Zaprezentowany pod koniec października projekt ustawy o jawności życia publicznego zakłada m.in. stworzenie jawnego rejestru umów cywilnoprawnych w sektorze publicznym, rozszerzenie kręgu osób zobowiązanych do składania oświadczeń majątkowych. Przewiduje też obowiązek wprowadzenia wewnętrznych procedur antykorupcyjnych w sektorze publicznym oraz w średnich i większych firmach; wprowadza ponadto do polskiego prawa pojęcie sygnalisty – osoby informującej o nieprawidłowościach korupcyjnych, która będzie chroniona przez prokuraturę.

Szefowa klubu Nowoczesnej Katarzyna Lubnauer oceniła w poniedziałek na konferencji prasowej, że projekt ustawy o jawności życia publicznego jest projektem o "ukrywaniu informacji publicznej przez rządzących". "Ten projekt ustawy nie powinien nosić nazwy +ustawa o jawności+, a o +niejawności życia publicznego+" - podkreśliła.

Jej zdaniem przepis, według którego można odmówić udostępnienia informacji publicznej ze względu na składanie wniosków w "sposób uporczywy", pozwoli na utajnienie informacji na temat funkcjonowania urzędu, samorządu, czy rządu, które chcieliby poznać obywatele. "Oznacza to, że wszystkie organizacje typu watchdog, które regularnie proszą o informacje, otrzymają odmowę pod pretekstem tego, że uporczywie starają się o informacje" - tłumaczyła posłanka Nowoczesnej.

Reklama

Lubnauer zwróciła także uwagę na przepis projektu ustawy, mówiący o uzależnieniu udostępnienia informacji publicznej od uiszczenia opłaty. Według niej oznacza to "blokadę na dostęp do informacji dla obywateli". "W ten sposób urzędy będą specjalnie ustalać wysokie opłaty tylko po to, żeby zablokować dostęp obywatelom do informacji" - dodała.

"Oznacza to, że będziemy mniej wiedzieli o funkcjonowaniu urzędu, rządu i samorządu. Oznacza to dla nas, że w przyszłości afery nie będą wyjaśniane. Szczególnie media nie będą w stanie dotrzeć do informacji, które pozwalają im nagłośnić różne afery, np. takie, jak kwestia reprywatyzacji" - wskazywała Lubnauer.

Poseł Nowoczesnej Jerzy Meysztowicz tłumaczył, że na podstawie obecnie obowiązujących przepisów, obowiązek składania oświadczeń majątkowych ma ok. 500 tys. osób w Polsce. W jego ocenie po zmianach, obowiązkiem tym będzie objęte blisko 1,5 mln obywateli. "Mamy nadzieję, że ten poziom nie zostanie doprowadzony do absurdu i sekretarki nie będą musiały wykazywać swojego majątku" - podkreślił polityk.

"Z jednej strony ministerstwo ogranicza dostęp do informacji publicznej, a z drugiej - chce wiedzieć, jak najwięcej o obywatelach" - dodał.

Zdaniem Meysztowicza projekt ustawy powinien być konsultowany przez szerokie środowisko organizacji pozarządowych i instytucji, zajmujących się prawami człowieka. "Na te konsultacje ministerstwo wyznaczyło termin siedmiodniowy, kiedy 14 dni wydaje się minimalnym terminem, aby te środowiska mogłyby się wypowiedzieć" - powiedział poseł Nowoczesnej.

6 listopada - jak zapowiedział zastępca koordynatora służb specjalnych Maciej Wąsik - odbędą się konsultacje z organizacjami pozarządowymi w sprawie projektu ustawy. "Liczymy na dobre pomysły organizacji pozarządowych, liczymy na uwagi, liczymy na spostrzeżenia, których my może nie zrobiliśmy" - mówił. Zapewniał, że rząd na pewno przeanalizuje propozycje organizacji pozarządowych. Zapewniał, że "dobre pomysły, które zostaną zgłoszone, będzie można zastosować w tej ustawie".

W ocenie Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara, przepisy projektu ustawy o jawności życia publicznego mogą znacznie ograniczyć dostęp do informacji publicznej. On również kwestionuje m.in. uzależnienie udostępnienia informacji publicznej od uiszczenia opłaty, czy poszerzenie kręgu osób mających składać oświadczenia majątkowe, których może być nawet 1,5 mln. Według Bodnara nie do zaakceptowania jest również krótki termin konsultacji projektu ustawy.

"Uważam, że prace nad projektem ustawy o jawności życia publicznego, ze względu na obawy o obniżenie standardu ochrony praw obywatelskich w Polsce oraz poważne wady legislacyjne, nie powinny być w tym kształcie kontynuowane" - głosi konkluzja opinii RPO.

W poniedziałek Wąsik zapowiedział, że część przepisów zawartych w projekcie ustawy o jawności życia publicznego zostanie zmieniona w wyniku opinii, które napłynęły w ramach konsultacji tworzonego prawa. Wśród przepisów, z których rezygnują autorzy projektu wymienił m.in. składanie oświadczeń majątkowych przez notariuszy; rozpatrywane jest, czy dodane zostaną władze spółdzielni mieszkaniowych. Zrezygnowano też z przepisów o karach za uporczywe domaganie się informacji publicznej. Wykreślono też przepisy o opłatach za uzyskiwanie z urzędów informacji przetworzonych – będą one bezpłatnie przygotowywane, ale na dotychczasowych zasadach będzie trzeba wykazać interes społeczny takich działań.

>>> Czytaj też: Najmądrzejsza opozycja głupsza od najgłupszego rządu [OPINIA]