To nie rozwinięte technologicznie Stany Zjednoczone, ani nawet Polska, która jest w czołówce jeśli chodzi o poziom nowoczesnej bankowości. Wszystkich bije na głowę... Nairobi, gdzie znacznie łatwiej zapłacić telefonem komórkowym za przejazd taksówką niż w Nowym Jorku.

W Nairobi znacznie łatwiej zapłacić telefonem komórkowym za przejazd taksówką niż w w Nowym Jorku. Wszystko dzięki systemowi mobilnych płatności M-Pesa (m od mobilne, Pesa, czyli pieniądze w suahili). System został uruchomiony w 2007 roku przez Safaricom, największego w kraju operatora komórkowego.

Według danych opublikowanych przez Safaricom na koniec 2014 roku system płatności miał 12,2 mln użytkowników, co odpowiada około 67 proc. dorosłej populacji kraju. Przez system przepływa 43 proc. krajowego PKB dzięki ponad 237 milionom wykonanych transakcji. Jest to więc najpopularniejsze tego typu rozwiązanie na świecie, które w cień odsuwa propozycje takich firm jak Google czy PayPal.

Reklama

M-PESA został zaprojektowany jako system do spłacania mikropożyczek za pomocą telefonu, by zredukować koszty transportu i przechowywania pieniędzy oraz ograniczyć marżę wszystkich pośredników. Jednak po pierwszych testach system został rozszerzony, by stać się pełnoprawnym środkiem do transferowania pieniędzy.

Jak działa m-Pesa

Po dołączeniu do systemu użytkownik musi wpłacić pieniądze u jednego z 81 tys. przedstawicieli Safaricom, który „dopisuje” wpłacone środki do zawartości konta. Wypłacić pieniądze można u tych samych przedstawicieli. Choć określenie brzmi dumnie, to „przedstawicielstwem” najczęściej jest kiosk lub niewielki sklep sprzedający karty-zdrapki z doładowaniami do telefonu.

- W swoim rozwoju telekomunikacyjnym Kenia praktycznie nie przechodziła fazy telefonów stacjonarnych. Upowszechnienie się tam telekomunikacji bazowało od razu na komórkach. W każdej, nawet najmniejszej wiosce, zlokalizowane są oddziały operatorów komórkowych, zwłaszcza Safaricom i Zain – wskazuje Bartosz Łoziński z Forum Polsko-Kenijskiego – Internet, choć szybko się rozwija, to jest dostępny jedynie w miastach. Tylko telefonia komórkowa mogła stanowić bazę dla systemu wysyłania pieniędzy na odległość.

Aby zobrazować, jak powszechne są w Kenii telefony komórkowe, Bartosz Łoziński przytacza dane - Aż 82 proc. mieszkańców Kenii ma telefony komórkowe, to najwyższy odsetek w Afryce. Nie mówimy tu wyłącznie o przedpotopowych modelach. Ponad 58 proc. wszystkich telefonów sprzedanych w Kenii to smartfony.

>>> Czytaj więcej Centrum cyberprzestępców odkryto w Nairobii

Pieniądze transferowane są przy użyciu systemu SMS. System jest bardzo chętnie wykorzystywany przy przelewaniu pieniędzy do ubogich, mieszkających na wsi krewnych. Dzięki temu można oszczędzić czas na dojazdach, a przy okazji mieć pewność, że pieniądze nie zostaną ukradzione.

Choć pierwszymi użytkownikami systemu byli raczej bogatsi mieszkańcy miast, M-Pesa szybko zdobyła popularność wśród użytkowników żyjących za mniej, niż 1,25 dol. dziennie. Według danych CGAP (Consultative Group to Assist the Poor) usługa była w 2008 roku wykorzystywana przez 20 proc. najuboższych, żyjących na wsi mieszkańców. W 2011 roku było to już 72 proc.

- Sam miałem do czynienia z wioską Masajów, konkretnie Maji Moto, niedaleko Narok. Leżała w samym środku sawanny, zupełnie poza cywilizacją – wskazuje Łoziński – Nawet tam mieli komórki. Jeden z Masajów miał panel fotowoltaiczny, który udostępniał innym za drobną opłatą, by sobie naładowali telefony.

System może być także wykorzystywany do wypłacania pensji oraz płacenia rachunków, co dodatkowo oszczędza czas użytkowników, eliminując konieczność stania w kolejce w banku.

Bogactwo dzięki technologii

Obecnie elementem systemu M-Pesa jest także usługa M-Swahri (Swahri w suahili oznacza coś między „fajnie” a „spokojnie”, można więc przetłumaczyć nazwę usługi jako „m-spoko”), która oferuje pożyczki i produkty oszczędnościowe. Usługa jest wspierana przez Commercial Bank of Africa, a ci, którzy chcą żerować na systemie i, na przykład, wyłudzać kredyty, ryzykują utratę swojego numeru telefonu, co w Kenii jest wyjątkowo dotkliwe. Usługi z jednej strony skierowane są do marzących o niezależności biedakach, którym brakuje środków na rozkręcenie najmniejszego biznesu (na przykład hydraulików, których nie stać na zakup skrzynki z narzędziami). Z drugiej jest to też szansa dla ludzi, którzy swoje oszczędności trzymają zaszyte w materacu, narażone na łatwą kradzież oraz tracące wartość z powodu inflacji. Według szacunków Safaricom nieubankowieni Kenijczycy mogą mieć oszczędności w wysokości nawet 3,4 mld dolarów.

Paradoksalnie, to banki tworzą kręgosłup systemu. Brakuje symetryczności w przepływie gotówki – agenci w miastach przyjmują znacznie więcej pieniędzy niż wypłacają, odwrotnie niż ci na wsi. Transfer gotówki zapewniają komercyjne banki współpracujące z systemem.

Według niektórych badań w gospodarstwach domowych, które zaczynają korzystać z systemu M-Pesa przychody wzrastają od 5 do 30 proc.

Obecność w kraju niezawodnej i powszechnej platformy płatności mobilnych zaowocowało powstaniem w Nairobi stworzeniem startupów, które opierają swoje działanie na tym systemie lub przynajmniej z niego mocno korzystają.

Przykładem takiego startupu jest SokoText , platforma, która pozwala zbierać zamówienia od wielu podmiotów (zarówno osób prywatnych jak i firm) a następnie kupować hurtowe ilości produktów bezpośrednio od dostawców. W tej chwili jest to jedynie jedzenie. Przedstawiciele firmy wskazują, że dzięki niej rodziny mogą zaoszczędzić nawet 20 proc. na zakupie żywności, co pozwala zjeść jeden dodatkowy posiłek w ciągu dnia.

W innych krajach płatności mobilne spotykają się z oporem ze strony banków i regulatorów ze względu na niebezpieczeństwo prania brudnych pieniędzy. Jednak M-Pesa zaczyna się sprawdzać także w innych krajach. Obecnie system dostępny jest także w Tanzanii i Afganistanie. Konkurencyjni operatorzy starają się także skopiować ten system, z mniejszymi lub większymi sukcesami.