Masowe protesty w Iranie. Ranni Irańczycy proszą amerykańskich lekarzy o pomoc medyczną

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
11 października 2022, 20:20
Iran
<p>Irańczycy ranni podczas protestów unikają krajowych szpitali i szukają pomocy u amerykańskich lekarzy</p>/Shutterstock
Wielu protestujących Irańczyków, którzy doznali obrażeń z rąk sił bezpieczeństwa w obawie przed aresztowaniem nie korzysta z leczenia w tamtejszych szpitalach. Szukają pomocy medycznej online u amerykańskich lekarzy.

"Desperacja rannych protestujących, którzy chcą uniknąć szpitali jest zrozumiała" – stacja CBS News przytacza wypowiedź dr. Kayvana Mirhadiego, irańsko-amerykańskiego szefa ds. medycyny wewnętrznej w szpitalu Clifton Springs w Nowym Jorku. Lekarz mówi, że otrzymuje dziennie około 500 wiadomości na Instagramie od rannych błagających go o porady medyczne.

Według mediów irańska policja moralności oskarżona o torturowanie i zabicie 22-letniej Mahsy Amini, co stało się przyczyną trwających od połowy września demonstracji, używa nawet karetek pogotowia w Teheranie do transportu protestujących rannych na posterunki policji.

"Osoba, która wykrwawia się od rany postrzałowej w nogę, po prostu czeka na moją odpowiedź przez telefon. Są tak przerażeni. To jest po prostu straszna sytuacja. (…) Czekają na mnie, aby powiedzieć im, co robić" – relacjonował Mirhadi.

Mówił też, że zna w Iranie lekarza aresztowanego za pomoc protestującym. Nie był w stanie dowiedzieć się, co się z nim stało.

Inny lekarz irański pragnący zachować anonimowość wyjaśnił, że gdy ranni są przyjmowani do szpitala, ich nazwiska notują agenci wywiadu i członkowie Korpusu Strażników Rewolucji.

"Widzieliśmy przypadki, kiedy ranni pacjenci przeszli operacje w szpitalach, a później, po wypisaniu byli aresztowani. Mieliśmy przypadek kogoś, kto został postrzelony, ale wolał oślepnąć niż pójść do szpitala" – cytuje lekarza CBS News.

Według najnowszych danych mającej siedzibę w Oslo organizacji Iran Human Rights jak dotąd, w największych od 2019 r. demonstracjach, brutalnie tłumionych przez władze, zginęło 185 osób, w tym co najmniej 19 dzieci.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj