Powojenny kapitalizm był stabilny, bo owoce rozwoju były dzielone sprawiedliwie [OPINIA]

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
7 stycznia 2018, 19:37
Instalacja artysty Banksy'ego wystawiona w czasie protestów Occupy London pod katedrą św. Pawła w stolicy Wielkiej Brytanii w październiku 2011 roku. Fot. yampi / Shutterstock.com
Instalacja artysty Banksy'ego wystawiona w czasie protestów Occupy London pod katedrą św. Pawła w stolicy Wielkiej Brytanii w październiku 2011 roku. Fot. yampi / Shutterstock.com/ShutterStock
Powojenny kapitalizm cieszył się stabilnością, bo owoce rozwoju dzielone były w sposób, który satysfakcjonował większość obywateli. Menedżerowie wielkich firm zarabiali kilkanaście razy tyle, co ich pracownicy, i jednocześnie płacili wysokie podatki. Obecnie zarabiają sto razy więcej i unikają płacenia podatków. Rządy – choć wyłaniane demokratycznie – temu nie zapobiegły - pisze prof. Ryszard Bugaj.
3212351-i02-2018-004-000002600.jpg

Zakwestionowanie neoliberalnego paradygmatu oraz kryzys ekonomiczny 2008 r. spotęgowały zainteresowanie tematem nierówności. Lecz choć podejmowany bywa on coraz częściej, nie dla wszystkich jest jasny. Nieoczywista jest sama definicja nierówności. Szeroka interpretacja wykracza poza kwestie dysproporcji materialnych, ale nawet ograniczenie się do tych ostatnich nie prowadzi do jednoznacznej identyfikacji.

Jeżeli przyjmiemy, że najważniejsze są nierówności „netto” – a więc w wyliczeniach trzeba uwzględnić zarówno zapłacone podatki, jak i otrzymane w naturze świadczenia – to konieczne będzie przyjęcie jakiejś konwencji ustalania dochodów. Indywidualne obciążenia podatkiem dochodowym można zarejestrować, ale jak rozliczyć podatki pośrednie? Wydatki na edukację można przypisywać do konkretnych gospodarstw domowych, ale jak rozdzielić publiczne wydatki na ochronę zdrowia? Nie ma sensu (nawet gdyby technicznie było to możliwe) rozliczać wydatków poniesionych na konkretne leczenie, a jednocześnie zaliczenie do dochodów każdej osoby jednakowej części publicznych nakładów na zdrowie również budzi wątpliwości.

Do tego dochodzi problem z dotarciem do informacji na temat wysokości dochodów pieniężnych i wartości zasobów majątkowych. Pochodzą one z reguły z badań budżetów gospodarstw domowych, wiadomo jednak, że wiarygodność danych – szczególnie pochodzących od najzamożniejszych i najuboższych gospodarstw domowych – jest wątpliwa. Najbogatsi często nie chcą przyznać, że są aż tak zamożni, a biedni, że są aż tak ubodzy. Można przyjąć, że rzeczywista rozpiętość dochodów pieniężnych jest większa, niż wynika z deklarowanych danych gospodarstw domowych. Lecz jaka to różnica? Z różnych powodów jeszcze trudniej wiarygodnie ustalić nierówności majątkowe.

>>> CAŁY TEKST W WEEKENDOWYM WYDANIU DGP

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj