Australijskie śmieci były oznaczone jako łatwe do recyklingu odpady papierowe. Przy bliższej inspekcji okazało się, że zawierają materiały niebezpieczne i toksyczne, plastikowe butelki i opakowania, zużyte pieluchy. Ministerstwo środowiska Indonezji zarekomendowało, by odpady reeksportować. Śmieci znowu stały się problemem Australijczyków.

Chiny mówią: wystarczy

W 2018 roku Chiny ogłosiły, że nie będą już przetwarzać kartonów, plastikowych butelek i starych gazet. Zakazały importu 24 typów odpadów przetwarzalnych, które do tej pory chętnie sprowadzały. Decydenci Państwa Środka doszli do słusznego wniosku, że ich gospodarka wytwarza takie ilości śmieci, że chińskie zakłady recyklingowe nie potrzebują importu amerykańskich i europejskich resztek i odpadów. Na Zachodzie wybuchła panika, a świat recyklingu stanął na głowie, by znaleźć kolejne miejsce do utylizacji odpadów.

Przez ponad 50 lat kraje Zachodu wykorzystywały Chiny jako swoiste wysypisko śmieci. Odpady trafiały tam (przynajmniej teoretycznie) posegregowane i gotowe do recyklingu. Chiny przyjmowały około 56% światowych odpadów plastikowych oraz znaczną ilość odpadów papierowych. Nagła zmiana kursu azjatyckiej potęgi, motywującej tę decyzję dbałością o środowisko i zdrowie swoich obywateli, zmusiła państwa Zachodu do gwałtownego poszukiwania innych „rynków”. Na celownik trafiły ubogie kraje Azji Południowo-Wschodniej – Indonezja, Malezja i Wietnam. Prywatne firmy zaczęły wysyłać zasobniki pełne odpadów z gospodarstw domowych i innych - nienadających się do powtórnego przetwarzania. Kontenery zaopatrzone w fałszywe listy przewozowe, określające je jako zawierające nadający się do recyklingu plastik, lądują w portach Indonezji czy Malezji.

>>> Czytaj też: Białko z CO². Fiński startup produkuje żywność z dwutlenku węgla

Reklama

Co teraz z odpadami?

Po decyzji Chińczyków państwa rozwinięte zaczęły desperacko szukać innych rynków, na których mogłyby zutylizować miliony ton plastiku i papieru. Za cel obrały sobie kraje mające liberalne przepisy chroniące przed importem odpadów i słabszą kontrolę graniczną lub po prostu nieposiadające takich regulacji prawnych.

W ciągu kilku miesięcy od zmiany prawa dokonanej przez Chiny, Malezja potroiła swój import odpadów plastikowych. Sytuacja niebawem jeszcze się zaostrzy, gdyż do końca 2019 roku Pekin zamierza ograniczyć sprowadzanie kolejnych kategorii śmieci – złomu okrętowego, części samochodowych, drewna i urządzeń elektrycznych. Zarazem Chińczycy sami zaczęli eksportować trudny do przetwarzania plastik do Malezji (Hongkong to od lat jeden z największych jego eksporterów). W ościennych krajach chińskie firmy masowo budują zakłady recyklingowe.

Bunt słabych

W maju bieżącego roku zakończył się sześcioletni spór pomiędzy Kanadą a Filipinami. Ponad 1500 ton śmieci i elektronicznych odpadów, które w 2013 roku zostały przerzucone na Filipiny jako nadający się do recyklingu plastik, zostało odesłanych do Kanady. Spór o odpady zakończył się w filipińskim sądzie, który orzekł, że Kanada musi wziąć odpowiedzialność za swoje śmieci. Kanadyjczycy, grając na zwłokę, nie zrobili w tej sprawie nic. W zatarg zaangażował się ekscentryczny prezydent Filipin Rodrigo Duterte, skonfliktowany z premierem Kanady Justinem Trudeau, który krytykował Duterte za bezkompromisową i krwawą wojnę z handlarzami narkotyków. Filipińczyk odwołał ambasadora i konsulów z Kanady oraz zagroził, że przetransportuje i zostawi śmieci na kanadyjskich wodach terytorialnych. A przy okazji zasypie śmieciami kanadyjską ambasadę w Manili. Kanadyjczycy ugięli się, a Duterte skomentował to w charakterystyczny dla siebie sposób: „Cieszcie się, bo wasze śmieci wracają do domu. Jeśli chcecie, możecie je zjeść.”

Kraje Azji Południowo-Wschodniej już zauważyły zagrożenie i podjęły kroki, by chronić swoje środowisko. Malezja cofnęła zezwolenia na import odpadów. W maju 2018 r. Wietnam tymczasowo zakazał importu zagranicznych odpadów z tworzyw sztucznych, ponieważ nie jest w stanie przerobić ogromnej ilości importowanych śmieci.

Kraje Ameryki Północnej i Europy, które od lat eksportowały miliony ton resztek do Azji, nie są przygotowane, by radzić sobie z produkowanymi przez własną gospodarkę odpadami. Mają restrykcyjne przepisy chroniące środowisko, a koszt pracy jest o wiele wyższy, niż w Azji. Oczywiście wyjściem jest powrót do opakowań wielorazowego użytku, odejście od plastikowych torebek i opakowań. To nowe wyzwanie dla współczesnego biznesu i polityków, którzy mają prawne narzędzia nacisku na przedsiębiorców. Oby mu podołali.

>>> Czytaj też: Arktyka płonie. Z powodu wysokich temperatur wybuchło ponad sto wielkich pożarów

Autor: Tomasz Dzbeński