Na placu budowy Shandong Linglong pracuje w fatalnych warunkach około 500 ludzi, którzy od maja otrzymali tylko jedną pensję, mieszkają na piętrowych łózkach, bez materaców, w nieogrzewanych barakach. Chcą wracać do Wietnamu, ale nie mają dokumentów, nie chcą im też pomóc lokalne władze.

Fabryka opon została przez Serbów i Chińczyków ogłoszona symbolem "strategicznego partnerstwa" obu krajów. Tymczasem organizacje broniące praw człowieka donoszą, że pracownicy zatrudnieni przez Chińczyków, to osoby, które zostały przemycone do Serbii i prawdopodobnie pracują jak niewolnicy.

Reklama

Zarząd Linglong nie odpowiedział na prośbę AP o komentarz, ale zaprzeczył doniesieniom organizacji humanitarnych w serbskich mediach.

"Czego oni chcą? Żebyśmy zniszczyli inwestycję wartą 900 mln dol.?"

W piątek prezydent Serbii Aleksandar Vucić, odnosząc się oskarżeń NGO powiedział: "Czego oni chcą? Żebyśmy zniszczyli inwestycję wartą 900 mln dol.?"

W ostatnich latach Chiny zainwestowały miliardy euro w serbską gospodarkę, głównie w formie nisko oprocentowanych pożyczek i inwestycji w projekty energetyczne i infrastrukturalne.

Pekin uważa Serbię za część globalnej Inicjatywy Pasa i Szlaku - lansowanego przez Pekin projektu logistycznego mającego pobudzić handel międzynarodowy i powiększyć sferę chińskich wpływów gospodarczych.

W marcu 2020 roku Serbia kupiła od Chin nowej generacji rakietowy system obrony przeciwlotniczej średniego zasięgu FK-3.

Gdy pojawiły się chińskie szczepionki przeciw Covid-19 Serbia stała się liderem szczepień w Europie, dzięki dostawom z Chin, skąd sprowadzała większość preparatów. Eksperci zwracali wtedy uwagę na geopolityczny aspekt zbliżenia Belgradu i Pekinu, jakim jest szansa na zwiększenie wpływów Chin i Rosji na Bałkanach kosztem UE.