Polityka i biznes żyją w symbiozie. Patologia czy standard? [WYWIAD]

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
23 lutego 2020, 13:10
Polityka
Polityka i biznes żyją w symbiozie. To patologia czy standard?/ShutterStock
Jeśli chodzi o związek biznesu z polityką, to on jest faktem. Zawsze. Jedni bez drugich nie istnieją. Raz są to związki patologiczne, korupcyjne, innym razem stabilne i delikatniejsze. Z Wojciechem Cwaliną rozmawia Mira Suchodolska
4455242-u748d8-wojciech-cwalina-fot-20mat-20prasowe-p.jpg
Wojciech Cwalina, kierownik Katedry Psychologii Społecznej UMCS, specjalizuje się w psychologii marketingu politycznego. Jest współautorem książek, m.in. „Marketing polityczny. Perspektywa psychologiczna” (2005) i „Wieloznaczność w przekazach politycznych” (2015) - fot. Maeriały prasowe

Uważam, że to nie polityka, a sprytny marketing Jeronimo Martins, właściciela sieci tych sklepów, dobrze wpasowany w chwilę oraz atmosferę w kraju. Sieć się promuje, pisze się o niej, rozmawia, proszę – my też od tego zaczynamy rozmowę.

To prawda, w 2011 r. przysłużył się tej sieci Jarosław Kaczyński. Zrobił wówczas zakupy w osiedlowym sklepie i pokazywał dziennikarzom paragon, narzekając, że za rządów Donalda Tuska wszystko zdrożało. Prezes PiS dodał wtedy, że co prawda mógłby pójść do Biedronki, ale tego nie zrobił, bo „to jest jednak sklep dla najbiedniejszych”. Wówczas ludzie zamożni, z przekory, zaczęli odwiedzać te sklepy, w obronę Biedronki włączył się Tusk, zapewniając, że on oraz jego rodzina robią zakupy w tej sieci. Inna sprawa, że – jak donosiły media – nikt z personelu nie zapamiętał premiera z koszykiem. Później w 2015 r. to Andrzej Duda podczas swojej kampanii wychwalał niskie ceny w placówkach Jeronimo Martins, wykorzystując je do promocji siebie jako polityka będącego blisko ludzi, jednego z nas. No, a teraz sieć widocznie postanowiła wykorzystać jego, aby napędzić sobie klientów i jeszcze raz ogłosić swoją taniość.

>>> Czytaj też:  Zmiana układu sił w PiS i miękki reset w PO, czyli fronty i scenariusze 

Różne tajemnicze powiązania biznesu z polityką istnieją od zawsze. Politycy potrzebują pieniędzy, przedsiębiorcy kupują dostęp do ich uszu i towarzystwa. Tak jest od wieków. Chociaż niektóre związki, aczkolwiek znane, nigdy do końca nie zostały wyjaśnione. Czy ktoś jeszcze pamięta prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego i jego udział w reklamie mebli Forte?

Pewnie już nie dojdziemy do tego, co się wydarzyło naprawdę, ale Kwaśniewski uśmiechał się z tej reklamy do ludzi. Natomiast zachowanie właścicielki Adriana odbieram jako rodzaj autolansu. Zdawała sobie sprawę, że po liście będzie się o niej i o jej firmie – która dziwnym trafem nazywa się tak samo, jak alter ego prezydenta w satyrycznym „Uchu Prezesa” – mówiło i pisało. Nieważne jak, ale zawsze używając jej nazwy, a to buduje świadomość marki. Co nie wyklucza tego, że ta pani faktycznie może czuć sympatię do Andrzeja Dudy i przy okazji postanowiła o tym opowiedzieć światu.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: MAGAZYN DGP
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj