Tylko 95 646 pasażerów w ubiegłym roku obsłużyło lotnisko Warszawa-Radom. Po wielkiej przebudowie, wartej 800 mln zł, port uruchomiono ponownie w kwietniu 2023 roku. Zapowiadano, że po dwóch latach działalności z Radomia będzie latać milion pasażerów. Nie udało się osiągnąć nawet 10 proc. tego celu.

Sprawa budowy lotniska w Radomiu była forsowana przez Prawo i Sprawiedliwość. Część ekspertów podkreślała, że to projekt polityczny. Po zmianie rządów narracja się zmieniła. Przedstawiciele PPL, którzy zainicjowali inwestycję, zostali pociągnięci do odpowiedzialności.

W Prokuraturze Regionalnej w Lublinie toczy się postępowanie w sprawie nadużycia uprawnień i niedopełnienia obowiązków. Chodzi o wydanie ponad 800 mln zł na rozbudowę lotniska bez - zdaniem oskarżającego - uzasadnienia ekonomicznego. Nowe władze PPL, które złożyły wniosek, przekonują, że rozbudowę rozpoczęto mimo szeregu przesłanek wskazujących na nieopłacalność przedsięwzięcia. Teraz zastanawiają się co zrobić z kukułczym jajem zostawionym przez poprzedników.

Co dalej z Radomiem? Poznaliśmy szczegóły

W 2024 roku lotnisko Warszawa-Radom wygenerowało 38 mln zł starty. W tym roku strata może być jeszcze wyższa. Wiceminister Maciej Lasek, w odpowiedzi na jedną z interpelacji poselskich, szacuje, że wyniosła ona ok. 50 mln zł. W związku z tym PPL przygotował nową strategię dla lotniska uwzględniającą – w pierwszym etapie – minimalizację starty, a w kolejnych, być może, wyprowadzenie lotniska i uczynienie go rentownym.

PPL chce ogłosić strategię na początku lutego, ale „Forsal” już teraz poznał jej szczegóły. Jak słyszymy, port w Radomiu ma zostać urealniony, tzw. zmniejszony i potraktowany jako lotnisko regionalne, a nie międzynarodowy port z ambicjami wejścia do pierwszej piątki w kraju ze względu na liczbę przewiezionych pasażerów.

- W pierwszym, pięcioletnim etapie, chcielibyśmy dojść do poziomu 150-200 tys. pasażerów. Docelowo mówimy o ok. 300 tys., to nasz „sufit” - mówi „Forsalowi” Marcin Danił, członek zarządu PPL. – Musimy też popatrzeć na koszty i je jak najbardziej efektywnie zbudować oraz dojść do porozumienia z wojskiem, które współużytkuje lotnisko – dodaje.

„Terminal jest przeskalowany”. Zamkną część sklepów i gate’ów?

W nowej strategii znalazły się także punkty dotyczące terminala lotniczego. Budynki przygotowywano dla potencjalnych 3 mln pasażerów z opcją rozbudowy do 9 mln. Władze PPL uważają, że takich wyników nigdy nie uda się osiągnąć, w związku z tym konieczne są cięcia.

Zmniejszona zostanie liczba gate’ów. Poza tym planuje się ograniczenie strefy handlowej zbudowanej dla milionowych potoków pasażerskich oraz przearanżowanie części pustej przestrzeni. - Wszystko musimy zmniejszyć, całe struktury, które tu zbudowano – słyszymy.

- W strategii są nie tylko pozytywy. Jeżeli nie uda nam się zrealizować celów to będziemy szukali alternatywnych rozwiązań. Być może będziemy proponowali np. ograniczenie godzin funkcjonowania lotniska. Jeżeli to lotnisko dla pasażera jest potrzebne, to zróbmy wszystko, żeby to złożyć (finansowo - red.). Mówimy o pieniądzach publicznych. Zabronione jest finansowanie czegoś, co nie będzie rentowne i nie ma uzasadnienia – mówi Marcin Danił.

Nowe loty z Radomia. Jak PPL chce przyciągnąć linie?

Obecnie z Radomia lata tylko Wizzair, dwa razy w tygodniu do cypryjskiej Larnaki. W sierpniu tani przewoźnik chce uruchomić połączenia do Tirany (Albania). Poza tym od czerwca LOT uruchomi loty do Rzymu i do Prewezy (Grecja). Właściciel lotniska w Radomiu liczy, że uda się poza tym uruchomić kierunki do Wielkiej Brytanii, Skandynawii i krajów Beneluksu. Mowa o połączeniach całorocznych. Uzupełnieniem byłby ruch czarterowy oraz liniowy, w porozumieniu z touroperatorami.

Wdrożony zostanie system dopłat dla przewoźników zainteresowanych uruchomieniem nowego połączenia. Marcin Danił przyznaje, że linie boją się ryzyka postawienia nowego samolotu w Radomiu, ponieważ trudne jest oszacowanie jego wypełnienia.

Radom nie jest wybierany przez mieszkańców Warszawy nawet jako druga opcja, po Chopinie. Z badań PPL wynika, że pasażerowie z południa aglomeracji, którym bliżej jest do Radomia, wolą przetransportować się do Modlina. To efekt przyzwyczajenia, ale także szerszej oferty.

Nowe biznesy w Radomiu: cargo i naprawa samolotów

Jak ustaliliśmy, PPL prowadzi też rozmowy nad uruchomieniem lotów cargo. Druga z propozycji to uzupełnienie oferty lotniska o tzw. MRO (Maintenance, Repair, Overhaul). To sektor zajmujący się przeglądami technicznymi, naprawami i serwisowaniem samolotów. W sprawie podpisano nawet listy intencyjne z zainteresowanymi podmiotami, jednak do finalizacji umowy jest jeszcze daleka droga.

- Dodatkowe usługi nie uratują tego projektu, jeżeli chodzi o wyniki finansowe, natomiast uczynią go bardziej potrzebnym niż obecnie. Dzisiaj lotnisko w Radomiu jest bardzo, bardzo nierentowne. Zrobimy wszystko, żeby poprawić wyniki finansowe oraz zwiększyć liczbę pasażerów. Ucieszę się jak to będzie nie 300 a 500 tys., natomiast tam nie ma potencjału na więcej – dodaje Danił.