Rosja nie wysłała oddziałów wojskowych do Libii, a Rada Federacji, wyższa izba parlamentu, nie otrzymała wniosku o zatwierdzenie takiej akcji - oświadczył w środę Władimir Dżabarow, wiceszef komisji spraw zagranicznych izby określanej też mianem rosyjskiego Senatu.

Jego wypowiedź przytoczyła agencja Interfax.

We wtorek dowódca amerykańskich sił zbrojnych w Afryce gen. Stephen Townsend oznajmił, że Rosja wysłała do Libii myśliwce bojowe, które wsparły rosyjskich najemników, walczących po stronie gen. Chalifa Haftara.

Dodał, że rosyjskie zaangażowanie w toczącą się od wielu lat wojnę domową w Libii może doprowadzić do eskalacji konfliktu.

Libia pogrążona jest w chaosie od obalenia dyktatury Muammara Kadafiego w 2011 roku. Kraj rozdarty jest między dwa rywalizujące ośrodki władzy: na zachodzie jest to rząd jedności narodowej Fajiza Mustafy as-Saradża, ustanowiony w 2015 r. i uznawany przez ONZ oraz wspierany m.in. przez Turcję, a na wschodzie - rząd samozwańczej Libijskiej Armii Narodowej (ANL) w Bengazi, którego szefem ogłosił się Haftar.

Wspierana m.in. przez Rosję, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Egipt i inne państwa arabskie ANL od ponad roku prowadzi ofensywę zmierzającą do zajęcia stolicy kraju Trypolisu.

Konflikt w Libii gwałtownie nasilił się w kwietniu; zacięte walki rozgrywały się na kilku różnych frontach na zachodzie kraju, pomimo pilnych wezwań ze strony USA i agencji pomocowych do zawieszenia broni w celu rozwiązania kryzysu związanego z koronawirusem.

Na początku maja eksperci ONZ przedstawili raport, z którego wynika, że po stronie Haftara walczy od 800 do 1200 najemników zatrudnionych przez rosyjskie firmy wojskowe, w tym tzw. grupę Wagnera.

>>> Polecamy: Rosja: Były gubernator, który złożył pozew przeciw Putinowi, jest w szpitalu