● Jakie skutki będzie miało przyznanie Polsce prawa do korzystania z elastycznej linii kredytowej MFW?

- Prawo do posiadania w MFW linii FCL, czyli flexible credit line, zwiększa naszą wiarygodność na rynkach finansowych, ponieważ na dostęp do FCL mogą liczyć tylko kraje mające zrównoważone gospodarki i bilanse płatnicze oraz prowadzące wiarygodną w ocenie Funduszu politykę gospodarczą.

● Jakie są praktyczne korzyści posiadania takiej linii?

- Zmaleje premia za ryzyko związana z zakupem polskich obligacji. Zwiększy się dostępność finansowania zewnętrznego i koszty jego obsługi.

● Niewiele krajów do tej pory było zainteresowanych tym instrumentem MFW.

- Minęły dopiero trzy tygodnie od momentu, gdy MFW ogłosił, że stawia FCL do dyspozycji krajów członkowskich. Poza tym nie tak wiele krajów spełnia obecnie warunki umożliwiające dostęp do FCL.

● Czy stworzenie przez Fundusz możliwości posiadania FLC było efektem szczytu G-20?

- Koncepcja oferowania przez MFW nieuwarunkowanych linii kredytowych dla krajów, które mogłyby mieć trudności płatnicze z przyczyn przez siebie niezawinionych, powstała już dziesięć lat temu. Po fali kryzysów walutowych w Azji MFW stworzył wtedy linię CCL, czyli contingent credit line, a roku temu linię SLF (short-term liquidity facility). Dopiero jednak linia FCL zaczęła być rzeczywiście wykorzystywana. Na razie przez Meksyk i Polskę.

● Czyli to historyczna chwila?

- Tak uważam. Skoro Fundusz zaczął udzielać nieuwarunkowanych pożyczek płynnościowych, to może to oznaczać krok w kierunku pełnienia w przyszłości przez MFW funkcji globalnego banku centralnego. Podobny charakter ma podjęta na szczycie G-20 decyzja o wznowieniu przez MFW emisji SDR - special drawing rights - a więc międzynarodowego pieniądza rezerwowego. MFW emitował już SDR-y, ale na małą skalę, a ostatnia emisja miała miejsce prawie 30 lat temu.

● Czy zabezpieczenie w postaci 20 mld dol. z MFW pozwala wrócić do dyskusji nad terminem wejścia złotego do ERM2?

- Posiadanie takiej linii może okazać się czynnikiem, który będzie sprzyjał stabilności kursu złotego.

● Jakie jest stanowisko RPP co do wejścia Polski do ERM2?

- Podkreślaliśmy wielokrotnie, że jednym z ważnych warunków, jaki powinien być spełniony przed wejściem Polski do ERM2, jest osiągnięcie konsensusu politycznego.

● Resort finansów zapowiedział przygotowanie analizy na temat ostatnich wahań kursu złotego. Ma być ona konsultowana m.in. z NBP. Czy zna pan już tezy tej analizy?

- Jeszcze nie znam, ale analizy tego rodzaju są ważne. Spadek wielkości obrotów handlowych i przepływów kapitałowych, jaki nastąpił na skutek kryzysu w gospodarce globalnej, zmniejszył płynność rynków walutowych. Wzrosła wskutek tego zmienność kursów walut w skali międzynarodowej. Także straty poniesione przez duże banki mają w tym udział. Zmniejszenie się kapitałów banków oznacza zmniejszenie się ich możliwości podejmowania ryzyka. To także spowodowało zmniejszenia się skali obrotów na rynkach walutowych, a tym samym spadek ich płynności.

● RPP mocno podkreślała zagrożenia związane z osłabieniem złotego. Teraz, gdy się umocnił, ryzyko jest mniejsze?

- Ryzyko jest mniejsze, ale decyzje banków centralnych, dotyczące wysokości stóp, są wynikiem analizy wielu czynników, jeśli nawet jeden z nich staje się przejściowo szczególnie ważny. Nie ma prostych przełożeń pomiędzy zmniejszeniem się ryzyka dużej zmienności kursu złotego i decyzjami RPP.

● Na razie słaby złoty przekłada się na wzrost inflacji, choćby poprzez duży wzrost cen żywności w marcu.

- Nie wiemy jeszcze dokładnie, w jakim stopniu osłabienie złotego wpłynęło na wzrost cen żywności. To, że owoce południowe podrożały o 12 proc., nie znaczy, że spadek kursu miał decydujący wpływ na wzrost cen żywności. Udział owoców w koszyku CPI jest pięciokrotnie mniejszy niż udział mięsa, a od kilku miesięcy mieliśmy do czynienia ze wzrostem cen mięsa wieprzowego. Za pańską tezą przemawia pośrednio to, że także rynek żywności coraz bardziej się globalizuje, w związku z czym zmiany kursu złotego z roku na rok coraz silniej wpływają na ceny żywności.

