"Białoruś kieruje zaproszenia do udziału w obserwacji aktywnej fazy manewrów dla przedstawicieli organizacji międzynarodowych, takich jak ONZ, OBWE, NATO, WNP (Wspólnota Niepodległych Państw), ODKB (Organizacja Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym) i Międzynarodowy Komitet Czerwonego Krzyża" – mówił Mironczyk na konferencji prasowej.

Dodał, że zaproszenia otrzymają także attache wojskowi akredytowani przy ambasadach w Mińsku.

Zaproszenia według rzecznika MSZ mają zostać wysłane jeszcze w czwartek.

Mironczyk podkreślił, że liczba żołnierzy uczestniczących w manewrach nie przekroczy 13 tys. i zgodnie z Dokumentem Wiedeńskim z 2011 r. Białoruś nie ma obowiązku zapraszania obserwatorów międzynarodowych, jednak uczyni to, "kierując się zasadą transparentności i dobrą wolą".

Przedstawiciel MSZ zaznaczył też, że manewry mają charakter planowy i nie stanowią dla nikogo zagrożenia, a Białoruś jeszcze pod koniec 2016 r. poinformowała o nich zgodnie z Dokumentem Wiedeńskim wszystkie kraje OBWE. Dodał, że w środę, na marginesie spotkania OBWE w Wiedniu, zastępca szefa sztabu generalnego sił zbrojnych Białorusi Pawieł Murawiejka wystąpił na specjalnym briefingu, w czasie którego przekazał państwom członkowskim wyczerpujące informacje na temat manewrów "Zapad-2017".

Zdaniem Mironczyka "zaniepokojenie i obawy niektórych państw i polityków mają absolutnie sztuczny charakter, bardziej charakterystyczny dla czasów zimnej wojny niż dla obecnych realiów". "Nie ma co szukać czarnego kota w ciemnym pokoju, bo go tam nie ma" – dodał.

Rosyjsko-białoruskie manewry "Zapad-2017" odbędą się na Białorusi we wrześniu. Przedsięwzięcie to wywołuje obawy państw zachodnich i sąsiadów Białorusi. Jak dotąd, najgłośniej o swoim zaniepokojeniu mówiły Ukraina i państwa bałtyckie. NATO zamierza "uważnie śledzić" przebieg ćwiczeń.

Z Mińska Justyna Prus (PAP)