Analitycy spodziewają się, że strata netto Ubera w drugim kwartale wyniosła 5,27 mld dol. (to średnia z ich szacunków skompilowanych przez Bloomberga). Bloomberg Intelligence uważa, że większość tej sumy (3,5 mld dol.) ma pochodzić z płatności w formie akcji własnych powiązanych z pierwszą ofertą publiczną (IPO). To standardowy koszt ponoszony przez firmy wchodzące na giełdę, chociaż w przypadku takiego giganta jak Uber jest on bardzo wysoki. Pomimo tego inwestorzy powinni jednorazowo przymknąć na niego oko.

Uber musi jednak wykazać, że wynik za drugi kwartał jest anomalią, a nie oznaką większego problemu. Będzie ku temu okazja, gdy opublikuje w czwartek po południu wyniki finansowe. Inwestorzy zwrócą z pewnością baczną uwagę na skorygowane straty, które nie uwzględniają odsetek, podatków, kosztów jednorazowych rekompensat i tym podobnych. Nawet po tych odliczeniach strata zwiększy się w porównaniu z poprzednim kwartałem o 74 proc., czyli 979 mln dol.

Tymczasem największy konkurent Ubera w USA, czyli Lyft, opublikował w środę lepsze od oczekiwań wyniki, chociaż też wykazał stratę. Poprawił natomiast prognozy. Raport firmy, który wskazuje na złagodzenie wojny cenowej pomiędzy oboma firmami, sprawił, że ceny ich akcji wzrosły o 4 proc.

Nie zmienia to jednak faktu, że Uber i Lyft przynoszą nadal straty. Wyniki pierwszej z tych firm pokazują, jak wiele brakuje jej ciągle do rentowności. Strata może się okazać dziesięciokrotnie wyższa od największej kwartalnej straty Amazona. Analitycy przewidują, że Uber straci w tym roku łącznie 8,3 mld dol. To dwa razy więcej niż w 2017 roku. W ubiegłym roku firma wygenerowała zysk w wysokości 997 mln dol., ale stało się tak głównie za sprawą sprzedaży jej oddziałów w Azji Płd.-Wsch.

Eksperci nie spodziewają się jednak, by strata doprowadziła do wyprzedaży akcji Ubera. Zdecydowana większość analityków nakłania inwestorów do kupowania akcji amerykańskiej firmy.

Reklama

Inwestorzy zwracają uwagę na inne wskaźniki rentowności biznesów Ubera (usług transportowych i Uber Eats) takie jak na przykład marża brutto po odjęciu kosztów zmiennych. Zasadniczą kwestią pozostaje tempo wzrostu przychodów. Jeśli Uber tak szybko „pali” kasę, to musi pokazać inwestorom, że może znacznie zwiększyć skalę swojej działalności.

Rynek ma spore wątpliwości. Wartość akcji Ubera zamknęła się w środę na poziomie 39,7 dol. To aż o 12 proc. poniżej wartości z IPO.

>>> Polecamy: Efekty strzelanin w USA? Producenci gier tracą, producenci broni śpią spokojnie