Podczas briefingu przed katowicką kopalnią Wujek Budka mówił, że dziś na Śląsku skupiają się wszystkie problemy wygenerowane przez obecną władzę. „To na Śląsku dochodzi do kolejnej fazy zachorowań, to na Śląsku nie testowano wystarczająco górników i ich rodzin. To na Śląsku nie podjęto wystarczających działań, kiedy był na to czas” - wymieniał szef klubu KO.

Wskazał, że to osoby z rządu premiera Mateusza Morawieckiego są odpowiedzialne za to, co dzieje się na Śląsku, szczególnie w śląskich kopalniach. „To pan minister Jacek Sasin, zamiast nadzorować polskie górnictwo, zajmował się przygotowaniem kopertowych wyborów, które się nie odbyły i na które wydano ponad 70 mln zł polskich podatników” - zaznaczył.

„W tej chwili nie mamy realnych działań dotyczących walki z pandemią, a wszystko, co obserwujemy na Śląsku, to działania ekonomiczne, które nie służą górnictwu, a maskowaniu błędów, niedociągnięć tej władzy w stosunku do sektora” - ocenił przewodniczący PO.

Reklama

„Pan premier Morawiecki rzuca puste slogany – tu nie ma żadnej realnej pomocy. Jest zapaść górnictwa spowodowana niekompetencją i ludźmi pokroju Sasina, którzy zamiast nadzorować spółki Skarbu Państwa, zajmują się polityką” - uznał.

„Niestety przez ostatnie pół roku, kiedy nadzór nad tymi spółkami ma pan (minister aktywów państwowych Jacek) Sasin, wartość giełdowa 13 największych z nich spadła o blisko 31 mld zł. Gdybym używał retoryki naszych przeciwników politycznych, mógłbym powiedzieć, że PiS okradł polskich podatników na 31 mld zł” - dodał Budka.

„Dzisiaj tutaj nie ma rozwiązań dotyczących koronawirusa. Przecież mówiliśmy, apelowaliśmy: więcej testów w woj. śląskim, bo było najmniej testów średnio na mieszkańca. Później, gdy zaczęto testować, do kwarantanny przenoszono całe rodziny górników, często na kilka tygodni. Dzisiaj kolejny dzień matur, a dzieci górnicze nie mogą do nich podejść, bo państwo nie działa, zostawiało ludzi samych sobie” - przekonywał Budka.

„Dzisiaj górnicy są pozostawieni sami sobie – nie mogą oczekiwać realnej pomocy, bo tylko 20 proc. na obiecane wynagrodzenia postojowe mają zapewnić spółki węglowe, natomiast na pozostałe 80 proc. nie ma źródła finansowania. To wielkie oszustwo, bo dzisiaj górników zapewnia się, że będą pieniądze na ich wynagrodzenia, ale w budżecie państwa ich nie ma, nie ma żadnej ustawy, która by na to zezwalała” - mówił lider PO.

"Oni nie mają żadnego planu dla górnictwa. Gdzie jest Program dla Śląska? To wszystko jest po to, by dojechać do wyborów. Ja zapraszam na Śląsk pana prezydenta Andrzeja Dudę, tylko nie po to, żeby mówił znów o przekopie Mierzei Wiślanej, tylko żeby przyszedł tutaj, do górników, spojrzał im prosto w oczy i powiedział, dlaczego ten rząd oszukiwał przez wiele lat twierdząc, że restrukturyzuje górnictwo" - dodał.

Szef śląskich struktur Platformy Wojciech Saługa powtórzył, że to nie epidemia, a ekonomia decyduje dziś o tym, że 12 kopalń w regionie przestało wydobywać węgiel.

„Powodem jest brak umiejętności ekonomicznych tej władzy, która przez pięć lat dawała pełno obietnic, że nie będzie zamknięta żadna kopalnia, że import węgla z zagranicy będzie zatrzymany, a minister ich rządu mówił, że górnictwo wstało z kolan. Dzisiaj widzimy, że górnictwo leży i nie wiemy, czy będzie w stanie się podnieść” - diagnozował Saługa.

