Rekordowy rok polskich lotnisk
Branża lotnicza jest na fali wznoszącej. Lotnisko Chopina pobiło właśnie historyczny rekord, obsługując w całym 2025 roku ponad 24 mln pasażerów. Stołeczny port odnotował wzrost o ponad dziesięć procent względem ubiegłego roku (21,3 mln). Biorąc pod uwagę zapowiadaną siatkę połączeń, w najbliższych miesiącach pasażerów na Okęciu będzie jeszcze więcej.
Rekordy świętowano również w Krakowie. Z tamtejszych Balic skorzystało 13 mln pasażerów. Najwięcej w historii obsłużył Gdańsk – ponad 7 mln, a podobny wynik zanotował również Katowice Airport. Oznacza to, że wszystkie cztery najważniejsze lotniska w Polsce są w świetnej kondycji.
Kolejny w zestawieniu uplasował się Wrocław (niemal 5 mln pasażerów), co robi wrażenie, tym bardziej że port był zamknięty przez 40 dni ze względu na remont. Warto odnotować również wynik Poznania, ponieważ Ławica pierwszy raz w historii obsłużyła ponad cztery miliony pasażerów.
Lotnisko w Radomiu świeci pustkami. Co dalej?
Na drugim biegunie znajdują się trzy najmniejsze lotniska w Polsce. Kompromitujący, biorąc pod uwagę nowoczesną, zbudowaną za osiemset milionów złotych infrastrukturę, jest wynik lotniska Warszawa-Radom im. Bohaterów Radomskiego Czerwca 1976 roku.
W całym 2025 roku z Radomia skorzystało jedynie 95 646 osób. To najniższy wynik od ponownego otwarcia portu w kwietniu 2023 roku. Przypomnijmy, że według zapewnień ówczesnych władz PPL, z Radomia po dwóch latach od otwarcia, miało korzystać ponad milion pasażerów rocznie.
Przez dwanaście miesięcy w Radomiu wykonano jedynie 2216 cywilnych operacji lotniczych. Dla porównania, by osiągnąć podobną liczbę lotnisko Chopina potrzebuje… zaledwie czterech dni. Władze portu w Radomiu zdają sobie sprawę z trudnej sytuacji. W ostatnich miesiącach pracowano nad nowym modelem funkcjonowania lotniska, który ma zostać przedstawiony w lutym.
– Nasz cel pozostaje niezmienny: chcemy, aby Lotnisko Warszawa-Radom rozwijało się w sposób zrównoważony i docelowo generowało zyski. Analizujemy różne scenariusze rynkowe i wybieramy optymalne ścieżki dalszego rozwoju – podkreśla Grzegorz Tuszyński, dyrektor lotniska Warszawa-Radom.
Zielona Góra na ostatnim miejscu. Przed nią Olsztyn
Kolejny raz lotnisko Olsztyn-Mazury nie może przebić wyniku z 2023 roku. Wtedy z portu skorzystało 142 tys. osób - w 2024 roku tylko połowę tej liczby. Teraz, jak podaje TVP Olsztyn, zanotowano wzrost, ale ostateczny wynik to jedynie ok. 90 tys. pasażerów.
W przypadku Olsztyna, jak zapewnia prezes Wiktor Wójcik w rozmowie z „Pulsem Biznesu”, kluczowe są wzrosty w segmencie cargo oraz General Aviation. Poza tym Szymany są też istotne biorąc pod uwagę wschodnią flankę NATO i potencjalną obsługę państw bałtyckich.
W zeszłym roku władze województwa warmińsko-mazurskiego informowały, że lotnisko przynosi starty. Konieczne było dokapitalizowanie go kwotą ok. 30 mln zł. Jednak – jak wtedy zapewniano – port został uruchomiony po to, by okolice Olsztyna nie były „białą plamą” na lotniczej mapie kraju.
Z brakiem rentowności mierzy się również najmniejsze lotnisko w Polsce. Port Zielona Góra – Babimost obsłużył w 2025 roku dokładnie 80 729 osób (o 2 proc. mniej r/r). Jednak w tym przypadku PPL, który jest właścicielem, liczy na wzrosty w najbliższych miesiącach.
W grudniu otwarto nową halę non-Schengen oraz powiększoną strefę bagażową. W związku z tym lotnisko zwiększyło przepustowość do 250 tys. pasażerów rocznie. Obecnie lata z niego LOT (rejsy do Warszawy), a także przewoźnicy czarterowi. Na razie nie widać szans, by regularne połączenia otworzył tu Ryanair czy WizzAir.
- Wynik blisko 81 tysięcy obsłużonych pasażerów to solidny fundament, na którym budujemy przyszłość. Zwiększenie przepustowości do 250 tysięcy osób rocznie to jasny sygnał, że Babimost ma ambicje i realne możliwości, by stać się jeszcze silniejszym motorem napędowym dla turystyki i gospodarki całego regionu lubuskiego – podsumował Piotr Rudzki z PPL.