W piątek PKP wspólnie z deweloperem HB Reavis zaprezentują nową koncepcję stacji Warszawa Zachodnia. Kosztem 110 mln euro do końca 2014 r. w formule partnerstwa publiczno-prywatnego ma powstać nowy dworzec, a tuż obok, do 2017 r., siedem biurowców. W ciągu najbliższych dziesięciu lat kolej ma uruchomić kilkanaście podobnych projektów, a odpowiedzialny za to będzie Jarosław Bator – nowy szef nieruchomości w PKP.

Podstawowym zadaniem Jarosława Batora będzie jednak sprzedaż nieruchomości. W bazie ofert PKP znajdują się m.in.: dawne więzienie kolejowe w Łęczycy, przychodnia w Suwałkach, hale wagonowe w Koluszkach, ośrodki wypoczynkowe PKP w Łebie, Augustowie i Piwnicznej, domki letniskowe w Zakopanem i Ustrzykach, setki nieużywanych dworców w całej Polsce, a przede wszystkim atrakcyjne grunty w centrach miast, np. Odolany w Warszawie. Bator ma wyprzedawać na potęgę działki pod centra handlowe, biura i hotele. Pod młotek pójdą obiekty niepotrzebne do core businessu PKP. Cel – spłata części z 4,3 mld zł zadłużenia kolejowej grupy.

Z perspektywy Jarosława Batora Grupa PKP to wielki posiadacz ziemski. Kolej w Polsce dysponuje gruntami o łącznej powierzchni 105 tys. hektarów (dwa razy więcej, niż wynosi powierzchnia Warszawy). Na większości leżą tory, ale ok. 10 proc. nadaje się do zagospodarowania komercyjnego.

Problem w tym, że PKP przespały czas hossy na rynku nieruchomości z lat 2005–2008. Nawet najwięksi deweloperzy nie kupują już gruntów do banku ziemi, pod przyszłe inwestycje. Przeszkodą jest też nieuregulowany stan prawny części działek, chociaż ten parametr stopniowo się poprawia – PKP dysponują tytułami własności do 80 proc. z nich.

Jarosław Bator trafił do molocha PKP z firmy doradczej Ernst & Young. Ze swoją korporacyjną przeszłością i nawykami wygląda wśród kolejarzy w siedzibie PKP przy Szczęśliwickiej w Warszawie jak przybysz z innej planety. Dlatego wśród ludzi kolei jest postrzegany jako outsider: jeden ze spadochroniarzy z desantu prezesa Jakuba Karnowskiego.

Ale nie ma wątpliwości, że na rynku nieruchomości się zna. Przed PKP spędził w globalnej korporacji 11 lat, przygotowując wyceny nieruchomości i doradzając największym graczom. Działał w zespołach audytowych dla największych transakcji nieruchomości w Polsce, np. sprzedaży działek pod warszawskie centra handlowe Złote Tarasy i Arkadia. Współpracownicy mówią o nim, że jest zdroworozsądkowy, konkretny, wymagający. Pochodzi ze Szczyrku w Beskidach. Dwa miesiące temu urodziła mu się córka.

– W PKP mam do czynienia ze wszystkimi obszarami działalności dotyczącej nieruchomości: sprzedażą, komercjalizacją, facility management (zarządzaniem – red.), inwestycjami w partnerstwie z deweloperami i modernizacją ze środków budżetowych. Jest co robić – mówi Jarosław Bator.

Musi też naprawić system gospodarowania nieruchomościami w PKP, bo obecny jest zupełnie nieefektywny. Kolej sprzedała w tym roku nieruchomości o wartości 234 mln zł A utrzymanie struktur odpowiedzialnych za nieruchomości kosztowało... 160 mln zł. Bator zaczął od zmian organizacyjnych, np. wymusił bezpośrednią podległość wobec centrali oddziałów gospodarowania nieruchomościami – w Gdańsku, Katowicach, Krakowie, we Wrocławiu i w Poznaniu. Dotychczas każdy z nich funkcjonował jak udzielne księstwo, zarządzając aktywami na własną rękę.