"Nadal mamy problemy z wykorzystaniem funduszy europejskich przez niektóre regiony. Chociaż muszę powiedzieć bardzo wyraźnie, że nastąpił zdecydowany postęp" - mówił podczas środowej konferencji szef MIiR Jerzy Kwieciński.

"Ciąży nad nami miecz Damoklesa, w postaci z jednej strony zasady n+3, obowiązkiem wydania pewnych kwot do końca tego roku i drugi związany ze środkami, które mamy w rezerwie wykonania" - powiedział. Jak wyjaśnił chodzi o to, że każdy unijny program operacyjny ma 6 proc. w swojej puli, którą można wykorzystać, pod warunkiem że osiągnie się określone parametry ilościowe, czyli związane z zaawansowaniem programu i parametry jakościowe, związane z osiąganiem konkretnych efektów.

W regule n+3 chodzi o to, że państwo członkowskie, które do końca roku n+3 złożyło wnioski o płatność, opiewające na kwotę mniejszą niż roczna transza środków przekazanych w roku n, bezpowrotnie traci kwotę różnicy.

"Niecały miesiąc temu zagrożonych taką gilotyną w postaci zasady n+3 było dziewięć regionów. Dzisiaj możemy powiedzieć, że spod tej gilotyny uciekły cztery województwa: kujawsko-pomorskie, zachodnio-pomorskie, łódzkie i lubelskie. I znacząco zmniejszyła się kwota, która jest zagrożona w wyniku zasady n+3, z 407 mln euro do 107 mln euro. Ale nadal mamy poważne zagrożenie wynikające z niewypełnienia tzw. ram wykonania, czyli osiągnięcia zakładanych wskaźników ilościowych i jakościowych" - powiedział minister.

Podkreślił, że "mówienie szczerze" o problemach z funduszami przynosi efekty. Z podobnym zagrożeniem na dużo większą skalę mieliśmy do czynienia trzy lata temu, jesienią 2015 r. "Wówczas brakowało nam do rozliczenia 31,2 mld zł (...) ale wtedy uderzyliśmy w silny dzwon" - powiedział, dodając, że przygotowany wtedy program naprawczy został skutecznie zrealizowany. (PAP)

autorzy: Małgorzata Werner-Woś, Małgorzata Dragan