Jak argumentował, wskutek m.in. rosnącego importu węgla na zwałach kopalń zalega dziś ok. 7 mln ton węgla; drugie tyle czeka w elektrowniach. „Wydobywany węgiel nigdzie już się nie mieści, nie ma go gdzie składować – stąd, pod przykrywką koronawirusa, decyzja o zamknięciu tych kopalń. Pytamy, dlaczego więc pracują kopalnie węgla koksującego, gdzie jest najwięcej zakażeń” - mówił.

„Dzisiaj energetyka nie odbiera węgla, ponieważ zakontraktowali węgiel z zagranicy. Niedawno wpłynęły tysiące ton z Kolumbii, ciągle jadą pociągi z Rosji, płynie węgiel z Mozambiku, a polski węgiel leży na składach i nikt go nie chce kupować” - zaznaczył szef śląskiej PO.

„Ta władza pokazała wielką niekompetencję, mamiła pięć lat temu górników i na tym zdobyła znaczny procent głosów na Śląsku. Dzisiaj górnicy muszą dowiedzieć się, że ta władza nie ma pomysłu na górnictwo i jest tak, jak powiedział wczoraj przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności Dominik Kolorz, że trwa +pudrowanie syfa+” - uznał Saługa.

Ocenił, że niekompetencję ministra Sasina potwierdzają jego sformułowania z niedzieli, że kopalnie staną i ludzie nie będą musieli pracować. Tymczasem w kopalniach musi pracować 40-50 proc. załogi, aby nie doszło do ich bezpowrotnego zniszczenia: trzeba je wentylować, odwadniać, odgazowywać i zabezpieczać przeciwpożarowo – m.in. właśnie poprzez wydobycie.

Saługa wskazał też, że kopalnie ze wstrzymanym wydobyciem należą jedynie do Polskiej Grupy Górniczej i Jastrzębskiej Spółki Węglowej podczas, gdy kopalnie Tauronu Wydobycie i kopalnia Węglokoksu mają te same problemy. „Nie wiemy dlaczego akurat tylko tamte kopalnie zamknięto, pewnie tylko zarządy tych spółek były akurat przy stole” - uznał.

„Tauron Wydobycie ma gigantyczne kłopoty – wczoraj informacja o tym, że być może jego kopalnie będą wyniesione poza główną spółkę spowodowały wzrost akcji o 14 proc. Widzimy więc, jak dzisiaj polityka rządu obniża wycenę energetyki, jak to wpływa na ceny energii i na kondycję takich spółek, jak Tauron” - dodał szef śląskiej PO.

Ocenił też, że pomysły na kolejne konsolidacje czy zmiany struktur właścicielskich w górnictwie to „przelewanie z próżnego w próżne”. „Już próbowano to robić, przez te pięć lat i zmarnowano 10 mld zł: 8 mld zł pomocy budżetowej i 2 mld zł spółek energetycznych, które zrzuciły się na nową PGG. Gdzie są te pieniądze i efekty tej restrukturyzacji?” - pytał Saługa.

Saługa zaznaczył również, że podczas wtorkowej wizyty premiera w Katowicach i jego rozmów z górniczymi związkowcami nie mówiono o koronawirusie, lecz jedynie o ekonomii: braku miejsca do składowania węgla i braku sił przeróbczych w energetyce.

Odnosząc się do pytania o pomysł Platformy na górnictwo Saługa odpowiedział, że po pięciu latach rządów PiS potrzeba przede wszystkim prawdziwych danych nt. branży.

„Trzeba policzyć pieniądze i powiedzieć: ile energetyka jest w stanie odebrać, czy jesteśmy w stanie zatrzymać import, albo dlaczego tak bardzo urósł w ciągu ostatnich pięciu lat. I trzeba porozmawiać z górnikami, mówiąc im prawdę, bo oni przy stole rozumieją argumenty i na pewno jesteśmy w stanie porozumieć się z nimi co do tego, jaka jest przyszłość górnictwa” - ocenił.

„Na pewno energetyka oparta na węglu będzie jeszcze trzonem polskiej gospodarki przez wiele lat, zapotrzebowanie na węgiel będzie – musimy tylko sprawić, aby ekonomicznie go wydobywać, aby węgiel wywożony tu, z kopalni, nie był droższy od tego, który płynie z Australii” - zdiagnozował Saługa.