Cnoty i wady rodzinnego kapitalizmu w Europie

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
20 maja 2009, 12:46
Czy firmy kontrolowane przez rodziny, lub do nich należące, radzą sobie lepiej od innych w czasach kryzysu? Potoczna wiedza sugeruje, że tak jest w istocie,  ponieważ rodzinne przedsiębiorstwa z reguły patrzą w przyszłość z większym wyprzedzeniem,  a ich właściciele i udziałowcy łączą siły, aby stawić czoła trudnościom – pisze w środowym wydaniu „Financial Times”.

Obecny kryzys jednak jeszcze raz dowiódł, jak błędna może być koncepcja „rodzinnego kapitalizmu”. Jak podkreśla profesor Marco Becht z Universite Libre de Bruxelles, kryzys wykazał, że rodziny zachowują się i reagują bardzo różnie – albo w ogóle nie podejmują żadnych działań. a

Rodziny nie zawsze są konserwatywne. Niektóre, jak niemieccy Schaeffler’owie związani z firmą Continental, oddali się spekulacjom oraz wzięli ogromne sumy z instrumentów pochodnych, co obecnie zagraża całemu ich dziedzictwu. Inni, jak włoska rodzina Anhellich, jest gotowa poprzeć śmiałe przedsięwzięcia w celu utworzenia nowego globalnego sojuszu w przemyśle samochodowym nawet kosztem „rozmycia” ich udziałów w tradycyjnym biznesie Fiata.

Rodziny mogą być także zbyt konserwatywne. Ich firmy często są zbyt małe lub niedostatecznie innowacyjne, co zagraża przetrwaniu w dłuższym okresie czasu. Ten przypadek może dotyczyć BMW i monachijskiej grupy motoryzacyjnej, kontrolowanej przez rodzinę Quandt.

Rodziny nie zawsze prezentują obraz idealnej harmonii. We Francji członkowie dynastii Wendel skaczą sobie do gardeł w sprawie prowadzenia rodzinnego biznesu private equity, który postawił na kosztowne i źle umotywowane inwestycje w konglomerat materiałów budowlanych Saint Gobain,  Ale nic nie dorówna prowadzonej w świetle jupiterów obecnej walce między rodziną Porsche i jej kuzynami, Piechami, w sprawie przyszłości Volkswagena i Porsche.

Klany Porsche i Piech wybrały chyba najgorszy moment  na tego rodzaju spory. Ferdynand Piech, wieloletni prezes VW i lider jednej z wojujących stron, zlekceważył wyzwanie rzucone przez Agnellich na jego niemieckim podwórku, uznając propozycję fuzji Fiata z Oplem za nie mającą znaczenia. „Jak można wierzyć, że dla osiągnięcia światowej pozycji wystarczy zgromadzenie dostatecznej liczby obolałych graczy” – powiedział ostatnio Piech komentując zabiegi Fiata.

Piech najwyraźniej uważa, że znajduje się w kluczowej pozycji umożliwiającej połączenie Porsche i VW po kierownictwem Volkswagena i jego własnym. W rzeczywiści może on doprowadzić do odrzucenia fuzji i pokonania rodziny Porsche ze względu na olbrzymie ciężary finansowe, jak spoczęły na barkach producenta sportowych samochodów. Z pewnością prowadzi on długą grę, mając w tym popracie ze strony sojuszników w związkach zawodowych  VW oraz landu Dolnej Saksonii, który posiada prawo zablokowania głosów w walnym zgromadzeniu spółki.

Ale to wszystko może obrócić się wniwecz wskutek gorszącej publicznej batalii między dwiema rodzinami i zarządami ich firm. Ostatecznie to klan Porsche kontroluje większość udziałów producenta sportowych aut niż rodzina Piech’ów, co jest wynikiem rodzinnego trzęsienia ziemia sprzed ponad dwudziestu lat.  

Bez względu na ostateczny rezultat, rodziny Porsche i Piech z pewnością nie uczynią zbyt wiele dla poprawy własnej reputacji, co stwarza ryzyko, że kapitalizm w wykonaniu wielkich rodzin zdobędzie złą markę. I to będzie nie fair, bo rodzinny kapitalizm, jako zjawisko, dalej funkcjonuje nawet jeśli kilka rodzin najpewniej wyjdzie z tego kryzysu z mocno zaszarganą opinią.

Tłum. T.B.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: FT
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj