Japonia rozważa wpisanie planu, określanego jako „Wizja Błękitnego Oceanu z Osaki”, do wspólnego komunikatu na zakończenie szczytu – poinformowała gazeta, powołując się na źródła zbliżone do rządu w Tokio. Nie ma jednak pewności, czy uczestnicy dojdą do porozumienia w tej sprawie.

Aspiracją Japonii jest, aby grupa G20 zgodziła się, że w sprawie zanieczyszczenia oceanów plastikiem potrzebne są pilne działania oraz aby ustaliła na 2050 r. ostateczny termin na zakończenie wyrzucania odpadów plastikowych do mórz.

Konkretne wytyczne dotyczące redukcji zanieczyszczeń prawdopodobnie nie znajdą się jednak w komunikacie końcowym ze względu na znaczące różnice w infrastrukturze przetwarzania odpadów plastikowych pomiędzy krajami rozwiniętymi a rozwijającymi się – ocenia „Mainichi”.

Reklama

Według waszyngtońskiej organizacji Ocean Conservancy do oceanów trafia co roku 8 mln ton plastiku, a w środowiskach wodnych krąży go już 150 mln ton. Plastik negatywnie wpływa na blisko 700 żyjących w oceanie gatunków, od planktonu po największe wieloryby – twierdzi grupa.

Premier Japonii Shinzo Abe stara się, aby szczyt w Osace przeszedł do historii z uwagi na postępy w sprawach środowiska, w tym zmian klimatu i zanieczyszczenia oceanów. Tymczasem samo Tokio jest przez aktywistów krytykowane za zbyt wolne zmniejszanie używania plastiku oraz uleganie presji USA, które nie chcą w komunikacie stanowczych zapisów w sprawie zmian klimatu – podała agencja AFP.

Według tej agencji Japonia produkuje obecnie najwięcej plastiku per capita wśród wszystkich krajów świata za wyjątkiem USA. 86 proc. odpadów plastikowych podlega w Japonii recyklingowi, ale zdaniem AFP w wielu przypadkach oznacza to spalanie plastiku, w czasie którego uwalniany jest dwutlenek węgla, co wspomaga zmiany klimatu.

Tokio nie umieści w projekcie komunikatu końcowego ze szczytu G20 zapisu o wzmocnieniu środków przeciwdziałania ociepleniu klimatu w zgodzie z porozumieniem paryskim z 2016 roku – podał „Mainichi”, oceniając, że może to wynikać z uwzględnienia stanowiska USA, które wycofały się z tego traktatu.

Tymczasem prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział, że nie podpisze komunikatu, jeśli nie będzie on zawierał wzmianki o porozumieniu paryskim, co nazwał „czerwoną linią”.

W komunikacie z poprzedniego szczytu G20 w Buenos Aires z grudnia 2018 roku napisano, że „porozumienie paryskie jest nieodwracalne”, ale zapisu tego nie poparły USA. W osobnym punkcie komunikatu dodano, że „Stany Zjednoczone potwierdzają swoją decyzję o wycofaniu się z porozumienia paryskiego” i popierają „użycie wszelkich źródeł energii i technologii przy jednoczesnej ochronie środowiska”.

>>> Czytaj też: Po polskich drogach może jeździć 300 tys. elektrycznych aut w 2025 r. [ANALIZA]