O uzależnieniu naszego kraju od zagranicznych inwestorów często mówi premier Mateusz Morawiecki. Niedawno np. tłumaczył mieszkańcom Krakowa, że weszliśmy „na ścieżkę rozwoju gospodarczego”. I że co roku 100 mld zł kosztują nas odsetki i dywidendy od kapitału zainwestowanego przez podmioty z zagranicy (faktycznie w ubiegłym roku dochody zagranicznych inwestorów w Polsce wyniosły 98,9 mld zł, w tej kwocie jest jednak 32,6 mld zł reinwestowanych zysków – to pieniądze, które w rzeczywistości nie opuściły naszego kraju, a powiększyły zaangażowanie podmiotów).

Morawiecki nie jest jednak jedynym, który zwraca na to uwagę. Duży udział zagranicy to też jeden z głównych powodów, dla których agencje ratingowe nie podnoszą ocen wiarygodności kredytowej Polski.

Jak jednak wskazują dane Eurostatu, unijnego biura statystycznego, pod względem zaangażowania zagranicy w gospodarkę wcale nie różnimy się od innych państw UE. Porównanie dotyczy wartości aktywów finansowych należących do różnych sektorów gospodarki. Obejmują one gotówkę, depozyty, pożyczki, akcje i udziały firm aż po jednostki funduszy inwestycyjnych czy należności od firm ubezpieczeniowych i emerytalnych. W statystykach nie są uwzględniane rzeczy ruchome oraz nieruchomości (chyba że – jak często zdarza się w biznesie – są one wnoszone aportem jako kapitał do firm lub tworzona jest spółka celowa do zarządzania nieruchomością).

Według Eurostatu w Polsce zagranica miała w końcu ubiegłego roku niespełna 23 proc. tych aktywów. Średnia dla 25 unijnych krajów, dla których dostępne są porównywalne dane na koniec 2017 r., to 26,4 proc. Więcej zagranicy gości u siebie 14 państw. Największy udział zagranicy ma Irlandia – jest to prawie 45 proc. Zielona Wyspa to m.in. ze względu na niskie podatki dla wielu globalnych firm europejskie centrum operacyjne. Ponad 40-proc. udział w aktywach finansowych zagranica ma jeszcze w dwóch innych krajach z niskimi podatkami – w Luksemburgu i na Malcie.

Skoro udział obcego kapitału jest u nas stosunkowo niewielki, to skąd problem, o którym mówi premier? Niewiele jest inwestycji dokonywanych za granicą przez firmy z Polski. Z danych NBP wynika, że zagranica ma u nas zainwestowane ponad 2 bln zł, a my za granicą – niecały bilion. Z tego ponad dwie piąte to rezerwy walutowe banku centralnego.

Zaangażowanie zagranicznych inwestorów w Polsce we wszystkie rodzaje aktywów finansowych wynosiło w końcu ubiegłego roku ciut ponad 500 mld euro, czyli niecałe 110 proc. PKB (to najmniejszy udział spośród wszystkich krajów unijnych). Na zbliżonym poziomie jest od początku obecnej dekady.

Ta stagnacja sprawia, że zmniejsza się dystans, jaki dzieli od tej grupy gospodarstwa domowe. Polacy są posiadaczami aktywów finansowych wartych ponad 100 proc. PKB. W porównaniu z bogatymi krajami Europy Zachodniej to stosunkowo niewiele, ale równocześnie ich udział w strukturze aktywów finansowych przekracza 21 proc. To drugi po Włoszech wynik w Europie.

>>> Czytaj też: Biznes opanowuje centrum Warszawy. Gdzie i jakie "wieże" powstaną?