Chiny to największy partner handlowy Rosji, który odpowiada za 30,6 mld dolarów importu i eksportu przez poł roku. Oznacza to spadek o 25,7 proc. w stosunku do roku ubiegłego. Mimo to spadek wymiany handlowej z Chinami jest znacznie mniejszy niż z innymi krajami, co w efekcie oznacza wzrost udziału Rosji z 10,8 do 11,4 proc. w wymianie handlowej Federacji Rosyjskiej.

Według Olega Kuźmina, ekonomisty w moskiewskim oddziale Renaissance Capital, nawet wobec wolniejszego wzrostu Chiny będą coraz ważniejszym partnerem dla Rosji – W liczbach bezwzględnych wymiana handlowa z nimi to ważna część gospodarki – mówi.

Gazprom na głodzie

Co więcej, według Kuźmina, partnerstwo między krajami to przede wszystkim projekt polityczny zbudowany na gigantycznych kontraktach, takich jak ten podpisany między Gazpromem i CNPC w zeszłym roku – W dużej mierze to była decyzja polityczna. Politycy nie dbają o bzdury takie jak PKB.

Według analityków banku Morgan Stanley konstrukcja rurociągu koniecznego do wywiązania się z kontraktu opóźni się przynajmniej do 2019 roku. Tymczasem według ustaleń sprzedaż surowca miała ruszyć na początku 2018 roku.

To jednak nie jest jedyny problem Gazpromu. Według informacji Financial Times kontrakt w żaden sposób nie zabezpiecza Gazpromu przed niskimi cenami gazu i ropy. Sprzedaż surowca po obecnych cenach generowałaby straty w rosyjskiej firmie. W maju 2014 roku baryłka ropy kosztowała ponad 100 dolarów. Od tamtego czasu cena spadła o ponad 56 proc. do 48,6 dol. za baryłkę.

- Umowa rosyjsko-chińska na dostawę gazu była zawierana w niekorzystnym dla Rosji momencie. Był to moment wprowadzenia przez UE sankcji gospodarczych. Umowa z Chinami, negocjowana bardzo długo i z wieloma problemami, miała dać choć częściowe zabezpieczenie przed ich skutkami – mówi Paweł Majtkowski, główny analityk centrum finansów Avila - Kontrakt ten był w Rosji nazywany nawet "kontraktem stulecia". Od razu po jego zawarciu odezwały się głosy, że jest on niekorzystny dla Rosji bo ceny surowca są poniżej cen światowych.

Gazprom Liczył na kolejny kontrakt na dostawę gazu do Chin. Surowiec pochodziłby z pól na zachodniej Syberii, które nie są w pełni wykorzystywane przez giganta. Jednak negocjacje idą bardzo powoli, jak twierdzą źródła Financial Times.

- Różnego rodzaju spekulacje o problemach Gazpromu i jego ewentualnym upadku pojawiaj a się już od kilku lat – wskazuje Majtkowski - Obecne problemy giganta to głownie skutek sankcji gospodarczych Unii Europejskiej i kryzysu. Gdyby te niekorzystne warunki utrzymywały się, to upadku Gazpromu wykluczyć nie można.

- To Chińczycy narzucają warunki – mówi Jonathan Stern, szef katedry badań nad gazem w oksfordzkim Instytucie Badań nad Energetyką – Ich gospodarka jest coraz słabsza a zapotrzebowanie na gaz spada. Mają mocną pozycję by negocjować z Rosjanami.

Piwo zamiast ropy

Słabszy rubel dał Rosji impuls by zwiększać eksport różnych produktów, takich jak piwo czy olej słonecznikowy, wskazuje Evgeny Gavrilenkov, główny ekonomista Sberbanku – Rosyjscy wytwórcy stali się konkurencyjni na chińskim rynku – uważa – Rosyjskie firmy z sektora MŚP są całkiem elastyczne. Jeśli w Chinach jest zapotrzebowanie, z pewnością znajdą sobie tam niszę.

Według agencji informacyjnej RIA Novosti rosyjski bank centralny uważa, że dewaluacja juana będzie miała niewielki wpływ na rubla. Według przedstawicieli instytucji w dłuższej perspektywie może się nawet przełożyć na wzmocnienie rubla poprzez wsparcie wzrostu chińskiej gospodarki. Zdaniem Gavrilenkowa to właśnie niestabilność rubla, który od zeszłego roku stracił 44 proc. wartości wobec dolara, stoi na drodze do wzmocnienia chińskich inwestycji w Federacji – W takim otoczeniu nie da się podejmować długoterminowych decyzji – uważa.