Separatyści na Ukrainie zajmują kolejne placówki

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
12 kwietnia 2014, 10:29
Sławiańsk na Ukrainie. Fot. EPA/ROMAN PILIPEY
Sławiańsk na Ukrainie. Fot. EPA/ROMAN PILIPEY/PAP/EPA
Uzbrojeni terroryści zajęli komendę milicji w Kramatorsku na wschodzie Ukrainy - podają miejscowe media. Wcześniej, szef ukraińskiego resortu spraw wewnętrznych Arsen Awakow informował, że nieznani sprawcy ostrzelali tamtejszą komendę milicji, milicjanci odpowiedzieli ogniem.

Jak zaznaczył Awakow, napastnicy mieli karabiny AK z granatnikami w typie produkowanym przez Rosję i będące na wyposażeniu jedynie rosyjskiej armii.

Władze w Kijowie oskarżają Rosję i jej spec służby o inicjowanie separatyzmu na wschodzie Ukrainy. Szef MSW powiedział, że ukraińskie władze traktują wydarzenia na wschodzie kraju jako kolejną agresję ze strony Moskwy. W związku z sytuacją w okręgu Donieckim pełniący obowiązki prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony.

Od rana w obwodzie Donieckim separatyści przejmowali komisariaty policji oraz miejscowe siedziby MSW. Tak było między innymi w Słowiańsku. P.o. prezydenta Ukrainy Ołeksandr Turczynow zdymisjonował szefa Służby Bezpieczeństwa Obwodu Donieckiego. Minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow zapowiedział zdecydowaną odpowiedź na wydarzenia w Słowiańsku. Miały się tam udać specjalne oddziały milicji. Prawdopodobnie jednak jej koszary w Doniecku zostały zablokowane przez separatystów.

Tuż po wydarzeniach w Słowiańsku na miejscu pojawiła się Nelia Sztepa, mer tego miasta. Natychmiast poparła separatystów i poprosiła ich o pomoc w razie gdyby ją zatrzymano. Separatyści prawdopodobnie przejęli też komendy milicji w kilku miastach regionu, w tym w Czerwonym Łymanie i Czerwonoarmijsku. Ukraińskie MSW nie potwierdza tego i twierdzi, że obiekty były okupowane, ale separatystom nie udało się ich przejąć.

>>> Czytaj też: Prezydent Ukrainy zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego

Tymczasem na drogach do Słowiańska pojawili się tajemniczy mężczyźni w zielonym umundurowaniu, nazywani przez ukraińskie media "zielonymi ludzikami". Zorganizowali punkty kontrolne na drogach dojazdowych do Słowiańska. Mają broń automatyczną i flagi separatystów. Ustawili też barykady z opon i worków z piaskiem na drodze Donieck-Ługańsk, właśnie w Słowiańsku. Wcześniej pod Słowiańskiem zatrzymali dziennikarzy ukraińskich mediów. Wypuścili ich na wolność, ale zakazali im robienia materiałów.

W Kijowie trwa nadzwyczajne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy, którego tematem jest sytuacja na wschodzie kraju. Decyzję w tej sprawie podjął p.o. prezydenta kraju Ołeksandr Turczynow.

Tymczasem wicepremier anektowanego przez Rosję Krymu Rustam Temirgalijew wyraził nadzieję na powstanie nowego państwa na wschodzie Ukrainy. Na swoim koncie na facebooku napisał o "wyzwoleniu tych regionów" i wyraził nadzieję, że niebawem Ługańsk, Charków, Donieck, Dniepropietrowsk, Zaporoże, Chersoń, Mikołajów i Odessa stworzą "dwudziestomilionową Federację Ukraińską, która niebawem dołączy do Związku Białorusi i Rosji".

Ukraińska Gwardia Narodowa donosi też o napaści na "obiekt o znaczeniu strategicznym" w Doniecku. Wiadomo, że wśród rannych jest żołnierz, napastników zatrzymano.
Rosyjski MSZ poinformował, że Moskwa nie ustaliła jeszcze zakresu i formatu międzynarodowych rozmów w sprawie Ukrainy. Rzecznik prasowy rosyjskiego MSZ Aleksandr Łukaszewicz oburzył się na Stany Zjednoczone i Unię Europejską, które w jego opinii zachowują się tak, jakby już wszystko wiedziały na temat ewentualnego spotkania przedstawicieli: Ukrainy, Rosji, Unii Europejskiej i USA. Łukaszewicz przypomniał, że Moskwa przesłała stronie amerykańskiej swoje warunki, na których miałyby odbywać się międzynarodowe rozmowy. Rosja domaga się, aby w negocjacjach wzięli udział przedstawiciele wszystkich ukraińskich regionów. Chce też obietnicy ze strony władz w Kijowie przeprowadzenia daleko idących reform konstytucyjnych i nie używania siły wobec prorosyjskich demonstrantów. -„Wzbudzają nasze zdziwienie oświadczenia przedstawicieli dyplomacji amerykańskiej i unijnej, jakoby decyzje na temat czterostronnego spotkania już zostały podjęte” - stwierdził rzecznik MSZ Aleksnadr Łukaszewicz i dodał, że strona rosyjska o niczym nie wie.

Wcześniej szef resortu spraw zagranicznych Siergiej Ławrow oświadczył, że Rosja poruszy w trakcie międzynarodowych rozmów kwestię rozpalania antyrosyjskich nastrojów na Ukrainie i na forach międzynarodowych organizacji. Zarzucił przy tym zachodnim politykom rusofobię.

>>> Rybiński: Co konflikt Rosji z Ukrainą oznacza dla Polski?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: IAR
Tematy: Ukraina
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj