100 proc. zielonej energii do 2050 r. – tylko marzenie czy osiągalny cel?

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
12 października 2019, 11:55
„Pewnego dnia będziemy wykorzystywali ciepło, które jest wokół nas i uniezależnimy się od węgla” – przewidywał na początku XX w jeden z twórców nowoczesnego przemysłu.

Węgiel, ropa naftowa i gaz ziemny zdominowały krajobraz energetyczny przez ostatnie dwa stulecia. Mimo, że paliwa kopalne umożliwiły spektakularny postęp cywilizacyjny, tym źródłom energii towarzyszą również negatywne skutki uboczne, takie jak zmiana klimatu i zanieczyszczenie powietrza. Postęp technologiczny w sektorze energetycznym stworzył perspektywę utrzymania i nawet polepszenia jakości życia bez negatywnych skutków dla zdrowia ludzi i planety, w szczególności, jeżeli chodzi o zahamowanie zmian klimatu. Osiągnięcie tego celu wymaga neutralności emisyjnej.

Dla osób, które nie są ściśle zaangażowane w dyskusje na temat klimatu, temat neutralności emisyjnej, który jest obecnie intensywnie omawiany na szczeblu europejskim, może się wydawać nowy. A jednak o neutralności emisyjnej wspomniano już w artykule 4 Porozumienia Paryskiego przyjętego w 2015 r. i ratyfikowanego przez Polskę w październiku 2016 roku. Zgodnie z tym zobowiązaniem, w drugiej połowie obecnego stulecia sygnatariusze Porozumienia powinni osiągnąć „równowagę między antropogenicznymi emisjami gazów cieplarnianych pochodzącymi ze źródeł i usuwaniem przez pochłaniacze w drugiej połowie obecnego (…)”.

Jaki jest związek pomiędzy neutralnością emisyjną a 100 proc. udziałem odnawialnych źródeł energii do 2050 roku? Nie można racjonalnie zakładać, że jedno można osiągnąć bez drugiego.

Przede wszystkim nie ma szans na osiągnięcie tego celu przy jakimkolwiek udziale paliw kopalnych w sektorze energetycznym. Redukcja emisji po spalaniu za pomocą technologii wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (Carbon Capture and Storage – CCS) w teorii pozwoliłaby na spalanie paliw kopalnych przy jednoczesnym zmniejszeniu emisji. Jednakże, mimo że CCS jest prawdopodobnie potrzebne do dekarbonizacji sektora stalowego i cementowego, gdzie emisje są wynikiem procesów technologicznych, CCS nie może konkurować z odnawialnymi źródłami energii pod względem kosztów. Ponadto CCS skutkuje redukcją emisji jedynie o 65–79 proc., co wymagałoby poniesienia dodatkowych kosztów rekompensaty pozostałych emisji. Inne rozwiązanie – sadzenie drzew żeby zrekompensować powstałe emisje – uczyniłoby z Polski środkowoeuropejską dżunglę tylko w celu zrekompensowania emisji z elektrowni w Bełchatowie. Przy czym, żeby uniknąć dodatkowych emisji w momencie ich starzenia i wymierania, lasy musiałyby zostać sadzone ponownie co kilkadziesiąt lat, tylko żeby zrekompensować obecnie powstałe emisje.

>>>

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: wysokienapiecie
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj