2009 będzie rokiem kryzysu

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
2 stycznia 2009, 07:36
W 2009 roku czekają nas pot, łzy i zgrzytanie zębów - wynika z podsumowania prognoz i przepowiedni funkcjonujących m.in. w mediach.

Jeśli uważnie przyjrzeć się temu, co w ostatnich dniach mijającego roku mówili i pisali wszelkiej maści "analitycy" i "niezależni eksperci ekonomiczni", na ojczystą ziemię spadną biblijne plagi egipskie, a to, co się ostanie, spopielą jeźdźcy finansowej Apokalipsy.

Np. pod koniec grudnia Janusz Jankowiak, główny ekonomista Polskiej Rady Biznesu, ogłosił, że na koniec 2009 r. bezrobocie może sięgnąć nawet 12,6 proc. Co oznacza, że na bruk trafi 300 tys. osób. Zagrożeni są pracownicy firm budowlanych, motoryzacyjnych, meblarskich oraz produkujących sprzęt gospodarstwa domowego. A ponieważ Jankowiak to nałogowy optymista, możemy przyjąć, że na "kuroniówkę" pójdzie minimum pół miliona rodaków.

Do innych istotnych czynników gazeta zalicza sprawę banków, PKB, spadku wartości złotego, sytuację na warszawskiej giełdzie, zadłużenie państwa i los emerytów. A na koniec konstatuje, iż w przypadku spełnienia się choć części prognoz na 2009 r., dla niektórych pozostanie krótka... modlitwa.

Szczegóły w "Trybunie"


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj