"Szczerze mówiąc, naszym zdaniem nie ma żadnych oznak, by Rosja za tym stała, by Rosja wspierała to materialnie, lub w jakikolwiek inny sposób praktycznie pomagała, by była w jakiś sposób odpowiedzialna za to, co się dzieje" - powiedział Kirby podczas briefingu prasowego online, odnosząc się do przewrotu wojskowe w Nigrze.

To nie Grupa Wagnera

Dodał, że szef Grupy Wagnera Jewgienij Prigożyn znany jest z przypisywania sobie odpowiedzialności za podobne wydarzenia, lecz Biały Dom nie jest "zbytnio zaniepokojony jakimiś potężnymi rosyjskimi efektami".

Reklama

Fiasko szczytu w Petersburgu

Zaznaczył, że afrykańscy przywódcy coraz bardziej uświadamiają sobie, że partnerstwo z Rosją nie jest w ich interesie, o czym świadczyć miała niewielka liczba gości podczas szczytu Afryka-Rosja w Petersburgu.

Ewakuacja Europejczyków

Pytany o francuską ewakuację z Nigru, Kirby stwierdził, że USA nie widzą na razie potrzeby ewakuacji i nie podjęły decyzji o wysłaniu w region dodatkowych sił, by wspomóc ewentualną akcję.

Kto upomni się o prezydenta Bazouma?

Odnosząc się do groźby przywódców krajów ECOWAS (Wspólnoty Gospodarczej Państw Afryki Zachodniej) o możliwej interwencji zbrojnej w Nigrze, by przywrócić do władzy demokratycznie wybranego prezydenta Mohameda Bazouma, przedstawiciel Białego Domu odmówił spekulacji na ten temat. Dodał jednak, że USA wciąż widzą "okno do dyplomacji".

Amerykanie wychodzą z Nigru

Według Politico Pentagon zdecydował się zawiesić misję szkolenia i doradzania nigryjskim siłom "oczekując na rozwiązanie sytuacji". Według portalu, przedstawiciele USA unikają na razie nazywania przewrotu w Nigrze zamachem stanu, bo wiązałoby się to z koniecznością wstrzymania pomocy dla tego kraju.

W Nigrze stacjonuje ok. 1,1 tys. amerykańskich żołnierzy w ramach misji antyterrorystycznej i szkolenia nigryjskich sił do zwalczania dżihadystów. Region Sahelu stał się w ostatnich latach jednym z głównych pól działań islamistów.

Z Waszyngtonu Oskar Górzyński