Rekordowy rok. 66,3 mln pasażerów z polskich lotnisk
Branża lotnicza jest na fali wznoszącej. Wszystkie polskie lotniska obsłużyły w 2025 roku aż 66,3 mln pasażerów. To aż o 11,4 proc. więcej niż w ubiegłym roku. Na tak wysoki wynik złożyły się przede wszystkim rezultaty osiągane przez stołeczny port, który odpowiada za 36 proc.
Lotnisko Chopina pobiło historyczny rekord, obsługując w całym 2025 roku ponad 24 mln pasażerów. Stołeczny port odnotował wzrost o ponad dziesięć procent względem ubiegłego roku (21,3 mln). W najbliżych miesiącach na Chopinie będzie jeszcze więcej pasażerów, choć lotnisko dochodzi do swojej granicy. Planowana jest jego rozbudowa o czym piszemy poniżej.
Rekordy lotnisk regionalnych
- Bez lotnisk regionalnych nie ma rozwoju ruchu. Są one elementem całego ekosystemu. Niektóre świetnie się rozwijają jak lotnisko w Krakowie (drugie pod względem wielkości w Polsce), w Gdańsku, w Katowicach, w Poznaniu czy we Wrocławiu. Kiedyś wydawało się, że lotnisko w Rzeszowie jest skazane na lekkie zapomnienie, ale sytuacja geopolityczna spowodowała, że dzisiaj stało się świetnym miejscem i naturalnym hubem miliatarnym - mówi Maciej Lasek, wiceminister infrastruktury odpowiedzialny za transport lotniczy.
Rekordy świętowano również w Krakowie. Z tamtejszych Balic skorzystało 13 248 355 pasażerów. W tym przypadku wzrost był jeszcze wyższy niż w Warszawie, bo wyniósł aż 20 proc. Pod wzgledem lotnisk średnich (10-25 mln pax) był to najwyższy wzrost w całej Europie.
Ale na całościowy wynik złożyły się też kolejne lotniska. Najwięcej w historii obsłużył Gdańsk – ponad 7 mln, a podobny wynik zanotował również Katowice Airport. Oznacza to, że wszystkie cztery najważniejsze lotniska w Polsce są w świetnej kondycji. Kolejny w zestawieniu uplasował się Wrocław (niemal 5 mln pasażerów), co robi wrażenie, tym bardziej że port był zamknięty przez 40 dni ze względu na remont. Warto odnotować również wynik Poznania, ponieważ Ławica pierwszy raz w historii obsłużyła ponad cztery miliony pasażerów.
Najmniejsze lotniska w Polsce. Mniej niż 100 tys. pasażerów
Na drugim biegunie znajdują się trzy najmniejsze lotniska w Polsce. Kompromitujący, biorąc pod uwagę nowoczesną, zbudowaną za osiemset milionów złotych infrastrukturę, jest wynik lotniska Warszawa-Radom im. Bohaterów Radomskiego Czerwca 1976 roku. W całym 2025 roku z Radomia skorzystało jedynie 95 646 osób. To najniższy wynik od ponownego otwarcia portu w kwietniu 2023 roku. Przypomnijmy, że według zapewnień ówczesnych władz PPL, z Radomia po dwóch latach od otwarcia, miało korzystać ponad milion pasażerów rocznie.
Przez dwanaście miesięcy w Radomiu wykonano jedynie 2216 cywilnych operacji lotniczych. Dla porównania, by osiągnąć podobną liczbę lotnisko Chopina potrzebuje… zaledwie czterech dni. Władze portu w Radomiu zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji. W ostatnich miesiącach pracowano nad nowym modelem funkcjonowania lotniska, który ma zostać przedstawiony w lutym.
– Nasz cel pozostaje niezmienny: chcemy, aby Lotnisko Warszawa-Radom rozwijało się w sposób zrównoważony i docelowo generowało zyski. Analizujemy różne scenariusze rynkowe i wybieramy optymalne ścieżki dalszego rozwoju – podkreśla Grzegorz Tuszyński, dyrektor lotniska Warszawa-Radom.
Zielona Góra na ostatnim miejscu. Przed nią Olsztyn
Kolejny raz lotnisko Olsztyn-Mazury nie może przebić wyniku z 2023 roku. Wtedy z portu skorzystało 142 tys. osób - w 2024 roku tylko połowę tej liczby. Teraz, jak podaje TVP Olsztyn, zanotowano wzrost, ale ostateczny wynik to jedynie ok. 90 tys. pasażerów.
W przypadku Olsztyna, jak zapewnia prezes Wiktor Wójcik w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, kluczowe są wzrosty w segmencie cargo oraz General Aviation. Poza tym Szymany są też istotne biorąc pod uwagę wschodnią flankę NATO i potencjalną obsługę państw bałtyckich.
W zeszłym roku władze województwa warmińsko-mazurskiego informowały, że lotnisko przynosi starty. Konieczne było dokapitalizowanie go kwotą ok. 30 mln zł. Jednak – jak wtedy zapewniano – port został uruchomiony po to, by okolice Olsztyna nie były „białą plamą” na lotniczej mapie kraju.
Z brakiem rentowności mierzy się również najmniejsze lotnisko w Polsce. Port Zielona Góra – Babimost obsłużył w 2025 roku dokładnie 80 729 osób (o 2 proc. mniej r/r). Jednak w tym przypadku PPL, który jest właścicielem, liczy na wzrosty w najbliższych miesiącach.
W grudniu otwarto nową halę non-Schengen oraz powiększoną strefę bagażową. W związku z tym lotnisko zwiększyło przepustowość do 250 tys. pasażerów rocznie. Obecnie lata z niego LOT (rejsy do Warszawy), a także przewoźnicy czarterowi. Na razie nie widać szans, by regularne połączenia otworzył tu Ryanair czy WizzAir.
- Wynik blisko 81 tysięcy obsłużonych pasażerów to solidny fundament, na którym budujemy przyszłość. Zwiększenie przepustowości do 250 tysięcy osób rocznie to jasny sygnał, że Babimost ma ambicje i realne możliwości, by stać się jeszcze silniejszym motorem napędowym dla turystyki i gospodarki całego regionu lubuskiego – podsumował Piotr Rudzki z PPL.