach miasta znacznie się zmniejszył, a czynsze spadły o ponad 10 proc.

W ocenie autorów raportu, warszawski rynek mieszkaniowy "jest nadal odpowiednio wyceniany".

"Na razie stosunkowo dobra dostępność kredytów hipotecznych i powolny wzrost podaży i powinny nadal wspierać wzrost cen. Jednakże napięcia polityczne z Unią Europejską i USA stanowią ryzyko gospodarcze, a przystępność cen mieszkań staną się prawdopodobnie głównym problemem w najbliższych latach" - podkreślają. (PAP)

autorka: Małgorzata Werner-Woś