Tomasz Kwasek, zastępca redaktora naczelnego miesięcznika „Nowa Technika Wojskowa”, portalmilitarny.pl / Materiały prasowe
Ministerstwo Obrony Narodowej do połowy przyszłego roku ma podpisać umowę z Hutą Stalowa Wola na dostawę ponad tysiąca wozów Borsuk. Będzie to jedno z większych zamówień, jeśli nie największe, w historii polskiego przemysłu. Kiedy rozpoczęto prace nad tym projektem?
Reklama
Bojowy wóz piechoty Borsuk powstawał od 2014 r. jako praca rozwojowa, czyli zupełnie od podstaw. Na bazie demonstratora powstał prototyp, teraz jest on testowany. Pewnie będą wprowadzone w nim jeszcze drobne zmiany, ale najważniejsze jest to, że pojazd funkcjonuje.
Niedawno resort obrony zlecił budowę kolejnych czterech prototypów.
Tak, w sumie będzie ich teraz pięć. Na tych czterech będzie można testować m.in. ergonomię z punktu widzenia żołnierzy i funkcjonalności tych pojazdów, czyli np. system łączności. Te cztery prototypy będą działały razem, co pozwoli na opracowanie zasad współdziałania plutonu, współdziałanie to podstawa na współczesnym polu walki. Będą to działania na poligonach, które w jak największym stopniu mają odzwierciedlać realne warunki bojowe. W ten sposób szybciej będzie można wykryć choroby wieku dziecięcego, m.in. wynikające z długotrwałej eksploatacji.
Dlaczego te pojazdy mają pływać?
Wschód Polski, gdzie zakładamy ewentualne działania bojowe, jest mocno poprzecinany rzekami i ciekami wodnymi. Stąd to założenie pływalności. To zakłada odpowiedni kształt kadłuba, sam pojazd jest zwykle lżejszy, a przez to słabiej opancerzony. W drugiej opcji taki pojazd, który nie pływa, może być cięższy i lepiej opancerzony, ale nie będzie w stanie samodzielnie pokonywać przeszkód wodnych. Na świecie tendencja jest raczej taka, by pojazdy były coraz silniej opancerzone, bo dzisiaj wyszkolony żołnierz jest cenny i trzeba go chronić. Ale borsuk ma opancerzenie modułowe, czyli można mu dodać dodatkowy pancerz. Wówczas uzyskuje odporność zbliżoną do pojazdów niepływających, ale kosztem pływania.
Od rozpoczęcia projektu do podpisania umowy minie prawie 10 lat. Jak to ocenić?
To nie jest zaskakujące. Jeśli porównamy projekty innych tego typu pojazdów budowanych od podstaw, to właśnie tyle to trwa. Niemiecki wóz bojowy Puma też był tyle czasu opracowywany, Francuzi i Finowie potrzebowali podobnej ilości czasu dla produktów takiej klasy. Jednocześnie trzeba podkreślić to, że my zrobiliśmy to za kilkukrotnie mniejsze pieniądze niż projekty z innych krajów UE. I to wliczając w to także bezzałogową, zdalnie sterowaną wieżę.
Zdecydowana większość tego pojazdu, poza silnikiem czy armatą, będzie produkowana w Polsce. Jakie to ma zalety?
Podstawową jest to, że o ile mamy komponenty i moce produkcyjne, to możemy zamówić dowolną liczbę pojazdów i nie musimy na nie czekać w kolejce, co często ma miejsce przy zamówieniach za granicą. Drugą istotną sprawą jest to, że my poszczególne elementy, jak choćby właśnie wieżę czy podwozie, możemy bezproblemowo implementować do innych wyrobów. Jeśli np. klient będzie chciał remontować swoje starsze pojazdy i wyposażać je w nowe wieże, to my możemy jej projekt opracować i zaproponować, nie czekając na zgody partnerów, których przemysł zbrojeniowy nie jest zaangażowany w produkcję. Jak problematyczne to bywa, widać właśnie podczas dostaw uzbrojenia w Ukrainie.
Ile wozów będzie produkowanych rocznie?
Produkcja borsuków będzie zapewne na poziomie 50, a być może nawet 100 rocznie, a najważniejszym podmiotem w tej produkcji będzie Huta Stalowa Wola, która ostatnio zwiększa moce produkcyjne. Kupowane są kolejne maszyny potrzebne do produkcji, ale też warto przypomnieć, że HSW jest właścicielem Wojskowych Zakładów Inżynieryjnych i Autosanu, czyli przedsiębiorstw mogących wejść w łańcuch produkcyjny borsuka. One mogą produkować komponenty. Dodatkowo, w ramach Polskiej Grupy Zbrojeniowej może być stworzony wielozakładowy łańcuch dostawców, nawet gdy montaż ostateczny będzie się odbywał tylko w jednym bądź dwóch zakładach. Kluczowa będzie dobra organizacja produkcji, to będzie nawet ważniejsze niż budowanie kolejnych nowych linii.
Trzeba też pamiętać, że do produkcji borsuka silniki czy armaty będzie trzeba zamawiać.
Biorąc pod uwagę olbrzymie zapotrzebowanie dla Wojska Polskiego, borsuk ma szansę stać się produktem eksportowym naszej zbrojeniówki?
Założeniem tego projektu jest przede wszystkim zaspokojenie potrzeb Wojska Polskiego. Ale patrząc choćby na eksport krabów do Ukrainy, nic nie jest wykluczone. Dzięki udziałowi w wojnie krab stał się rozpoznawalny na świecie, nie tylko wśród specjalistów, a ma to wpływ na decyzje o zakupie.
My o tych klientów już powinniśmy zabiegać. Odbiorcą może być państwo europejskie, ale nie tylko. Sytuacja stała się tak dynamiczna, że trudno przewidywać kierunki eksportu za kilka lat. Są kraje azjatyckie, do których kiedyś eksportowaliśmy ciężki sprzęt i potrzebują tego rodzaju pojazdów, które są lżejsze od zachodnich odpowiedników. Ten kierunek sprzedaży wydaje się obiecujący. Moce produkcyjne zawsze można zwiększyć i niekoniecznie trzeba to robić tylko w Polsce. Na przykład Chińczycy sprzedają czołgi Pakistanowi, ale one są produkowane na licencji. I tak też mogłaby wyglądać sprzedaż eksportowa borsuka na bardziej odległe geograficznie rynki. ©℗
Rozmawiał Maciej Miłosz