● Inflacja będzie jeszcze rosła?

- Jeśli nawet, to tylko przejściowo. Trudno o trwały wzrost inflacji w okresie silnej dekoniunktury. Warto przypomnieć, że aż 60 proc. obecnej wysokości CPI wynika z samego tylko komponentu „koszty utrzymania mieszkania i nośniki energii”, ponieważ w zeszłym roku i na początku tego roku podwyżki cen regulowanych były wyjątkowo liczne i znaczne. Gdyby nastąpiły kolejne podwyżki cen regulowanych, inflacja mogłaby przejściowo wzrosnąć. Liczę jednak, że jeśli nawet takie podwyżki będą, to będą mniejsze niż w zeszłym roku, a to obniży ich roczny wskaźnik.

● Mieliśmy święta. Czy wzrost cen żywności w kwietniu wywoła kolejny wzrost CPI?

- W 2008 roku ceny żywności wzrosły w kwietniu o 0,7 proc. Ich wzrost w kwietniu tego roku musiałby być wyższy, by wzrósł roczny wskaźnik cen żywności.

● Jakie są perspektywy dla wzrostu PKB w tym roku? Czy dynamika będzie dodatnia?

- Dużo będzie zależało od koniunktury w strefie euro, a przede wszystkim w gospodarce niemieckiej. Gospodarka niemiecka jest silnie uzależniona od eksportu. Przez ostatnie dziesięć lat konsumpcja w Niemczech rosła wyjątkowo powoli. Ożywienie w niemieckiej gospodarce, a tym samym wzrost popytu na polski eksport, zależy w dużej mierze od ponownego wzrostu zapotrzebowania gospodarki globalnej na niemiecki eksport. Obawiam się, że nie nastąpi to szybko. Pocieszeniem dla nas są wyniki badań Instytutu Rozwoju Gospodarczego SGH, które drugi miesiąc z rzędu mówią, że nasze przedsiębiorstwa spodziewają się niewielkiego jeszcze, ale jednak wzrostu zamówień.

● Dlaczego zasilanie banków w płynność nie przekłada się na dodatkową akcję kredytową?

- Wielkość akcji kredytowej banków zależy od wielkości posiadanych przez nie kapitałów. Od ich wielkości zależy, jakie banki mogą podjąć ryzyko. Tymczasem bankom nie jest teraz łatwo zwiększyć kapitały, a ryzyko związane z udzielaniem kredytów wzrosło. Płynności krótkoterminowej jest na rynku pod dostatkiem, o czym świadczy niski poziom stóp overnight. Obawy banków dotyczą płynności średniookresowej. Stąd zapowiedzi NBP, że okres - na jaki są udzielane bankom pożyczki repo - zostanie wydłużony. Sądzę, że zostaną także ułatwione warunki dostępu do tych pożyczek, co ułatwi bankom zarządzanie płynnością.

● Banki mają chyba też problem z płynnością w walutach obcych.

- Nie jest to ich największy problem, ale jeśli jakiś jest, to dlatego, że żaden bank centralny nie może w pełni zastąpić globalnego rynku fx swap, który kilka miesięcy temu nieomal zamarł. Banki mają jednak możliwość zawierania transakcji fx swap z NBP. Problem, o którym pan mówi, dotyczy kosztu pożyczek dewizowych. Zauważmy jednak zależności, jakie tu występują. Jeśli NBP zwiększył podaż płynności krótkookresowej, to spadły rynkowe stopy procentowe, a to - z natury rzeczy - wywołało wzrost terminowego kursu złotego w stosunku do kursu kasowego, co zwiększyło koszt pożyczania w dewizach. Jest to jednak problem techniczny, który jest do rozwiązania.

● Czy spadek krótkoterminowych stóp rynkowych nie ogranicza skuteczności kontroli NBP nad wysokością krótkoterminowych stóp procentowych?

- W części taka jest cena udzielania pomocy płynnościowej bankom. W strefie euro krótkoterminowe rynkowe stopy także spadły do poziomu zbliżonego do stopy depozytowej. Podobnie jednak jak EBC, nie chcemy nadmiernie osłabiać naszego wpływu na rynkowe stopy procentowe. Nieumiarkowane zwiększanie i tak występującego nadmiaru krótkoterminowej płynności stwarzałoby niepotrzebnie ryzyko zbytniego osłabienia wpływu NBP na rynkowe stopy procentowe. Od początku staramy się pomagać bankom, ale dostosowujemy zmiany w naszej polityce i sekwencję ich wprowadzania do rzeczywistych potrzeb banków.

● A czy obniżka stopy rezerwy obowiązkowej jest w katalogu tych zmian?

- Jest, ale jest na nią jeszcze zbyt wcześnie.

● A radykalna obniżka stopy depozytowej?

- To także leży w obszarze zmian, o których dyskutujemy.

● ANDRZEJ SŁAWIŃSKI

profesor SGH, od 2004 roku członek RPP