Indiom, w których mieszka więcej młodych ludzi niż w jakimkolwiek innym państwie, kończy się czas na wykorzystanie potencjału swoich młodych obywateli do napędzenia wzrostu gospodarczego.

Tempo wzrostu populacji Indii w grupie poniżej 19. roku życia osiągnęło już swój szczyt - wynika z rządowych danych. Oznacza to, że liczba osób w wieku produkcyjnym będzie od teraz wzrastać wolniej. Jak wskazują badania ekonomiczne opublikowane w tym miesiącu przez resort finansów, w ciągu zaledwie 20 lat ten południowo-azjatycki naród stanie się społeczeństwem starzejącym się, podobnie jak ma to obecnie miejsce w Chinach.

W obliczu takiego ryzyka władze nie robią wystarczają wiele, by zreformować indyjski system edukacji w taki sposób, aby ten przygotowywał młodych do lepiej płatnej pracy, wymagającej wysokich kwalifikacji – wynika z najnowszego raportu Banku Światowego. Szósta największa (i do niedawna najszybciej rozwijająca się) gospodarka świata ulokowana została na 115. miejscu spośród 157 państw w rankingu Human Capital Indeks, mierzącym inwestycje w edukację i opiekę medyczną dla młodych ludzi.

>>> Czytaj też: Mniej urodzeń i ślubów, rozwodów tyle samo. "To już tąpnięcie"

Minister finansów Nirmali Sitharaman zdecydowała w tym miesiącu, że 3,4 proc. rocznych wydatków z budżetu zostanie przeznaczonych na edukację, co jest niewielką zmianą w porównaniu do ostatnich lat – od 2015 roku, kiedy przeznaczano na ten cel 3,8 proc. z budżetu, wydatki te maleją. Same władze w rządowej opinii o publicznym szkolnictwie przyznają, że „powszechnie wiadomo”, iż państwowy system edukacji cierpi na braki kadrowe, słabe przygotowanie nauczycieli i otrzymuje środki finansowe z opóźnieniem.

Jest to jedną z przyczyn, przez które kraj zmaga się z paradoksem wysokiego bezrobocia i jednocześnie niedoboru talentów. Grozi to również pozostaniem Indii daleko w tyle za Chinami, obecnie najbardziej zaludnionym krajem. Cel jest jeden: wzbogacić się, zanim społeczeństwo się zestarzeje.

„Indie nie korzystają ze swojej demograficznej dywidendy” - mówi Satyaki Roy, profesor w Institute for Studies in Industrial Development w New Delhi. „Patrząc na historię Korei Południowej, Tajwanu i innych wschodnioazjatyckich państw widać, że ich władze włożyły wiele wysiłku na stworzenie kapitału ludzkiego potrzebnego w przemyśle.”

>>> Polecamy: Siła robocza w Afryce rośnie. W 2100 roku będzie większa niż w Azji

Autor: MZ