Ogłoszone przez włoskie autonomiczne branżowe związki zawodowe strajki, przedstawiane przez nie jako antyrządowe, wywołały w piątek chaos w transporcie i w oświacie. Najtrudniejsza sytuacja panuje w Rzymie.

Protest objął przede wszystkim transport, tak lokalny, jak kolejowy i lotniczy, oraz oświatę. Nieczynnych było wiele żłobków i szkół, zarówno podlegających władzom centralnym, jak i terenowym.

Z powodu całodobowego strajku na kolei doszło do licznych utrudnień. Protest pracowników pogrążonych w kryzysie linii Alitalia zmusił je do odwołania 240 lotów. Ogłoszono nadzwyczajny plan działań, by zminimalizować skutki strajku.

W Rzymie, w dniu pierwszego w historii strajku generalnego wszystkich służb miejskich, protestowali pracownicy kilkunastu przedsiębiorstw komunalnych oraz urzędów. Stanęły – ale częściowo – metro i autobusy. Wstrzymano wywóz śmieci, choć w tej dziedzinie w Wiecznym Mieście panuje od dawna permanentny kryzys. Dlatego, jak podkreślają media, mieszkańcy stolicy Włoch, z typowym dla siebie cynizmem, orzekli, iż dzień strajku generalnego w ich mieście nie różnił się od innych dni tygodnia, gdy kursowanie komunikacji miejskiej czy wywóz śmieci pozostawiają wiele do życzenia.

Burmistrz Rzymu Virginia Raggi napisała na Twitterze: "Mniejszość związkowców próbuje wziąć jako zakładników miasto z trzema milionami mieszkańców: pracowników, matek i ojców, którzy codziennie odprowadzają swoje dzieci do szkoły, studentów i pasażerów komunikacji".

"Większość obywateli jest zmęczona nieuzasadnionymi strajkami"- dodała burmistrz stolicy Włoch.

>>> Czytaj też: Giugliano: Grecja i Włochy podnoszą się, ale na jak długo? [OPINIA]