statystyki

Dentysta dla każdego dziecka. Koniec epidemii próchnicy?

18 sierpnia 2016, 06:03
Źródło:Dziennik Gazeta Prawna
dentysta dzieci

dentysta dzieci źródło: ShutterStock

Wiceminister zdrowia Krzysztof Łanda ma pomysł, jak powstrzymać epidemię próchnicy u Polaków. Każde dziecko będzie mieć już od urodzenia własnego stomatologa. Koszty takiej opieki ma pokryć NFZ.

Reklama

Reklama

Łanda chce do stomatologii przenieść część rozwiązań z podstawowej opieki zdrowotnej, chodzi przede wszystkim o wprowadzenie stawki kapitacyjnej. Dzięki temu dentyści otrzymaliby pieniądze za każde zapisane do nich dziecko, nawet wówczas gdyby nie pojawiło się ono w gabinecie (teraz stomatolog otrzymuje zapłatę tylko za wykonane świadczenia, ale ich liczba jest ograniczona wartością umów z funduszem). Niezależnie od tego stomatolodzy mogliby liczyć na dodatek motywacyjny.

– Dzięki niemu będzie się im bardziej opłacało zadbać o najmłodszych niż leczyć im próchnicę czy inne choroby jamy ustnej wynikające z zaniedbań higieny czy błędów dietetycznych – uważa Łanda. Dodaje, że rodzice sami wybieraliby dla dziecka dentystę spośród tych mających kontrakty z publicznym płatnikiem. Oczywiście, żeby znaleźli się chętni na ich podpisanie, świadczenia stomatologiczne dla dzieci muszą być wycenione lepiej niż obecnie. Muszą być też dodatkowe środki na objęcie wszystkich opieką.

Prace nad odpowiednimi rozwiązaniami już się zaczęły. Propozycje opracowują przedstawiciele m.in. resortów zdrowia i edukacji, NFZ, agencji taryfikacji, rzecznika praw dziecka oraz samorządowców. – To szansa na rzeczywisty przełom – oceniają koncepcję Krzysztofa Łandy pytani przez DGP eksperci.

Z naszych informacji wynika, że reforma prawdopodobnie weszłaby w życie od 2018 r., ponieważ jej wprowadzenie musi być poprzedzone nową wyceną świadczeń, a następnie zmianą umów z lekarzami. Na razie NFZ próbuje poprawić sytuację, zwiększając od 1 lipca o 20 proc. stawki płacone stomatologom za leczenie dzieci.

Rocznie chodzi o niebagatelną liczbę 66 mln procedur. Wykonują je zarówno placówki realizujące usługi dla wszystkich pacjentów (takich jest ok. 6,9 tys.), jak i poradnie dziecięce (1738 placówek) czy ortodontyczne (642 placówki). Wydatki na całą stomatologię systematycznie, choć bardzo powoli, rosną i w przyszłym roku mają wynieść 1,85 mld zł (np. w 2014 r. było to 1,73 mld zł).

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy INFOR Biznes. Zapoznaj się z regulaminem i kup licencję

Reklama

Reklama

  • jacezar(2016-08-18 10:26) Odpowiedz 10

    Beda zarabiac nawet jak dziecko nie pojawi sie u stomatologa. Koncepcja godna PRL, czy sie stoi czy sie lezy 2000 sie nalezy.

  • znający realia(2016-08-18 12:01) Odpowiedz 10

    Lekarza! Boli mnie brzuch. Ze śmiechu.

    Pokaż odpowiedzi (1)
  • DMD clinical odontologist(2016-08-19 02:15) Odpowiedz 00

