Udział małych i średnich firm to ok. 28 proc. całkowitego eksportu z Unii do Stanów Zjednoczonych. KE deklaruje, że przedsiębiorstwom, które obecnie działają głównie lokalnie, ewentualnie w ramach podzleceń uczestniczą w handlu międzynarodowym, trzeba dać szanse na konkurowanie z podmiotami w USA. Zapewnia więc, że MSP za sprawą TTIP otrzymają dostęp do istotnych informacji, wsparcie eksportu lub inwestycji oraz prawo wypowiedzenia się na etapie wdrażania umowy. Upublicznione dokumenty faktycznie wiele mówią o dostępie do informacji. O sposobach wdrażania pozostałych ułatwień niewiele wiadomo. Brak też ciągle aktualnego raportu, w którym KE oceniłaby faktyczny możliwy wpływ TTIP na małe firmy po zwiększeniu importu z USA.

Znaczącą większość w   kategorii MSP stanowią firmy usługowe, zwykle handlowe. Ich działalność jest związana geograficznie z   siedzibą, niezależnie od szans oferowanych przez handel międzynarodowy. Z ich punktu widzenia istotny jest łatwy dostęp do danych o wejściu i funkcjonowaniu na lokalnym rynku. Ta specyfika nie jest domeną polską. Uniwersalną barierą rozwoju małych firm jest ograniczoność dostępnych zasobów: środków, czasu i rąk do pracy. Jeśli przeanalizować populację małych firm funkcjonujących w ramach Unii, można spostrzec, że brakuje im czasu na badanie warunków wejścia do innych krajów członkowskich i na poszukiwanie partnerów.

Mimo determinacji negocjatorów europejskich, aby stworzyć MSP dobre warunki do handlu transatlantyckiego, TTIP dotknie ten sektor. Trzeba zaś pamiętać, że negocjacje nie zostały zamknięte i wszystkie pojawiające się w obiegu dokumenty mają charakter roboczy.

Z punktu widzenia korzyści, jakie MSP może przynieść porozumienie, w grę wchodzą głównie: obniżenie stawek celnych na produkty, wzajemna uznawalność norm technicznych, powołanie wspólnego amerykańsko-europejskiego komitetu ds. rozwiązywania problemów MSP czy też stworzenie publicznej bazy danych do wykorzystania przez przedsiębiorców. Taka strona zawierałaby kompleksowe materiały informacyjne obejmujące m.in. regulacje prawne i  formularze dotyczące procedur celnych, sanitarnych i fitosanitarnych, informacje w zakresie rejestracji i prowadzenia działalności gospodarczej na terytorium kraju UE, opis procedur przetargowych etc. Znalazłyby się też tam wskazówki o dostępnych źródłach finansowania działalności i programów wsparcia dla MSP. Zakres rozwiązań dla małych przedsiębiorców dyskutowanych w ramach negocjacji może wydawać się ograniczony, lecz i tak jest bardziej ambitny niż w   przypadku poprzedzających TTIP międzynarodowych umów handlowych.

W praktyce mogą się one przełożyć na lepszy dostęp do kapitału, co dziś jest w Polsce hamulcem rozwojowym średniego biznesu. Można sobie wyobrazić scenariusz, w którym ze względu na dostęp do rynku amerykańskiego dla polskich przedsiębiorstw rośnie zainteresowanie inwestorów poszukujących nad Wisłą lokaty dla kapitału. Biorąc pod uwagę globalny charakter świadczenia usług, TTIP może też pomóc start-upom w znalezieniu kapitału za Atlantykiem. Usługi to przedmiot dużego zainteresowania strony amerykańskiej. W tle negocjacji toczą się rozmowy o innym porozumieniu, zorientowanym na świadczenie usług, którego stronami obok USA i UE ma być 21 innych gospodarek, czyli TiSA.

PwC przygotował na zlecenie rządu Malezji kompleksową analizę wpływu TPP (umowa Trans-Pacific Partnership wynegocjowana w 2015 r.) w przekroju na poszczególne jej sektory. Objęła ona m.in. ocenę wpływu TPP na MSP, który został uznany jako neutralny. Przedstawiono rekomendacje co do działań mających na celu ochronę interesów małych firm po wejściu w życie umowy. Wiele z nich, podobnie jak profil MSP i powszechne bariery ich wzrostu, ma charakter uniwersalny i mogłyby znaleźć zastosowanie także w Europie (Amerykanie traktują wynegocjowany tekst TPP jako dobrą praktykę, która powinna być punktem odniesienia dla rozmów o TTIP).

Niewątpliwie największymi beneficjentami TTIP będą średnie i duże firmy, jednak władze krajowe są zdolne w taki sposób zaprojektować politykę gospodarczą, aby i te małe w większym stopniu korzystały z owoców wzrostu gospodarczego. Zwiastunem takiego kierunku myślenia są m.in. zapowiedzi nowelizacji prawa zamówień publicznych korzystnego dla MSP, reformy WPHI czy powołania Agencji Rozwoju Eksportu.

W przypadku Polski wpływ porozumienia z USA na produkt krajowy brutto będzie pozytywny, ale może nie być to pociechą dla sektorów, które na umowie stracą. Można przyjąć, że efekty dla poszczególnych działów gospodarki będą się różnić znacząco: odmienny będzie wpływ TTIP na branżę drobiową, a inny na producentów wołowiny. Ze względu na niskie ceny nośników energii, które decydują w największym stopniu o kosztach produkcji chemicznej, polski sektor chemiczny będzie musiał stawić czoła bardzo silnej konkurencji. Podobnie przemysł farmaceutyczny (generyki), kosmetyczny czy producenci elektroniki.

TTIP jest zaś szansą dla producentów taboru czy sprzętu lotniczego i zbrojeniowego, jeśli uda się wyegzekwować szerokie otwarcie amerykańskich przetargów na europejskich dostawców. Skorzystają zapewne na umowie wytwórcy mebli już śmiało spoglądający za ocean. Spośród przedstawicieli sektora rolno-spożywczego z nadzieją w przyszłość mogą patrzeć m.in. producenci oleju czy napojów. Fabryki samochodów i akcesoriów samochodowych także ostrzą sobie zęby na rynek amerykański – nowy Buick Cascada już zjeżdża z linii produkcyjnej w Gliwicach. ©?

Autor: Bartosz Kwiatkowski PwC, menedżer ds. polityk publicznych

>>> Czytaj też: Europę i Polskę czeka niebezpieczeństwo? Umowa TTIP to wielkie "równanie w dół"