Kiedy poznamy wyniki niedzielnego głosowania?

Spodziewam się, że może to być wtorek po południu lub w nocy z wtorku na środę. Ale nawet w rezerwie trzymam czwartek, by potem nie było zarzutów o nasz nadmierny optymizm.

Wszystko poszło zgodnie z planem?

Zawsze pojawiają się jakieś komplikacje, ale możemy chyba mówić, że organizacyjnie daliśmy sobie radę. Jak zwykle było sporo incydentów naruszających kodeks wyborczy i kodeks wykroczeń, ale chyba nie było ich więcej niż zwykle. Pewne problemy występowały w komisjach. Myślę, że to efekt tego, że w tym roku trzeba było dwa razy więcej osób do pracy i w konsekwencji trafiło tam wiele osób bez odpowiedniego doświadczenia. Nie wszyscy radzili sobie z prostymi sprawami takimi jak wydawanie kart i oznaczanie wyborców. Pojawił się też problem związany z dopisywaniem się wyborców przez internet.

Sporo z tych osób dopiero w lokalu wyborczym się dowiedziało, że jednak nie zagłosuje, bo nie ma ich jeszcze w rejestrze wyborczym.

Jedną z przyczyn jest pewnie to, że ludzie dopisywali się na ostatnią chwilę. Ale wydaje mi się też, że była błędna informacja ze strony Ministerstwa Cyfryzacji, które twierdziło, że wystarczy złożyć wniosek z załączoną kserokopią dowodu osobistego i oświadczeniem, że zamieszkuje się w danej gminie. Potem jednak okazało się, że to nie wystarczy, bo wójtowie wymagali dokumentów udowadniających fakt stałego zamieszkiwania w danej gminie.

Minister cyfryzacji sugeruje, że pretensje należy mieć do gmin. Powiedział też, że formularz był konsultowany z PKW i że wypracowane stanowisko było jednoznaczne: dołączamy tylko to, co wymagane jest przepisami, a każdy inny załącznik mógłby być traktowany jako dane nadmiarowe. Pana zastępca Sylwester Marciniak miał pretensje do wyborców, że dopisują się na ostatnią chwilę.

I pewnie ma trochę racji z tymi wyborcami, ale być może resort cyfryzacji powinien uprzedzać ludzi, że powinni dołączać inne wnioski i że najlepszą drogą do dopisania się do rejestru jest wizyta w urzędzie czy wysłanie tradycyjnego listu. Jeśli do wójtów wpłynęło kilkanaście tysięcy wniosków, to przy niewielkiej liczbie urzędników nierealne było sprawdzenie wszystkich