Robinson: Waluty lubiące ryzyko umiarkowanie zwyżkują

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
29 lipca 2010, 10:18
Andrew Robinson
Andrew Robinson/Forsal.pl
Opublikowane minionej nocy w USA dane gospodarcze, okazały się kontynuacją słabszego trendu. Poziom zamówień na dobra trwałe spadł o 1,0% m/m wobec oczekiwanego wzrostu o tej samej wartości, natomiast wynik czerwcowych zamówień podstawowych (bez wydatków na obronność i samoloty) zwyżkował o 0,6% m/m.

Majowe dane zostały skorygowane w górę z 2,1 do 4,6%. Niemniej jednak rynki w dalszym ciągu skupione są na ogólnym wyniku zamówień, w związku z czym giełda na Wall Street zakończyła swoją najnowszą zwyżkę. DJIA spadł o 0,38%, S&P o 0,69%, a Nasdaq o 1,04%. Z pozostałych danych, Beżowa Księga Fedu ukazała nieco słabsze miejsca na mapie kraju i wyhamowującą aktywność w sektorze wytwórczym, z nieznaczną presją cenową oraz jedynie stopniową poprawą na rynku pracy.

Oświadczenia członków komitetu polityki pieniężnej Banku Anglii wypadły różnie. Prezes Banku King utrzymał swoje mocno gołębie tendencje, mówiąc, że Bank zamierza zachować niski poziom stóp procentowych, nawet jeżeli wzrost gospodarczy niespodziewanie nabierze rozpędu. King, wraz z kolegą Milesem, zauważyli, że w dalszym ciągu problem stanowi kwestia dostępu małych firm do kredytów, a Fisher dodał, że oczekuje dłuższego przestoju, zanim niedawne, ostre spadki kursu funta brytyjskiego wywrą wpływ na gospodarkę. Charlie Bean zauważył, że wzrost inflacji okazał się zaskoczeniem, a spadek funta wpłynął w większym niż można się było spodziewać stopniu na inflację CPI. Bean dodał również, że taka sytuacja miała już miejsce w niedalekiej przeszłości.

Patrząc na waluty, funt brytyjski lekko stracił po oświadczeniach członków komitetu polityki pieniężnej, a nieznaczny trend awersji do ryzyka nie pozwolił parze EURUSD przełamać oporu (rzekomej bariery opcyjnej) na poziomie 1,3050. Kiepskie dane z USA odbiły się na cenie ropy naftowej, powodując spadek poniżej 77 USD, a dane ukazujące wciąż rosnące zapasy wcale nie pomogły. To z kolei skutkowało wyjściem USDCAD w górę poza strefę 1,03. Słabe dane i równie kiepsko radzące sobie akcje wspomogły amerykańskie obligacje skarbowe podczas zakończonej sukcesem aukcji 5-letniego długu o wartości 37 mld USD (najwyższy współczynnik ofert złożonych do przyjętych od 4 lat), dzięki czemu niższa rentowność powstrzymała USDJPY przed dalszymi wzrostami powyżej 88,0, podczas gdy dolar australijski nadal dołował po niekorzystnych danych dotyczących inflacji CPI.

Dzisiejsza sesja azjatycka upłynęła spokojnie, a początkowo dawała się we znaki nieznaczna awersja do ryzyka. To jednak długo nie potrwało i popyt związany z końcówką miesiąca szybko wzrósł w związku z transakcjami mającymi na celu hedging portfeli. Wstępnie wygląda to tak, że AUD, NZD i EUR będą rosnąć.

W Europie mamy dzisiaj indeks cen domów Nationwide, poziom kredytów konsumenckich, liczbę przyznanych kredytów hipotecznych oraz podaż pieniądza w Wielkiej Brytanii, szwedzki wskaźnik zaufania konsumentów/sektora wytwórczego i dynamikę sprzedaży detalicznej, niemiecką stopę bezrobocia oraz wskaźniki zaufania dla strefy euro. Sesja północnoamerykańska raczej nie wzbudzi dużego zainteresowania – mamy tutaj jedynie poziom cen produktów przemysłowych/surowców oraz tygodniową liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych w USA.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło: Saxo Bank
Zapisz się na newsletter
Zapraszamy na newsletter Forsal.pl zawierający najważniejsze i najciekawsze informacje ze świata gospodarki, finansów i bezpieczeństwa.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj