Minister obrony Ukrainy porównał obecne działania rosyjskiej armii do tych z wiosny 2021 r.

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
28 stycznia 2022, 12:44
Rosja Ukraina
<p>Rosja kontra Ukraina</p>/shutterstock
Nie obserwujemy żadnych działań wojskowego charakteru, które różniłyby się od tych wiosną ubiegłego roku; różni się reakcja - oświadczył w piątek w parlamencie minister obrony Ukrainy Ołeksij Reznikow, odnosząc się do zgromadzenia rosyjskich wojsk przy ukraińskiej granicy.

Minister dodał, że jedyną różnicą w kwestii wojskowej jest sytuacja na Białorusi, którą Ukraina "uważnie obserwuje".

Według niego "kardynalną różnicą" jest natomiast "intensywność hybrydowych działań, przede wszystkim informacyjnych, oraz wpływ tych wydarzeń na sytuację makroekonomiczną".

Reznikow zapewnił, że strona ukraińska jest w stałym kontakcie z międzynarodowymi partnerami i posiada wszystkie informacje o sytuacji na granicy.

Według Kijowa Rosja obecnie zgromadziła 112 tys. wojskowych przy granicy ukraińskiej, a ich liczba wraz z komponentem morskim i lotniczym sięga 130 tysięcy.

Minister porównał wielkość sił rosyjskich przy granicy w grudniu i obecnie. Na początku grudnia obserwowano 41 batalionowych grup taktycznych i inne jednostki rosyjskiej armii, liczące łącznie 94 tys. osób. Wraz ze składową morską i lotniczą było to ok. 110 tysięcy osób.

W kwietniu 2021 r. bojowy komponent zgromadzony przez Rosję wynosił 126 tys. - przypomniał Reznikow. "Liczba jest współmierna, nie jest współmierna reakcja" - ocenił. Zaznaczył, że Rosja ściągnęła o 300 więcej czołgów niż wiosną, ale - jak uspokajał - ukraińskie siły mają nowoczesne zestawy przeciwpancerne.

Minister poinformował, że według stanu obecnego od strony północy (z Białorusi) "nie ma żadnych prób ataku przez migrantów", nie ma "innych podobnych zagrożeń". Ocenił także, że rosyjskie wojska, które przybywają na ćwiczenia na Białoruś, "swoim składem bardziej przypominają kontyngent okupacyjny niż grupę uderzeniową" i "stanowią większe zagrożenie dla Mińska niż dla Ukrainy".

Zapewnił, że ze strony Ukrainy nie ma żadnych zagrożeń pod adresem Białorusi. "To nonsens" - skwitował. "Nonsensem jest też oskarżanie Ukrainy o rzekome przygotowywanie jakichś zbrojnych prowokacji w Donbasie" - zaznaczył.

Reznikow podziękował za wsparcie międzynarodowym partnerom, w tym m.in. USA, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, krajom bałtyckim, Czechom, a także "polskim i tureckim przyjaciołom" i kierownictwu UE...

Powiedział, że nie może ujawnić dokładnej wielkości wsparcia wojskowego, jakie Ukraina otrzymała od partnerów. "Otrzymujemy to, o czym dawniej tylko marzyliśmy. I będzie to kontynuowane" - podkreślił.

Wyraził wdzięczność Niemcom za pomoc w leczeniu rannych ukraińskich żołnierzy. Jak dodał, "Ukraina ma wielu przyjaciół w Niemczech". "Jesteśmy wdzięczni za to wsparcie, ale nie akceptujemy oficjalnego stanowiska w sprawie dostaw broni ani innych decyzji, które podkopują bezpieczeństwo Europy i de facto zachęcają agresora" - oznajmił z trybuny parlamentarnej.

Jeśli Niemcy nie zmienią stosunku w sprawie odpowiedzi na rosyjską agresję, rząd federalny będzie mierzyć się nie z problemem samozwańczych republik w Donbasie czy anektowanego Krymu, a z problemem Niemieckiej Republiki Demokratycznej - ocenił. "I to nie jest przesada. Materialna podstawa dla tego już istnieje" - to m.in. gazociągi Nord Stream 2 i OPAL czy przedstawiciele establishmentu otrzymujący wynagrodzenie od Rosji - uważa minister.

 

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj