Zdaniem Bieguna USA i Europa muszą współpracować w swoim podejściu do Chin, by "wzmocnić i zachować system międzynarodowy oparty na zasadach". Jak powiedział, od czasu kadencji Baracka Obamy w USA dokonał się przełom, a wręcz "przebudzenie" w postrzeganiu Chin, które widoczne jest we wszystkich segmentach społeczeństwa, państwa i biznesu, zaś polityka zagraniczna administracji Trumpa była "rynkową korektą" i reakcją na te zmiany.

Zdaniem wiceszefa amerykańskiej dyplomacji USA błędnie zakładały w ciągu ostatnich dwóch dekad, że integracja Chin w międzynarodowych strukturach i instytucjach takich jak Światowa Organizacja Handlu wpłynie na pozytywną transformację Państwa Środka. Rezultat był jednak odwrotny do zamierzonego, bo zdaniem Bieguna "Chiny są dziś znacznie surowszym i mniej wolnym krajem niż 20 lat temu".

"Nie doceniono, jak szybko korzyści gospodarcze z tej integracji wzbogacą gospodarkę Chin. I bardzo szybko Chiny, zamiast poddawać się zmianom ze strony tych instytucji, same zaczęły je zmieniać ze względu na sam swój rozmiar i wpływy gospodarcze" - powiedział Biegun.

Jego zdaniem w następstwie błędu popełnionego przez USA potęga Chin rosła, a USA "oddały pole Pekinowi w każdej domenie".

Reklama

"Przestaliśmy być lojalnymi przyjaciółmi Tajwanu. Przestaliśmy krytykować Chiny za ich dorobek w kwestii praw człowieka, który jest zatrważający. Oddaliśmy pole w sprawie Morza Południowochińskiego" - wyliczał Biegun. Jak dodał, USA muszą "odzyskać przestrzeń" pod tym względem i choć doprowadzi to do napięć, to oba państwa nie muszą być przeciwnikami.

Jak dodał dyplomata, podobne zmiany w postrzeganiu Chin dokonują się także w Europie, nawet jeśli gospodarcze powiązania hamują ten proces. Podał przy tym przykład decyzji premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona, który pod naciskiem polityków swojego rządu wycofał się z decyzji dopuszczającej Huawei do brytyjskiej sieci 5G.

Jak dodał, rozpoczęty między UE i USA dialog w sprawie Chin będzie przydatny po zaprzysiężeniu nowej amerykańskiej administracji.

Według Bieguna rządząca w Pekinie Komunistyczna Partia Chin "nie jest monolitem", a w chińskim systemie są pęknięcia, co było widoczne podczas pierwszych miesięcy pandemii koronawirusa.

Dyplomata odniósł się także do rywalizacji Zachodu z Rosją. W jego ocenie, mimo rosyjskich starań o wpływy w regionie Morza Czarnego i na Kaukazie, w działaniach Moskwy "widać zmęczenie", co - jak powiedział - jest efektem twardej postawy NATO. Jako przykład podał konflikt o Górski Karabach, gdzie Rosja zachowywała się ostrożnie i choć wysłała do regionu blisko 2 tys. żołnierzy sił pokojowych, zwiększając tam swoje wpływy, może to być dla niej trudna sytuacja.

"W pewnym sensie Rosja złapała tygrysa za ogon. Takie zaangażowanie, bez daty końcowej i jasnego planu wyjścia, przypomina mi to, co my robiliśmy na początku lat 90. czy trochę później (...) To było trudne do obrony" - powiedział Biegun.

Wiceszef amerykańskiej dyplomacji był gościem drugiego dnia konferencji Warsaw Security Forum, w tym roku odbywającego się wirtualnie. Warsaw Security Forum to konferencja organizowana od 2014 r. przez Fundację Pułaskiego w partnerstwie z NATO i Biurem Bezpieczeństwa Narodowego. Współorganizatorem tegorocznego WSF jest The German Marshall Fund of United States, a partnerami są MSZ, Rada Europy, Fundacja Konrada Adenauera i Centrum Studiów Europejskich im. Wilfrieda Martensa.