Pompeo: budujemy koalicję z ZEA, by odstraszyć Iran

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
19 września 2019, 20:30
Szef amerykańskiej dyplomacji Mike Pompeo powiedział w czwartek, po spotkaniu z następcą tronu emiratu Abu Zabi Mohammadem Ibn Zajedem, że USA budują koalicję, która ma odstraszyć Iran i znaleźć pokojowe rozwiązanie po atakach na saudyjskie rafinerie.

Do ataków doszło w sobotę i spowodowały one gwałtowny wzrost napięcia na Bliskim Wschodzie. Waszyngton i Rijad oskarżają Iran o to, że stał za zamachami, które spowodowały wstrzymanie blisko 50 proc. całkowitej produkcji ropy w Arabii Saudyjskiej.

Pompeo powiedział dziennikarzom, że po rozmowie z ibn Zajedem, że może teraz przekazać prezydentowi Donaldowi Trumpowi ważną informację na temat tego, jak należy postąpić po sobotnim ataku.

Sekretarz stanu zapowiedział kolejne sankcje gospodarcze na Teheran, które mają uniemożliwić Iranowi finansowanie szyickich sojuszników, czyli Hezbollahu w Libii i irackich milicji, a ponadto zablokować jego program nuklearny.

"Nadal staramy się zbudować koalicję w ramach działań dyplomatycznych, podczas gdy minister spraw zagranicznych Iranu grozi wojną na pełną skalę" - powiedział dziennikarzom Pompeo, odnosząc się do wypowiedzi Mohammada Dżawada Zarifa.

Szef irańskiej dyplomacji powiedział w wywiadzie dla CNN, że atak zbrojny USA lub Arabii Saudyjskiej na jego kraj przerodzi się w "wojnę na pełną skalę". Zarif zareagował w ten sposób na wcześniejszy komentarz Pompeo, który nazwał atak na rafinerie "aktem wojny".

W środę Pompeo spotkał się z saudyjskim następcą tronu księciem Muhammadem ibn Salmanem i napisał następnie na Twitterze, że USA stoją ramię w ramię z Arabią Saudyjską i popierają jej prawo do samoobrony. "Niosące zagrożenia zachowanie Iranu nie będzie tolerowane" - dodał.

Również w środę zaostrzenie sankcji wobec Iranu zapowiedział sam prezydent Trump, nie podał jednak żadnych szczegółów.

Celem sobotnich ataków były instalacje naftowe saudyjskiego koncernu Aramco w Bukajk i Churajs na wschodzie Arabii Saudyjskiej. Rebelianci Huti są wspierani przez Iran w wojnie z krajami Zatoki Perskiej. Zdaniem Teheranu ataki miały być "ostrzeżeniem" dla Saudyjczyków, którzy dowodzą sunnicką koalicją walczącą w Jemenie z Huti od 2015 roku.

>>> Czytaj też: Eli Lake: Tak, Iran stoi za atakiem na saudyjskie rafinerie. I co teraz? [OPINIA]

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Tematy: USAIranświatZEA
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj