IRENEUSZ CHOJNACKI

Co wynika z materiałów dowodowych, które URE zebrał, przygotowując decyzje mające przywrócić kontrolę cen stosowanych przez was i RWE?

JACEK PIEKACZ*

Nasi prawnicy zapoznali się z tymi materiałami. Uważamy, że nie ma tam takich informacji, które by pozwalały na wykazanie, że rynek w 2010 roku jest mniej konkurencyjny, niż był w chwili wydawania decyzji o zwolnieniu nas z obowiązku taryfikacji w 2001 roku i że powinniśmy być zobowiązani do przedłożenia taryf do zatwierdzenia. W naszym przekonaniu nic takiego z tych dokumentów nie wynika.

Co się stanie, jeśli URE wyda jednak decyzję nakazującą złożenie taryfy do zatwierdzenia?

Przedstawimy nasz cennik, który będzie w danym momencie obowiązywał. URE może go nie zaakceptować, ale cóż mamy zrobić? Ceny, które oferujemy dla gospodarstw domowych, to ceny, które nie przynoszą nam strat, i tylko tyle. Teraz nawet nie chcemy na tym segmencie odbiorców zarabiać, bo zdajemy sobie sprawę, że ich sytuacja nie jest łatwa. Nie planujemy zysków w tym segmencie, ale musimy mieć pokryte koszty jego obsługi i to, co robimy, temu służy.

W tym roku ma być do kupienia kontrolny pakiet akcji Enei, w której już macie prawie 18 proc. akcji. Zostanie też wystawiona na sprzedaż Energa. Czy Vattenfall będzie się starał o kupno jednej z tych grup, czy może obydwóch?

Odpowiedź zależy od tego, co się znajdzie w strategicznym planie inwestycyjnym grupy Vattenfall. Zostanie on zaprezentowany wraz z raportem grupy za 2009 rok.

Czy będziecie budować zapowiadane elektrownie węglowe w Opaleniu i Puławach, czy to też zależy od decyzji strategicznych Sztokholmu?

Prowadzimy cały czas prace przygotowawcze do budowy tych elektrowni, bo Vattenfall chce się rozwijać w Polsce. Widzimy tu większe możliwości rozwoju niż na przykład w Niemczech, bo oceniamy, że zapotrzebowanie na energię elektryczną w Polsce będzie. Natomiast to, czy będziemy szybciej czy wolniej zmierzać do budowy tych elektrowni, też zależy od strategii grupy. Zostanie to określone w strategicznym planie Vattenfalla, ale obecnie po prostu problemem ekonomicznym jest to, jak szybko będzie można budować te elektrownie. Nie jest też ostatecznie zdecydowane, jakie paliwo zastosujemy.

Czy chce pan powiedzieć, że budowa elektrowni jest problemem ekonomicznym Vattenfalla, bo jest to kwestia ograniczonych możliwości finansowych grupy?

Chodzi o sytuację na rynku energii w Polsce. Z powodu spadku popytu na prąd teraz są nadwyżki mocy, a ceny prądu spadły do poziomu, który nie zapewnia opłacalności inwestycji. Z analiz, na przykład Politechniki Śląskiej, wynika, że aby opłacalne było rozpoczęcie w 2011 roku budowy elektrowni opalanej węglem kamiennym i oddanie jej do użytku w 2015 roku, cena energii powinna wynosić około 250 zł za 1 MWh. Obecnie jest to 170–180 zł.

Kiedy ceny energii wrócą do poziomu zapewniającego opłacalność inwestycji?

Popyt na prąd wróci do poziomu z 2008 roku, w którym ceny energii gwarantowały opłacalność inwestycji w elektrownie węglowe, dopiero za 4–5 lat. Ceny energii to jednak niejedyna przeszkoda dla inwestycji. Wiele niewiadomych kryje także polityka klimatyczna Unii Europejskiej.

Czego na przykład nie wiadomo?

Od 2013 roku energetyka będzie musiała kupować uprawnienia do emisji CO2, jednak elektrownie Polski i kilku innych krajów mają początkowo dostawać część tych uprawnień za darmo. Nadal jednak nie wiadomo, ile tych uprawnień faktycznie będzie. Ich wartość ma bowiem być równa wartości planu modernizacji polskiej energetyki, na który musi się zgodzić Komisja Europejska, a znowu liczba uprawnień będzie zależała od tego, jaka cena uprawnienia do emisji 1 tony CO2 zostanie przyjęta do obliczeń. Tego wszystkiego dzisiaj nie wiadomo.

Jakie to ma praktyczne znaczenie przy podejmowaniu decyzji o inwestycjach?

Dopiero, gdy plan modernizacji zostanie przyjęty, co ma się stać w połowie 2012 roku, będzie wiadomo, ile darmowych uprawnień do emisji CO2 będzie polska energetyka miała. I dalej – te darmowe uprawnienia będzie dzielił rząd, ale nie wiadomo, jak. Mają je dostać elektrownie, które istniały przed końcem 2008 roku, i te, których budowa przed końcem 2008 roku została fizycznie rozpoczęta. Ale nie wiadomo, jak ostatecznie zostanie zdefiniowane fizyczne rozpoczęcie budowy. My zgłosiliśmy swoje projekty na listę tych, które ubiegają się o darmowe pozwolenia. Jednak gdybyśmy zbudowali nową elektrownię, a nie dostali darmowych uprawnień, to po prostu nie sprzedalibyśmy z niej prądu.

* Jacek Piekacz

prezes zarządu Vattenfall Poland