Pierwsze gminy już analizują, czy opłaca im się tworzyć lub promować na swoim terenie spółdzielnie energetyczne. Pod tą nazwą kryją się wspólne inwestycje w odnawialne źródła energii w gminach wiejskich i wiejsko-miejskich. Mogą na nich zyskać zarówno mieszkańcy, jak i osoby prawne, a także gminy, jeśli do takich inicjatyw przystąpią. W innych krajach Europy tego rodzaju energetyka obywatelska jest popularna od lat, u nas dopiero raczkuje. Powodów jest kilka. A najistotniejszy to taki, że choć prowadzenie przez małe podmioty wspólnych działań co do zasady było dopuszczone ustawą o odnawialnych źródłach energii, to jednak się nie opłacało. Po nowelizacji ustawy o OZE z 19 lipca 2019 r. może się to zmienić, bo wprowadza ona m.in. upusty przy rozliczeniu wytworzonej i pobranej przez członków spółdzielni energii elektrycznej. Jest jednak poważne „ale”. Spółdzielnie się u nas kiepsko kojarzą. Pozostaje więc pytanie, czy uda się przeskoczyć tę mentalną przeszkodę i zachęcić wieś do wspólnego ekologicznego działania. ©℗ C2