Zarejestrowali sygnał fal grawitacyjnych pochodzących ze zderzającego się układu dwóch czarnych dziur.

Sto lat temu istnienie fal grawitacyjnych przewidywał Albert Einstein w swojej ogólnej teorii względności.

- Do tej pory obserwowaliśmy Wszechświat w bardzo klasyczny sposób, w taki, jak obserwowaliśmy od czasów prehistorycznych, starożytnych - własnymi oczami - wyjaśniał w TVN24 Karol Wójcicki z Centrum Nauki Kopernik.

- 400 lat temu Galileusz wpadł na pomysł, żeby skierować teleskop w stronę nieba i zobaczył dużo więcej. I od tamtej pory obserwowaliśmy różnymi metodami fale elektromagnetyczne, które docierają do nas z Kosmosu, czy to światło, czy radio, promieniowanie gamma, promieniowanie mikrofalowe. Używaliśmy do tego teleskopów optycznych, teleskopów radiowych, ale to zawsze były fale elektromagnetyczne - mówi Wójcicki.

Jak tłumaczy, zderzenie dwóch czarnych dziur wygenerowało ogromną energię.

- Dwie czarne dziury 1,3 mld lat świetlnych od nas krążyły wokół siebie bardzo szybko, aż w pewnym momencie się połączyły, powodując najbardziej energetyczną eksplozję, jaką kiedykolwiek zarejestrowaliśmy we Wszechświecie. Dla porównania, ta eksplozja wygenerowała więcej energii niż cały pozostały Wszechświat w tym samym momencie razem wzięty. I wtedy powstały fale grawitacyjne - mówi astronom.

W badaniach brali udział naukowcy z kilkunastu krajów - w tym z Polski.

>>> Czytaj też: Największe odkrycie stulecia? Po 50 latach wykryto fale grawitacyjne