KE zaniepokojona zatrzymaniami w Hongkongu, w tym przedstawicieli służb medycznych

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
18 listopada 2019, 14:00
Komisja Europejska wyraziła w poniedziałek zaniepokojenie sytuacją w Hongkongu i zatrzymaniami osób, w tym przedstawicieli służb medycznych, którzy starali się pomagać rannym. "Napawa to głębokim niepokojem" - oceniła rzeczniczka KE Maja Kocijanczicz.

Rzeczniczka poinformowała na konferencji w Brukseli, że Komisja śledzi dokładnie wydarzenia w Hongkongu, w szczególności eskalację przemocy na Uniwersytecie Politechnicznym. Dodała, że do KE docierają sygnały o zatrzymanych przez siły mundurowe osobach, wśród których są przedstawiciele służb medycznych, próbujące pomagać tym, którzy ucierpieli w starciach.

"Ponawiamy nasze wezwanie do wszystkich stron o powściągliwość i podejmowanie wysiłków, aby doprowadzić do deeskalacji sytuacji. Jakakolwiek przemoc jest oczywiście nie do przyjęcia, a działania służb mundurowych muszą być proporcjonalne. Podstawowe wolności, w tym szczególnie wolność pokojowego gromadzenia się i wyrażania myśli, muszą być utrzymane" - wskazała, apelując o zaprzestanie przemocy.

Hongkońska policja użyła w poniedziałek gazu łzawiącego przeciwko demonstrantom uciekającym z Uniwersytetu Politechnicznego (PolyU). Po ponad 24 godzinach starć na otoczonym przez policję kampusie wciąż uwięzione są setki osób, w tym uczniowie szkół średnich.

Niespokojnie jest również w kilku innych miejscach Hongkongu, gdzie antyrządowe protesty trwają niemal bez przerwy od czerwca, a w ostatnich dniach stają się coraz bardziej gwałtowne. Demonstranci domagają się między innymi demokratycznych wyborów władz regionu i protestują przeciw ograniczaniu jego autonomii przez rząd centralny w Pekinie.

Podczas toczących się od niedzieli starć w pobliżu kampusu politechniki demonstranci strzelali do policji z łuków i rzucali w jej stronę koktajle Mołotowa oraz cegły. Funkcjonariusze używali gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych.

Ze względu na sytuację w regionie hongkońskie szkoły podstawowe i średnie pozostaną zamknięte we wtorek, a przedszkola do końca tygodnia – poinformował hongkoński wydział edukacji. W związku z protestami lekcje w szkołach nie odbywają się od zeszłego czwartku, a wiele uczelni wyższych odwołało zajęcia do końca semestru.

Setki osób wyszły w poniedziałek na ulice finansowej dzielnicy Central na wyspie Hongkong, by wyrazić wsparcie dla protestujących na politechnice. Demonstranci wznosili między innymi hasło „ratować PolyU” - podała publiczna stacja RTHK. Grupa studentów i absolwentów tej uczelni zaapelowała do organizacji humanitarnych, by pomogły znajdującym się na kampusie osobom, które - jak napisano w oświadczeniu - pilnie potrzebują dobrze wyposażonego zespołu medycznego.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: PAP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj