Kraina powszechnej krzywdy. Polska to zaprzeczenie idei społecznej sprawiedliwości

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
13 kwietnia 2019, 07:00
Podatki
Podatki/ShutterStock
Sprawiedliwość społeczną wpisaliśmy sobie w konstytucję jako zasadę fundamentalną dla ustroju, ale system, w którym żyjemy, jest jej zaprzeczeniem. Czas to zmienić

My się nie boimy zwrotu „sprawiedliwość społeczna” – odważnie oświadczył Jarosław Kaczyński na spotkaniu z mieszkańcami Gorlic jesienią zeszłego roku. Wkrótce, jak przystało na człowieka czynu, w ślad za deklaracjami poszły kolejne deklaracje. Sprawiedliwość społeczną ma wzmocnić piątka Kaczyńskiego – pakiet pięciu głównych obietnic wyborczych prezesa PiS. Ale właściwie każda partia w Polsce ma swój pomysł na to, jak ją osiągnąć. W ostatnich 30 latach nie było ugrupowania, które wygrałoby wybory bez – przynajmniej symbolicznego – odwołania się do tego pojęcia. W końcu państwo polskie zgodnie z postanowieniem konstytucji ma sprawiedliwość społeczną urzeczywistniać. Ale właśnie – czy urzeczywistnia?

Cóż, jeśli konstytucja rozgrzewa debatę publiczną, to w kwestii ustrojowych technikaliów. Są one o tyle istotne, o ile związane z personaliami (kto kogo powołuje i kiedy). Stanowią więc w naturalny sposób paliwo politycznej nawalanki. Mieliśmy tego próbkę, gdy opozycja z rządem wykłócali się np. o skład Trybunału Konstytucyjnego czy Krajowej Rady Sądownictwa. Tyle że konstytucja opiera się nie na technikaliach, lecz na pojęciach ogólnych (wolności, równości i sprawiedliwości itd.), a te wymagają myślenia w kategoriach abstrakcji i nie detonują automatycznie sporów personalnych. Nie są więc politycznie sexy. Gorzej! Traktowanie ich ze zbytnią powagą oznaczałoby polityczne ograniczenia, a ludzie u władzy ograniczać się nie chcą.

>>> Czytaj też: Polski pracownik jest drogi? Najnowsze dane Eurostatu pokazują zupełnie co innego 

Ideologiczne fundamenty naszego ustroju są w efekcie nie tylko zaniedbane, ale też wypaczone. Od 30 lat powstaje w Polsce system będący zaprzeczeniem jego nominalnych wartości. Wolność i równość stają się w nim nie prawem, lecz przywilejem, w wyniku czego rośnie społeczna niesprawiedliwość i poczucie powszechnej krzywdy.

Gdzie się nie rozejrzeć, przykłady tych niesprawiedliwości się znajdą. Zacznijmy od ludzi pracy. Ale nie tych, którzy mają pracę, lecz tych, którzy jej nie mają, a chcieliby mieć. Część z nich nie ma wysokich kwalifikacji i zapewne znalazłoby legalne zatrudnienie, gdyby nie troskliwy rząd utrzymujący bezwzględne przepisy o płacy minimalnej. Czy to sprawiedliwe społecznie, że ktoś, kto chce pracować, i ktoś, kto chce dać mu pracę, nie mogą osiągnąć swoich celów, bo prawodawca w wyniku corocznej presji związków zawodowych podnosi minimalne wynagrodzenie? Mowa o znacznej części z ponad miliona ludzi bez zatrudnienia. Nie mają oni związkowej reprezentacji, nie mogą walczyć o swoje, stają się sfrustrowani i w końcu... sami pogłębiają społeczną niesprawiedliwość. Jak? Idąc do pracy w szarej strefie, czyli nie płacąc podatków. Szara strefa, jak wylicza Instytut Prognoz i Analiz Gospodarczych, stanowi 18 proc. polskiego PKB. Na społecznie niesprawiedliwych przepisach budżet traci więc ok. 60–80 mld zł rocznie niezapłaconych podatków dochodowych. Tę lukę uzupełnią pracujący legalnie.

Cały artykuł przeczytasz w Magazynie Dziennika Gazety Prawnej i na e-DGP   

Źródło: MAGAZYN DGP
Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Sebastian Stodolak
Sebastian Stodolak

Publicysta ekonomiczny Dziennika Gazety Prawnej, wiceprezes Warsaw Enterprise Institute, absolwent filozofii na Uniwersytecie Warszawskim oraz Podyplomowego Studium Systemu Finansowego i Polityki Monetarnej PAN. W przeszłości jego artykuły ukazywały się na łamach tygodników „Wprost” oraz „Newsweek”. Zdobywca wyróżnienia w XV edycji konkursu im. Władysława Grabskiego za pracę z dziedziny polityki pieniężnej. W 2017 r. został laureatem  Nagrody Centrum im. Adama Smitha im. Krzysztofa Dzierżawskiego za „promowanie wolności i zdrowego rozsądku.” Poza pracą dziennikarską, jest także wokalistą heavymetalowego zespołu Scream Maker, z którym wydał 5 płyt i zagrał ponad 400 koncertów, w tym 6 tras w Chinach.  

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraAtom mógłby zatrzymać zmiany klimatyczne. Dlaczego jest sabotowany od lat 70. XX wieku? »
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj