Niedostateczny poziom bazowy dla wydajności elektrowni stworzy nadwyżkę pozwoleń, co oznacza, że nawet producenci, którzy zanieczyszczają zbyt wiele, będą mogli kupić je tanio i nie będą mieli motywacji do zmniejszenia emisji CO2 – twierdzi współzałożyciel TransitionZero, Matt Gray. Bloomberg przypomina, że podobny los spotkał europejski rynek emisji dwutlenku węgla w 2006 roku – przez to na lata pozostawał bezsilnym narzędziem polityki. Jeśli chińscy urzędnicy nie zainterweniują, to samo może się stać, gdy emisje zaczną być przedmiotem handlu jeszcze w tym roku – dodał Gray.

Chiny muszą uczyć się na błędach Europy

Reklama

„Chiny muszą uczyć się na błędach Europy” – powiedział Gray. „Nie mamy czasu na politykę, która po prostu nie zrobi wiele przez następne pięć do 10 lat. Naprawdę musimy szybko przystąpić do dekarbonizacji”.

Chiny uruchomiły swój krajowy system handlu emisjami w lutym po kilku latach opóźnień. Pierwsze transakcje mają odbyć się w połowie roku. System obejmuje ponad 2000 operatorów dużych elektrowni, a w najbliższych latach zostanie rozszerzony o kolejne gałęzie przemysłu, takie jak produkcja stali i cementu.

Chiny dążą do neutralności do 2060 r.

Celem jest wykorzystanie sił rynkowych do wspierania czystszych form energii – Chiny dążą do neutralności pod względem emisji dwutlenku węgla do 2060 r. Krajowe Ministerstwo Ekologii i Środowiska przyznaje zakładom uprawnienia do określonej ilości emisji, a te, które je przekraczają, muszą kupić więcej pozwoleń, aby wyrównać różnicę.

Problem, według organizacji TransitionZero, polega na tym, że ministerstwo rozdaje te uprawnienia w oparciu o to, jak wydajne są elektrownie, a największe chińskie elektrownie węglowe są tak dobre, że mogą gromadzić nadwyżki pozwoleń, zamiast budować deficyt.

TransitionZero wykorzystał zdjęcia satelitarne i uczenie maszynowe do oszacowania działalności największych chińskich elektrowni węglowych w 2019 i 2020 roku i stwierdził, że system energetyczny jako całość prawdopodobnie uzyskał około 1,6 miliarda ton nadwyżki uprawnień. Ta nadpodaż oznacza, że ceny będą spadać, chyba że rząd nakaże państwowym firmom utrzymać je powyżej pewnego poziomu lub zmieni zasady systemu handlu.