PKB Szwajcarii spadł w pierwszym kwartale tego roku o 0,2 proc. W poprzednim kwartale rósł o 0,5 proc. – poinformował Sekretariat Spraw Gospodarczych (SECO) w Bernie. To najmocniejszy spadek PKB od początku 2009 roku. Analitycy są zaskoczeni tak złymi wynikami - większość z nich spodziewała się stagnacji gospodarczej.

Frank wciąż jest przewartościowany, dlatego słabość gospodarki Szwajcarii może nie być tylko chwilowym załamaniem – twierdzi Szwajcarski Bank Narodowy (SNB).

Aprecjacja szwajcarskiej waluty to rezultat decyzji SNB, który w styczniu tego roku zniósł sztywny kurs franka do euro, ustanowiony w 2011 roku na poziomie 1,20. Tuż po decyzji banku centralnego, kurs franka poszybował w górę i rekordowo umocnił się wobec wspólnej waluty. Mocno uderzyło to w szwajcarskie przedsiębiorstwa przemysłowe, które dużą część swojej produkcji przeznaczają na eksport.

“To pierwszy sygnał recesji. W drugim kwartale z pewnością nie będzie lepiej” – mówi Karsten Junius, główny ekonomista Bank J Safra Sarasin w Zurychu. Jego zdaniem, SNB nie będzie jednak rewidował swoich prognoz wzrostu gospodarczego na ten rok. „Myślę, że SNB będzie w stanie to zlekceważyć” – dodaje. 

W pierwszym kwartale tego roku frank zyskał względem euro 15 proc. Takiego umocnienia nie obserwowano od 1999, kiedy wprowadzono wspólną walutę na rynek. W piątek przed południem za jedno euro płacono 1,035 franka szwajcarskiego. 

>>> Czytaj też: Raport. Wzrost gospodarczy w Polsce znacznie podnosi standard życia

Lawina krytyki pod adresem SNB

Szef szwajcarskiego banku centralnego Thomas Jordan przewiduje, że w całym 2015 roku gospodarka Szwajcarii będzie rosła w tempie nieznacznie niższym niż 1 proc. Jeszcze przed zniesieniem sztywnego kursu franka, prognozy wzrostu gospodarczego były dwa razy wyższe.

Przedstawiciele SNB jak na razie nie przewidują w swoich prognozach gospodarczych recesji, czyli kurczenia się gospodarki przez dwa kwartały z rzędu. Wiceprezes SNB stwierdził w zeszłym tygodniu, że „prawdopodobnie nastąpi tylko jeden ujemny kwartał”.

Choć reakcje Szwajcarów na politykę banku centralnego są dość umiarkowane, spadek PKB i rosnące bezrobocie wywołują coraz większa falę krytyki wśród polityków. Socjaldemokraci, druga największa siła w parlamencie, nawołują już do wprowadzenia nowego minimalnego kursu walutowego dla franka. Związek zawodowy Unia domaga się nawet dymisji zarządu Szwajcarskiego Banku Narodowego.

„Myślę, że SNB akceptował ryzyko spowolnienia gospodarczego, gdy znosił sztywny kurs franka. Raczej nie musi więc teraz obniżać prognoz wzrostu PKB” – mówi Maxime Botteron, ekonomista Credit Suisse w Zurychu.

Bank centralny opublikuje zaktualizowane prognozy wzrostu PKB i inflacji 18 czerwca.

>>> Czytaj też: PKB to nie wszystko. Dlaczego kraje skandynawskie należą do najszczęśliwszych na świecie?

Eksport leci w dół

Z danych SECO wynika, że szwajcarski eksport zmniejszył się w pierwszym kwartale o 2,3 proc. Najmocniej spadła sprzedaż produktów chemicznych i leków. Za granicę wysłano też mniej maszyn, elektroniki i zegarków. W tym samym czasie konsumpcja prywatna 2 kraju wzrosła o 0,5 proc.

Międzynarodowy Fundusz Walutowy zakłada, że z powodu niesprzyjających warunków kursowych na rynku walutowym i umiarkowanego wzrostu bezrobocia, szwajcarska gospodarka powiększy się w tym roku tylko o 0,75 proc.

W porównaniu do innych państw europejskich, sytuacja gospodarcza Szwajcarii wciąż jednak nie jest zła. Stopa bezrobocia w pierwszym kwartale wynosiła tu 4,4 proc. To znacznie mnie niż unijna średnia na poziomie 10,2 proc. Gospodarkę wspiera też silny popyt wewnętrzny, który odpowiada za 85 proc. PKB. Same wydatki gospodarstw domowych stanowią 54 proc. PKB.

>>> Czytaj też: Dlaczego ekonomiści są oderwani od rzeczywistości?