"Nie wydaje mi się, abyśmy byli tak daleko od siebie, ale teraz musimy zobaczyć trochę energii w negocjacjach" - powiedział Johnson po poniedziałkowej wideokonferencji z szefami głównych instytucji UE - Ursulą von der Leyen, Charlesem Michelem i Davidem Sassolim. Jej celem było przełamanie pata w negocjacjach między Londynem a Brukselą w sprawie przyszłych relacji.

"Im szybciej będziemy mogli to zrobić, tym lepiej i nie widzimy powodu, dla którego nie można by tego zrobić w lipcu. Na pewno nie chcę, żeby to trwało do jesieni, zimy, jak może w Brukseli by chcieli. Nie widzę w tym żadnego sensu, więc zróbmy to" - wezwał brytyjski premier.

>>> Polecamy: Szwedzki bank centralny: Spowolnienie gospodarki jest mniejsze niż oczekiwano

Reklama

Wcześniej, we wspólnym komunikacie wydanym po rozmowach napisano, iż strony zgodziły się co do tego, że w rozmowach potrzebny jest "nowy impet", a także poparły uzgodnione przez głównych negocjatorów plany dotyczące zintensyfikowania rozmów w lipcu i "stworzenia najbardziej sprzyjających warunków do zawarcia i ratyfikacji umowy przed końcem 2020 r.".

Napisano również, że strony przyjęły do wiadomości decyzję Wielkiej Brytanii o tym, że nie będzie przedłużać okresu przejściowego, który tym samym skończy się 31 grudnia 2020 r.

Po zakończonej na początku czerwca czwartej, ostatniej dotychczas rundzie negocjacji zarówno główny brytyjski negocjator David Frost, jak i unijny Michel Barnier przyznawali, że postęp jest bardzo ograniczony. Według przekazywanych przez nich informacji, w żadnym z głównych punktów spornych, na które wskazywano przed rozpoczęciem rozmów, nie zbliżono się do rozwiązania. W minionym tygodniu Wielka Brytania i UE uzgodniły jednak zintensyfikowanie negocjacji, które od 29 czerwca do końca lipca mają się odbywać co tydzień.

>>> Polecamy: Już ponad 110 tys. Polaków w Wielkiej Brytanii zarejestrowało się na wybory