    zmotywować to trzeba rodziców.Wielu przychodzi jak już boli a wtedy często za późno.Nie istnieje na świecie wieczny materiał ani implant który jest w stanie zastąpić jakością własny ząb.Z moich danych w skandynawii(gdzie dzięki profilaktyce duży odsetek populacji nawet nie zaznał uczucia "wiercenia" 50% rodowitych dorosłych jeśli mam dobre dane) jeśli rodzić nie zgłosi się na wizyty kontrolne traci uprawnienia do bezpłatnego leczenia i koszty musi pokryć sam lub płaci grzywnę. Leczenie na fundusz dzieci nie powinno odbiegać poziomem od leczenia prywatnego. Zadbanie o zęby w wieku dziecięcym ma znaczenie fundamentalne na resztę życia. Z reguły jeśli zęby się kolokwialnie-"psują" to zazwyczaj w wieku dziecięcym kiedy to dzieciaki nie są świadome o konieczności dbania o higienę i nie zdają sobie sprawy z ważności uzębienia. To coś na zasadzie "czym skorupka za młodu nasiąknie tym ..... " Zęby po wyrznięciu są podatne na kwasy z pokarmów i kwasy bakteryjne w wyniku ich przemiany materii (i próchnicę) z tego powodu że są jeszcze mało zmineralizowane i szczególnie 2-3 lata po wyrznięciu pobierają minerały ze śliny kolokwialnie-"utwardzając się" . W wieku dojrzałym u ogólnie zdrowych osób rzadko psuje się coś nowego. Jeśli ząb obumrze (nie będzie już unaczyniony i unerwiony) to nie dotrze dośrodka zeba wraz z naczyniami żaden antybiotyk(często nadużywane!) , toksyny bakteryjne i bakterie wydzielają się na cały organizm ,układ obrrony człowieka "głupieje" i nie może znaleźć zakażenia bo komórki obronne rozprzestrzeniają się przez naczynia i do zęba z martwicą nie dotrą.Jeśli powstanie ropień to w bardzo rzadkich przypadkach może przejść do oczodołu i spowodować nawet ślepotę ,może pójść dalej do mózgu i spowodować ropień mózgu.To bardzo rzadkie powikłania ,nie mniej się zdarzają!. Pozatym (rzadkie) zębopochodne nowotwory też niejedno istnienie doprowadziły na "tamten świat". Jeśli dojdzie do usuwania zębów ,gorzej rozdrabniamy pokarm i sprzyja to dolegliwością żołądkowym łącznie ze zwiększeniem ryzyka raka żołądka(to nie jedyny nowotwór gdzie ryzyko modulują sprawy stomatologiczne). Bakterie z jamy ustnej mogą doprowadzić do infekcyjnego zapalenia wsierdzia, mogą zasiedlić się także w naczyniach i blaszce miażdżycowej.Mogą doprowadzić nawet do przedwczesnego porodu w wyniku obkurczania macicy spowodowanego sprawami zapalnymi(prostaglandyny) zębopochodnymi.Braki w uzębieniu nie tak rzadko powodują bóle napięciowe głowy ,gdzie nieodpowiednie kontakty w zębach przekładają się na napięcie mięśni żwaczy a te napięte prowokują ból. Nie sposób wszystkiego tu opisać .Chciałem zwrócić uwagę na istotność holstycznego podejścia do leczenia całego organizmu w tym jamy ustnej i uzębienia.Fundusz stomatologom płaci marne pieniądze ,gabinet ,nowoczesny sprzęt kosztuje ogromne pieniądze i też wymaga wymiany i serwisu. Szkolenia też są bardzo drogie.Mamy też wysokie ryzyko zakażeń.Na NFZ zdarza mi się obserwować takjakby wyścig na czas nie ważne czy dobrze i dokładnie , byle tylko obsłużyć jak najwięcej pacjentów w najkrótszym czasie i zebrać kase. Tylko chyba wtedy coś się opłaca na ten cały NFZ.Materiałów tam z wyższej półki nie widziałem , chciałbym żeby to nie było marnotrawienie publicznych pieniędzy i jak leczyć to długoterminowo a nie "na chwilę" . Rozwiązania(sprawdzone,istniejące) profilaktyki proponuję skopiować ze skandynawii,nie trzeba tu odkrywać Ameryki, i nawiązać dialog w tym temacie proponuję z kimś kto ma pojęcie tzn. ze stomatologami a nie urzędnikami.

  • lelos(2016-08-18 07:33) Odpowiedz 00

    to taka nowa forma pańszczyzny ? TYlko dzieciak będzie przywiązany do stomatologa czy stomatolog do dzieci ?

  • gość(2016-08-18 08:11) Odpowiedz 04

    to jest dobre, bo nie wszystkich rodziców stać na prywatnego stomatologa

Twój komentarz

Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Polecamy

Wiadomości branżowe

Tylko na Forsal.pl

Infografiki, wykresy, mapy

Opinie

Najnowsze galerie>>

wszystkie »

Finansopedia forsal.pl

popularnenajnowsze