Jednoizbowy parlament (Eduskunta) uchwalił wotum zaufania dla rządu 113 głosami za wobec 75 przeciw.

Nowemu rządowi – nazywanemu przez media "czerwono-zielonym frontem ludowym" - przewodniczy Socjaldemokratyczna Partia Finlandii (SDP), która wygrała kwietniowe wybory parlamentarne z wynikiem 17,7 proc. Ponadto w skład koalicji wchodzą Związek Lewicowy (VAS), Zielona Unia (VIHR), Szwedzka Partia Ludowa w Finlandii (SFP-RKP) oraz liberalna Centrum Finlandii (KESK) poprzedniego premiera Juhy Sipili, którego gabinet oficjalnie ustąpił z urzędu w ubiegłym tygodniu.

Szeroka koalicja SDP-KESK-VIHR-VAS-RKP w 200-osobowej Eduskuncie tworzy rząd większościowy i ma łącznie 117 mandatów.

Liczący ponad 190 stron rządowy program (najdłuższy w historii kraju), który dyskutowany był w parlamencie od wtorku, ostro skrytykowali - szczególnie za planowaną politykę gospodarczą - posłowie opozycji. "Program rządu to blef"; "zmiana poglądów"; "rząd doprowadzi Finlandię do ruiny” - mówili politycy opozycji.

Poprzedni minister finansów i lider liberalno-konserwatywnej Koalicji Narodowej (KOK) Petteri Orpo, zwrócił uwagę, że koalicja uzyskała porozumienie, a Rinne stanowisko premiera, "pieniędzmi, których w ogóle nie ma".

Reklama

Rząd w trakcie swojej czteroletniej kadencji zapowiedział zwiększenie stałych wydatków budżetowych o 1,2 mld euro. To zdaniem Orpo, który za poprzedniego rządu był zwolennikiem równowagi w finansach, zwiększy tylko dług publiczny.

Wśród najbardziej kosztownych planów rządu wymienia się np. wprowadzenie obowiązku pobierania nauki na poziomie ponadpodstawowym (licea i szkoły zawodowe) i jednocześnie zapewnienie na tym szczeblu bezpłatnych podręczników i materiałów dla uczniów; obecnie obowiązek nauki i bezpłatne pomoce są na poziomie podstawowym.

Oprócz tego rząd zapowiedział wydłużenie płatnych urlopów rodzicielskich, w tym do wykorzystania tylko przez ojców, z obecnych około dwóch do pięciu miesięcy.

Koalicja zamierza też jak najszybciej wycofać model aktywności zawodowej bezrobotnych, wprowadzony przez poprzedni rząd, który miał na celu zwiększenie zatrudnienia, i który jednocześnie w razie braku wypracowanej przez bezrobotnych odpowiedniej liczby godzin, prowadzi do obniżki wypłacanego zasiłku.

Rząd, co już obiecywał przed wyborami, zamierza też podwyższyć najniższe świadczenia emerytalne - np. o 50 euro miesięcznie przy emeryturze poniżej 1000 euro.

Realizacja zapowiedzi rządu wiąże się przede wszystkim z szacowanym wzrostem wpływów podatkowych o ok. 0,7 mld euro. Mają one pochodzić m.in. z podwyżki stawek akcyzy, opłat środowiskowych, czy też opodatkowania podmiotów do tej pory zwolnionych z podatku, jak fundacje czy zagraniczne fundusze inwestycyjne.

Koalicja liczy też na osiągnięcie wyższego stopnia zatrudnienia w kraju – celem jest poziom 75 proc. W kwietniu wskaźnik zatrudnienia wyniósł nieco ponad 71 proc.

Według opozycji rząd nie bierze pod uwagę możliwego spowolnienia gospodarczego. Według opublikowanych na początku tygodnia prognoz Centralnego Banku Finlandii przewidywany na ten rok wzrost gospodarczy wyniesie 1,6 proc., w kolejnym - 1,5 proc., a w 2021 roku - 1,3 proc.

Największa opozycyjna partia Finowie, eurosceptyczna o charakterze narodowo-konserwatywnym, zwróciła uwagę, że rząd ustawicznie mówi o podniesieniu stopnia zatrudnienia, ale "żadnych konkretnych sposobów działania nie podaje", a ponadto imigracja humanitarna i zarobkowa – które to dwa zjawiska są "mieszane przez rząd" - nie podnosi znacząco zatrudnienia.

Finowie skrytykowali również rząd za politykę klimatyczną, w której to Finlandia ma być światowym liderem, a której realizacja dodatkowo zwiększy koszty życia (np. poprzez wyższe wydatki za korzystanie z aut) i doprowadzi do jeszcze głębszych podziałów społecznych.

Nowy gabinet składa się z 19 ministrów (SDP oprócz premiera ma 6 stanowisk, KESK - 5, VIHR - 3, VAS i RKP po 2 stanowiska). SDP wygrała wybory parlamentarne po raz pierwszy od 20 lat.

Z Helsinek Przemysław Molik (PAP)